Święto Marynarki Wojennej RP

ORP Garland

ORP Garland


Dziś obchodzimy święto polskiej Marynarki Wojennej. Do niedawna było to święto ruchome – data obchodów została w 2024 roku przeniesiona z ostatniej niedzieli czerwca na 28 listopada. Ta zmiana solidne nawiązuje do morskiej historii kraju, i to po dwakroć. Tego dnia w 1918 roku dekretem marszałka J. Piłsudskiego powołano do życia ten rodzaj sił zbrojnych. Również 28 listopada, ale 4 wieki wcześniej – w 1627 roku, doszło do bitwy pod Oliwą. Wówczas polska flotylla, dowodzona przez admirała Arendta Dickmana, starła się ze szwedzką eskadrą blokującą Gdańsk. Polscy kaprowie nie byli faworytami w tym starciu, odnieśli jednak spektakularne zwycięstwo, które zniosło blokadę portu. Końcówka listopada dla historii polskiej floty ma jeszcze dodatkowe, symboliczne znaczenie: 25 listopada 1937 roku wszedł do służby niszczyciel ORP Błyskawica – najbardziej znany na świecie polski okręt. To prawdziwa, zachowana dla potomnych perła światowego dziedzictwa wojennomorskiego!

Jej losy są na tyle bogate, iż na ich pełny opis niniejszy tekst jest po prostu zbyt krótki – w związku z czym skupimy się na najważniejszych wydarzeniach z życia okrętu. A było ich co niemiara… opowieść morską czas zacząć!

Początki przyszłej legendy

Jej historia rozpoczęła się wiosną 1933 roku. Wówczas po kilku latach przygotowań pod względem koncepcyjnym oraz finansowym ogłoszono pierwszy przetarg na zaprojektowanie oraz budowę 2 dużych niszczycieli dla Marynarki Wojennej. Docelowy projekt został wybrany dopiero w 3 przetargu, a w konkursach udział wzięły stocznie francuskie, szwedzkie oraz brytyjskie. Ostatecznie wybrano projekt brytyjskiej stoczni J. Samuel White z miasta Cowes na wyspie Wight, gdzie 1 października 1935 r. położono stępkę pod Błyskawicę. Budowa początkowo szła bez przeszkód, równo rok później zwodowano jej kadłub. Przy wyposażaniu okrętu doszło jednak do opóźnień leżących nie po stronie stoczni, a zagranicznych podwykonawców: Brytyjczycy podeszli elastycznie do współpracy ze stroną polską do tego stopnia, iż ok. 26 % wyposażenia obydwu niszczycieli zostało dostarczone (zakupione lub wyprodukowane) przez Polaków. Wraz z bliźniaczym ORP Grom była w końcówce lat 30. XX wieku w czołówce najpotężniejszych niszczycieli na świecie (zwłaszcza pod względem uzbrojenia przeciwlotniczego) oraz najsilniejszymi jednostkami tej klasy na Bałtyku. Dane techniczne prezentowały się znakomicie.

Specyfikacja okrętu (kliknij, aby rozwinąć)

Długość: 114 m
Szerokość: 11,3 m
Zanurzenie średnie: 3,3 m
Wyporność standard/pełna: 2011/2383 ton metrycznych
Moc: 54 000 KM
Prędkość maksymalna: 39 w.
Zasięg: 3500 mil morskich przy prędkości 15 w.
Załoga: 192 ludzi
Uzbrojenie: 7 x 120 mm Bofors (1 x I, 3 X II), 4 x 40 mm Bofors (2 x II), 8 x 13,2 mm Hotchkiss (4 x II), 6 przenośnych km-ów kal. 7,92 mm (4 Maxim wz. 08 i 2 Browning wz. 28), 6 aparatów torpedowych kal. 550 mm (2 x III) z reduktorami dla torped kal. 533 mm i 450 mm, 44 miny, 2 wewnętrzne zrzutnie głębinowych, 30 bomb głębinowych.

ORP Błyskawica w doku wykończeniowym w Southampton, sierpień 1937 r.

ORP Błyskawica w doku w Southampton. Prace wykończeniowe, sierpień 1937 r.


Krótkie dzieciństwo

ORP Błyskawica podczas parady z okazji Święta Morza, 1938 r.

ORP Błyskawica podczas parady z okazji Święta Morza, 1938 r.


