Oznaczenie i zniżki na rzadkie niemieckie okręty z okazji Dnia Marynarki Wojennej Niemiec!

Pobierz tapetę: 1920x1080 2560x1440 3840x2160

Historia zjednoczonej marynarki wojennej Niemiec sięga 14 czerwca 1848 roku, kiedy to powstała krótkotrwała „Reichsflotte”. Utworzone w 1871 roku siły morskie Cesarstwa Niemieckiego szybko wzrosły pod względem liczebności i potęgi, dzięki czemu w bitwie jutlandzkiej były w stanie rywalizować na równi z Wielką Brytanią, panującą nad morzami. Obecnie niemiecka marynarka wojenna jest stałym członkiem sił morskich NATO.

30% zniżki na niemieckie okręty!

Kiedy: Od 12 czerwca (13:00) do 15 czerwca (13:00).

Gdzie: Niemcy > Flota pełnomorska > Maszyny premium.

  • T31 i Z20 Karl Galster można nabyć wyłącznie w trakcie trwania promocji. Okręt Prinz Eugen będzie dostępny w sprzedaży po zakończeniu promocji w pełnej cenie 8020 Złotych Orłów.

T31 (era III)

3528 Złotych Orłów

  • T31 brał udział w bitwie w Zatoce Wyborskiej w 1944 roku. Ten słabo opancerzony, ale dobrze uzbrojony okręt posiada osiem dział przeciwlotniczych kalibru 37 mm, osiem dodatkowych działek automatycznych kalibru 20 mm oraz cztery wieże głównego uzbrojenia z działami kalibru 105 mm.

Z20 Karl Galster (era III)

4263 Złotych Orłów

  • Nazwany na cześć bohatera I wojny światowej, Kapitänleutnanta Karla Galstera, niszczyciel Z20 Karl Galster jest jednym z nielicznych niemieckich okrętów, które przetrwały II wojnę światową. W grze pojawia się on w późniejszej wersji, więc oprócz głównych dział kalibru 128 mm i wieżyczek kalibru 37 mm dysponuje teraz również doskonałym dodatkowym uzbrojeniem przeciwlotniczym.

Prinz Eugen (era IV)

5614 Złotych Orłów

  • Prinz Eugen brał udział w bitwie w Cieśninie Duńskiej, przedarł się przez Kanał La Manche podczas operacji Cerberus, a pod koniec wojny ostrzeliwał wybrzeże Bałtyku. Jego prędkość sięgająca 60 km/h, działa główne kalibru 203 mm oraz doskonała ochrona przeciwlotnicza zachwycą każdego miłośnika niemieckiej marynarki wojennej!

Zdobądź trofeum „Dzień Niemieckiej Marynarki Wojennej”!

Kiedy: Od 12 czerwca (13:00) do 15 czerwca (13:00).

Zadanie: Zdobądź 3000 punktów misji za pomocą niemieckich okrętów ery III lub wyższej, aby otrzymać trofeum „Dzień Niemieckiej Marynarki Wojennej”!

W tym trofeum znajdziesz jedno z trzech poniższych oznaczeń:


Oznaczenie „Godło Dowództwa Niemieckiej Marynarki Wojennej"


Oznaczenie „Godło Szkoły Podoficerskiej Marynarki Wojennej”


Oznaczenie „Godło Niemieckiej Szkoły Inżynierii Marynarki Wojennej”

Oznaczenia znajdują się w zakładce „Niemcy → Flota” w menu malowania.

Jeśli posiadasz już wszystkie oznaczenia z wydarzenia, otrzymasz Trofeum, zawierające jedną z poniższych nagród:

  • Karta bonusowa z 20-50% więcej Punktów Badań ważna na 3-10 bitew
  • Karta bonusowa z 20-50% więcej Srebrnych Lwów ważna na 3-10 bitew
  • 3-5 uniwersalnych zapasowych użyć
  • 1 dzień konta Premium

Uwaga: Po ukończeniu zadania musisz ręcznie odebrać nagrodę.

Dodatkowe szczegóły:

  • Zadanie można wykonać w bitwach losowych, z wyjątkiem trybu [Szturm].
  • Postępy można śledzić w hangarze, klikając Nick → Osiągnięcia → Święta → Dzień Niemieckiej Marynarki Wojennej.
3 Likes

Jak to mowił ten porywacz w filmie “Taken” - good luck!

Ale chyba jednak najbardziej znaną akcją w czasie II wojny światowej w wykonaniu krążownika Prinz Eugen był wypad z Bismarckiem na Atlantyk, zakończony zatopieniem Bismarcka.

1 Like

…czyli to właśnie wspomniana bitwa w Cieśninie Duńskiej ;)

1 Like

A jasne, to był ten moment co zatonął Hood, bo Brytyjczycy omyłkowo skupili ogień na Prinz Eugen.

1 Like

wszystkich 3 graczy interesujących się śmiesznie wykonanym navalem ogarnęła euforia

Brytolskie gadanie dla potomnych celem umniejszenia katastrofy na Drodze Duńskiej. Otóż tylko HMS Hood oddał jedną - pierwszą - salwę do Prinz Eugena. Było to w czasie, gdy Bismarck jeszcze wcale ognia nie otworzył.

1 Like

To chyba nie miejsce na takie spory, ale niech tam…
Czytałem to w książce napisanej przez członka załogi Bismarcka, oficera artylerii, najwyższy stopniem członek załogi uratowany przez Brytyjczyków.
Prinz Eugen, akurat w tym czasie jak Brytyjczycy otworzyli ogień, płynął jako pierwszy, nie pamiętam dokładnie dlaczego tak było.