Błyskawica po przybyciu do Gdyni 1.12.1937 r. rozpoczęła służbę polegającą na szkoleniach, w jej trakcie usuwano normalne dla nowej jednostki niedociągnięcia oraz dokonywano niewielkich poprawek i usprawnień. Wówczas okręty nosiły jasnoszare barwy czasu pokoju: pokłady miały nieco ciemniejszy odcień niż burty i nadbudówki. Razem z bliźniakiem odbyła jedyny przedwojenny rejs kurtuazyjny do Kopenhagi. Wszystko zmieniło się 30.08.1939 r., kiedy to rozpoczęła się operacja o kryptonimie „Peking”, mająca na celu przejście do Anglii zespołu 3 polskich niszczycieli w składzie: OORP Burza, Grom i Błyskawica. Plan ten był ustalony wcześniej ze stroną brytyjską na wypadek agresji III Rzeszy na Polskę. Do portu Leith (obecnie dzielnica Edynburga) zespół dotarł 1 września, kilka godzin wcześniej otrzymując przez radio wiadomość o wybuchu wojny. Do 3 września Anglia była formalnie państwem neutralnym, jednak naszych okrętów zgodnie z prawem międzynarodowym nie internowano, lecz uznano za odbywające wizytę kurtuazyjną.

Wojna na dalekich wodach

Po eskalacji konfliktu rozpoczęła się drugowojenna epopeja Błyskawicy. Otrzymała wówczas pennant number H34, czyli znak taktyczny Royal Navy, którego używała do samego końca wojny. Pierwszym jej bojowym zadaniem była eskorta statku „Clan Menzies” płynącego z materiałami wojennymi dla Polski, które miały być dostarczone przez rumuński port w Gałaczu. Ze względu na odmowę Rumunii oraz najazd ZSRR rejs ten zakończył się w Gibraltarze. Od samego początku służby u boku Brytyjczyków zauważono, iż polskie okręty mają problemy ze statecznością. Nasze niszczyciele były projektowane na warunki bałtyckie, gdzie fale są mniejsze, dzięki czemu wysoko położona masa nie miała aż tak dużego wpływu na ich stabilność. Musiały więc zostać „odchudzone” w celu poprawy dzielności morskiej i już w październiku 1939 r z Groma i Błyskawicy zdjęto po 56 ton masy. Zmodernizowano wówczas m.in. maszty i rufową nadbudówkę, usunięto kołpak komina, ciężkie szalupy oraz mniej ważne, zbędne pod kątem możliwości bojowych wyposażenie. Prawdopodobnie dodano również balast denny. Podczas tej modernizacji ich wartość bojowa nie ucierpiała – nie poświęcono uzbrojenia, choć takie propozycje były. 7 listopada 1939 r. w trakcie rejsu zostały zaatakowane torpedami przez parę samolotów He 115. Był to prawdopodobnie pierwszy lotniczy atak torpedowy w II wojnie światowej – całe szczęście nieudany, choć torpeda przeszła dość blisko Błyskawicy. Zimą 1940 r. okręty otrzymały instalację demagnetyzacyjną, a w kwietniu pokryto je ciemnoszarą farbą oraz wymalowano na dziobie zielono-białe, nieregularne pasy imitujące fale, które miały utrudnić wrogim obserwatorom ocenę prędkości jednostek. Ten element kamuflażu naniesiono dodatkowo na rufę Błyskawicy.

OORP Błyskawica i Grom na redzie Harwich, listopad 1939 r.

OORP Błyskawica i Grom na redzie Harwich, listopad 1939 r.


Kolejnym ważnym etapem był udział w okupionej stratą bliźniaczego Groma kampanii norweskiej, a także w osłonie ewakuacji wojsk alianckich z rejonu Dunkierki. Po tych wydarzeniach skierowano ją do eskorty konwojów. Po tych wydarzeniach skierowano ją do eskorty konwojów. Była to niebezpieczna służba, przeplatana remontami i modernizacjami. Zwłaszcza atlantyckie rejsy były ciężkim doświadczeniem dla załogi i okrętu: mimo poprawionej jesienią 1939 roku stateczności nie dorównywał pod tym względem niszczycielom Royal Navy, które miały także znacznie większy zasięg. Dodatkowe wyposażenie, instalowane dzięki modernizacjom, też miało niekorzystny wpływ na dzielność morską. Rejsy te często kończyły się uszkodzeniami, których usunięcie wymagało wizyty w stoczni. Poważniejsze remonty wiązały się często z kolejnymi modyfikacjami, dzięki którym Błyskawica w trakcie wojny kilkukrotnie zmieniała swe oblicze. W lecie 1940 roku przeszła kolejną: zdjęto rufowy aparat torpedowy, w miejsce którego ustawiono dość leciwe działo przeciwlotnicze kal. 76,2 mm. Rozbudowano także uzbrojenie i wyposażenie do walki z okrętami podwodnymi: dodano 2 miotacze burtowe i jedną rufową zrzutnię bomb głębinowych, a zamiast mało skutecznych amerykańskich hydrofonów zamontowano brytyjski ASDIC. By zrobić miejsce na wspomniane miotacze, skrócono tory minowe. Usunięto też zegary artyleryjskie z rufowej górnej wieży działowej oraz zmieniono przenośne karabiny maszynowe Browning i Maxim na brytyjskie Lewis’y. Z zatonięcia Groma wyciągnięto wnioski i zastosowano je w praktyce: na burtach wykonano włazy ewakuacyjne. W lutym 1941 r. Błyskawica otrzymała swój pierwszy radar – typ 286. Radykalne zmiany zaszły w okresie czerwiec-listopad 1941 r. Wówczas zmieniono artylerię główną ze szwedzkich armat morskich 120 mm na brytyjskie, uniwersalne działa 102 mm. Powodem była niedostępność amunicji oraz części zamiennych do szwedzkich 120-tek. Od tego remontu cała artyleria Błyskawicy mogła razić cele powietrzne! Z montażem nowych armat wiązał się m.in. inny rozkład wnętrza dziobowej nadbudówki oraz wymiana stanowiska kierowania ogniem na nowe, z radarem typu 285. Na swoje miejsce powrócił zdjęty rok wcześniej aparat torpedowy, gdyż wobec 8 uniwersalnych dział Vickers Mark XIV stara 76-tka była zbędna. Znów zwiększono możliwości zwalczania U-bootów: dodano drugą zrzutnię bomb głębinowych na rufie oraz zwiększono ilość miotaczy burtowych do 4, jednocześnie zmieniając ich model na nowszy. Żadna z późniejszych wojennych modernizacji nie była aż tak kompleksowa. Na okręt naniesiono wtedy kamuflaż według schematu „Admiralty Western Approaches”.

Z początkiem 1944 r. Błyskawica wróciła na atlantyckie szlaki, jednak nie na długo. 24 lutego doszło do kolizji z niszczycielem HMS Musketeer. Czas naprawy postanowiono wykorzystać na instalację radaru typu 272, którego antena mieściła się w specyficznej konstrukcji na rufowej nadbudówce – wraz z postępem technicznym wielokrotnie zmieniało się wyposażenie radioelektroniczne, mające spory wpływ na wygląd Błyskawicy. W połowie kwietnia powróciła do służby, akurat na czas, by wziąć udział w przygotowaniach do D-Day oraz w zabezpieczaniu samego desantu. Specjalnie w tym celu dowództwo Royal Navy utworzyło 10 Flotyllę Niszczycieli, w której znalazł się również ORP Piorun. Była to silna, międzynarodowa jednostka, złożona z nowoczesnych, szybkich i silnych w swej klasie okrętów – głównie typu Tribal, a jej zadaniem było oczyszczenie morza z wrogich jednostek na podejściach do lądowania. 9 czerwca 1944 r. Błyskawica z Piorunem oraz innymi niszczycielami 10 Flotylli wzięła udział w bitwie z 4 niemieckimi niszczycielami nieopodal wyspy Ouessant (Ushant). Starcie zakończyło się zatopieniem dwóch jednostek Kriegsmarine i uszkodzeniem jednej, kosztem lekkich uszkodzeń jednego niszczyciela aliantów. Po potyczce Błyskawica nadal patrolowała francuskie wybrzeże w składzie 10 Flotylli, jednak bez większych niespodzianek. Intensywna służba spowodowała zużycie mechanizmów oraz uszkodzenie steru. Było to przyczyną ostatniego już w czasie wojny remontu połączonego z modernizacją naszego niszczyciela.

Na początku lutego 1945 r. Błyskawica zawinęła w tym celu do Cowes. Zmiany były zauważalne – zdjęto obydwie potrójne wyrzutnie torpedowe, a na miejscu rufowej zamontowano jedną, ale za to poczwórną. Wymieniono znów radioelektronikę, m.in. radar typu 272 wraz charakterystyczną osłoną jego anteny na rufowej nadbudówce zniknął z pokładu, za to zainstalowano radar typu 293. To pociągnęło za sobą zmianę masztu głównego na mocniejszy, gdyż nowa konstrukcja musiała utrzymać anteny o większej masie. Okręt przemalowano według schematu „Admiralty Standard Disruptive”. Prace dobiegły końca 4 lipca 1945 r., a w międzyczasie III Rzesza skapitulowała. Wojna w Europie dobiegła końca. Ostatnim akordem, który wspólnie z Royal Navy zagrała Błyskawica w końcu 1945 r., była operacja Deadlight, której celem zgodnie z międzysojuszniczymi ustaleniami było zatopienie 116 poniemieckich U-bootów.

ORP Błyskawica w czasie wojny odbyła 108 patroli, przeszła 148 356 Mm oraz osłaniała 83 konwoje. Przyczyniła się do zatopienia 2 niszczycieli, eskortowca i 2 transportowców oraz uszkodzenia u-boota. Zestrzeliła 3 samoloty na pewno i 4 prawdopodobnie. Zyskała z czasem przydomek „Lucky ship” – być może dlatego, iż nigdy nie doznała poważnego uszkodzenia, a po otrzymanych ciosach zawsze wracała do służby. Mimo to na jej pokładzie w trakcie wojny śmierć poniosło 8 ludzi.

W odmienionej ojczyźnie

Powrót do Polski nie był prosty ze względu na sytuację polityczną w kraju. W związku z demobilizacją Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie, 28 maja 1946 roku opuszczono biało-czerwoną banderę. Okręty stanowiące własność polskiego rządu emigracyjnego przeszły pod pieczę Jej Królewskiej Mości, jednak Union Jacka nad nimi nie podniesiono. Na Błyskawicy polska bandera załopotała znów 1 lipca 1947 r. Jeszcze tego dnia niszczyciel wyruszył w drogę powrotną do Polski, a do Gdyni zawinął 4 lipca. Wcześniej Brytyjczycy zastąpili nowoczesne wyposażenie elektroniczne starszymi wersjami, które Związek Radziecki poznał dzięki pomocy Lend-Lease oraz pomalowani jednostkę na jasnoszaro – w barwy czasu pokoju.

ORP Błyskawica w gali banderowej po powrocie do kraju w 1947 r.

ORP Błyskawica w gali banderowej po powrocie do kraju w 1947 r.


Powojenna służba była dość monotonna, podobna do tej sprzed wojny: polegała głównie na rejsach szkoleniowych oraz reprezentowaniu bandery w portach zagranicznych. Jedyną, odmienną od innych akcją był pościg za ORP Żuraw, którego cześć załogi zbuntowała się, opanowała okręt siłą i uciekła nim do Szwecji w sierpniu 1951 roku. Wkrótce potem, zimą z lat 1951/1952, Błyskawica przeszła remont i przezbrojenie, otrzymała też nowy numer burtowy – N-51. Zamontowano uzbrojenie radzieckich wzorców, ponieważ do brytyjskich dział brakowało amunicji, a nowej nie produkowano. Artylerię główną dostosowano do radzieckich pocisków kal. 100 mm poprzez wymianę samych luf (pochodziły od dział typu B-24), zachowując brytyjskie osłony armat, ich podstawy oraz zamki. Niszczyciel poza tym otrzymał 10 działek 37mm typu 70-K (4x2, 2x1), jeden potrójny aparat torpedowy 533 mm i 4 miotacze bomb głębinowych BMB-2. Pozostawiono szare barwy z wyjątkiem pokładów, które wzorem jednostek floty ZSRR tamtego okresu pomalowano na ceglastobrązowo. Sprzęt radioelektroniczny zmieniono na radziecki dopiero podczas remontu generalnego z lat 1957-1961. Zainstalowano wtedy m.in. radary Rif i Gjus-1M4, system identyfikacji Kremnij-2 oraz hydrolokator Tamir-5N. Okręt otrzymał także nowy numer burtowy – 271. Wówczas nastąpił raczej nieświadomy powrót do szarych barw przedwojennych: znów pokłady miały nieco ciemniejszy odcień niż burty i nadbudówki. U schyłku aktywnej służby historia malowania zatoczyła koło. Spośród licznych rejsów kurtuazyjnych o jednym trzeba koniecznie wspomnieć: z początkiem maja 1965 roku Błyskawica w towarzystwie nowego ORP Grom (ex-Sposobnyj, proj. 30bis) zawinęła do Narwiku, by oddać honory swemu zatopionemu ćwierć wieku wcześniej bliźniakowi oraz ludziom poległym wraz z nim. Błyskawica była już wtedy jednostką blisko 30-letnią i mocno wyeksploatowaną, zwłaszcza intensywną, wojenną służbą. Zużyte były przede wszystkim maszyny, przez co prędkość maksymalna oscylowała w okolicach 33 węzłów. Remont i wymiana śrub z przełomu lat 1965/1966 niewiele pomogły. Zmęczenie materiału doprowadziło w końcu do tragedii. Podczas ćwiczeń 9 sierpnia 1967 roku w kotłowni pękł przewód parowy wysokiego ciśnienia, co było przyczyną tragicznej śmierci 7 marynarzy. Po tym zdarzeniu niszczyciel został wycofany ze służby liniowej i przeznaczony do drugorzędnych funkcji. Pełnił w Świnoujściu rolę hulku i pływającej baterii przeciwlotniczej.

Uwiecznienie

Ze względu na fatalny stan kadłuba ORP Burza, która pełniła rolę okrętu-muzeum od 1960 roku, zadecydowano, że funkcję tę przejmie właśnie ORP Błyskawica. Rozkaz wycofania ze służby wydano 22 listopada 1974 r., a więc niemal w 37 rocznicę przyjęcia do niej. Po dostosowaniu do potrzeb ekspozycyjnych, od 1 maja 1976 roku pełni funkcje muzealne oraz ceremonialne. Błyskawica jest jedynym okrętem odznaczonym orderem Virtuti Militari, który otrzymała w roku 1987. Jest także najstarszym zachowanym na świecie niszczycielem. Pozostaje w zasobach PMW do dziś.

Okręt-muzeum ORP Blyskawica. Sierpień 2022 r.

Okręt-muzeum ORP Błyskawica. Sierpień 2022 r.


Postscriptum

Pomimo, iż Grom i Błyskawica należały do tego samego typu, istniały pomiędzy nimi drobne różnice zewnętrzne. Najbardziej rzucało się w oczy inne ustawienie głowic wentylatorów na śródokręciu oraz inna konstrukcja jednego z nich - lewoburtowego.

Początkowo stoczniowcy brytyjscy dla poprawy stateczności niszczycieli typu Grom proponowali zdjęcie rufowej wyrzutni torpedowej oraz podwójnego stanowiska dział 120 mm z dziobowej nadbudówki. Po dobitnych protestach przedstawicieli polskich władz na uchodźstwie oraz samych załóg niszczycieli stabilność poprawiono bez zmian w uzbrojeniu.

W styczniu 1940 roku Błyskawica straciła prawą kotwicę. Została zastąpiona inną, niepasującą do wycięcia w burcie. Po wojnie przełożono ją na lewą burtę i tak pozostało do dziś.

W czasie kampanii norweskiej, 1 maja 1940 roku Błyskawica patrolowała rejon Narviku. Następnego dnia wieczorem została ostrzelana z brzegu przez niemieckie km-y i słynne armaty acht-acht. Doznała uszkodzeń, więc otrzymała rozkaz ich naprawy u boku warsztatowca, z dala od rejonu walk. „Lucky ship”… Jej sektor patrolowania przejął 3 maja ORP Grom, który został zatopiony niemieckimi bombami dzień później, 4 maja 1940 r.

W latach 1943-1944 okrętową maskotką była małpka o imieniu Betty.

Tylko 177 marynarzy powróciło w 1947 roku wraz z okrętem do Polski. Część z tych, którzy zostali, osiedliła się na wyspie Wight, gdyż wojenne związki Błyskawicy z Cowes sprzyjały związkom… małżeńskim. Bywało, iż kawalerowie z załogi żenili się z miejscowymi pannami, a ich potomkowie żyją na tej wyspie do dziś. Być może dlatego pamięć o obronie Cowes przed nalotami Luftwaffe z 1942 r. ciągle jest w tym mieście żywa. W 50. rocznicę tych wydarzeń, okręt otrzymał tablicę pamiątkową, ufundowaną przez radę tego brytyjskiego miasta. Los splótł ze sobą mocno Cowes, Błyskawicę oraz jej załogę.

Do dzisiejszych czasów przetrwał jeszcze jeden uczestnik bitwy pod Ushant. To cumujący w kanadyjskim Hamilton okręt-muzeum HMCS Haida, niszczyciel typu Tribal. W 2006 roku zostało podpisane porozumienie o współpracy między obydwoma jednostkami. Jego model jest obecny w grze.


Autor: derbo81

Zdjęcia pochodzą z Wikipedii (licencja Creative Commons CC BY-SA) oraz z Narodowego Archiwum Cyfrowego.

5 Likes


nagranie ma juz chwile ale jest mega ;)