1 Like

To nie jest “spór” tylko uściślenie powszechnie znanego uogólnienia, które sam przywołałeś. No i dobrze - ja tylko odniosłem się do tego szczegółu.
Brytyjska historiografia (a polscy maryniści to bezrefleksyjnie powielają) uwypukla owy incydent, tak jakby miał on jakowyś wpływ na wynik tego artyleryjskiego pojedynku. A to jest mydlenie oczu, zresztą nie jedyne w przekazie o tej niewątpliwie niepowtarzalnie emocjonującej operacji z maja '41 roku.
PS książka, o której wspominasz to “Pancernik Bismarck”, którą napisał IV oficer artyleryjski Korvettenkapitän Burkard Freiherr von Müllenheim-Rechberg. Polecam. I pozdrawiam :)

3 Likes

Jeśli możesz, podaj jakieś inne książki nt. wojennych operacji morskich napisanych przez weteranów, które warto przeczytać.

Zmusiłeś mnie do wspinaczki po regałach z już dawno zapomnianymi przeze mnie książkami, które okazując się zaskakująco obficie zakurzonymi, zmusiły mnie do sprzątania i wdrożenia nowej logiki ich układania, a to - jak łatwo się domyśleć - nie było szczególnie miłym spędzaniem wolnego czasu… Jednakże zasada “jeżeli możesz pomóc - pomagaj” skłoniła mnie do skreślenia tych kilku słów opinii.
Odpowiadając na tak postawioną kwestię: “książki nt. wojennych operacji morskich napisanych przez weteranów” ograniczę się tylko do posiadanych zasobów, a zatem będzie to okres II wojny światowej i w zasadzie tylko historia Kriegsmarine (okres Wielkiej Wojny pominąłem, gdyż tu moja kolekcja jest zdecydowanie uboższa). Na wstępie należy dokonać podziału owych tytułów na prace napisane i wydane w III Rzeszy oraz na prace powstałe w okresie powojennym. Istnieje też hybryda, czyli tzw. wydanie “zmodernizowane”. Te trzy grupy przedstawię chronologicznie, lecz same książki przedstawię w kolejności przypadkowej. (No dobra, przyznam się… kluczem jest moja subiektywna opinia wedle podziału: od najlepszej do tych mniej ;) Tu jeszcze jedna uwaga: prace z grupy pierwszej są raczej tylko dla osób niewrażliwych na propagandę tzn. potrafiących oddzielić ziarno od plew… Co prawda ich polskie wydania często są okrajane ze szczególnie bezczelnych opinii autorów, ale nie zawsze. Dlatego uczulam, gdyż nie są to prace dla osób na wstępnym etapie poznawania realiów wojennych.
Grupa pierwsza - GD*
Günther Prien, “Moja droga do Scapa Flow”, Gdańsk 2000.
Chyba nie muszę zbyt dużo przekonywać - pierwszy “As Ubootwaffe”. Nawet niezłe pióro. Tu uwaga: nie jest to, z chyba zrozumiałych względów, opis akcji w Scapa Flow, tylko przedstawienie drogi życiowej i kilku rejsów. Pisanie tych wspomnień autor ukończył w połowie sierpnia 1940, a książkę wydano w 1942 roku.
Reinhard Hardegen, “Na stanowiska bojowe!”, Gdańsk 2016.
Wspomnienia dowódcy, który w ramach operacji Paukenschlag pierwszy dotarł do Ameryki. Osoby będące w temacie wiedzą, o co mi chodzi.
Wolfgang Lüth, Claus Korth, “U-booty znów atakują”, Gdańsk 2014.
Praca wspólna i z tego względu wg mnie dość ciekawa. Wygląda to na zbiór jakichś artykułów periodycznych.
Jost Metzler, “Śmiejąca się krowa. Opowieść dowódcy U-boota”, Gdańsk 2010.
Mam ją, bo jestem kolekcjonerem i zbieraczem, ale nie jest konieczna. W mojej opinii ciekawa. W zasadzie powinienem ją umieścić w następnej grupie, gdyż jest ona niewątpliwie przeredagowana po wojnie, lecz w Przedmowie nie ma o tym wzmianki.
Grupa druga - napisane i wydane w okresie wojny, ale w RFN przeredagowane i wydawane nadal.
Jochen Brennecke, Theodor Krancke, “Admiral Scheer. Krążownik dwóch oceanów”, Gdańsk 2002.
Powiem tylko dwa słowa: Der Scheer… i wszystko jasne! Wydana w 1943 roku, “modernizacja” w 1955, sześć wydań tylko w XX wieku.
Grupa trzecia - BRD**
“10 lat i 20 dni. Wspomnienia 1935-1945” Karla Dönitza czy “Moje życie” Ericha Raedera pomijam, bo chyba nie o takich weteranów ci chodziło ;)
Herbert A. Werner, “Żelazne trumny”, Gdańsk 2002.
To książka, którą kontruje “Das Boot” Lothara-Günthera Buchheima (pozycja absolutnie obowiązkowa pomimo tego, że to beletrystyka. Koniecznie w przekładzie Adama Kaski. Film można obejrzeć potem. Wersję „uncut” ofkors…) i z tego względu warto ją znać/mieć.
Fritz Brustat-Naval, “Ali Cremer, U-333”, Gdańsk 2005.
Książkę autorowi z okładki podyktował Peter Erich Cremer, więc w treści jest Autorem, a Fritz stał się współautorem. Spokojnie - to też marynarz… Naprawdę niezła, zwłaszcza kulisy ze Spreewaldem.
Rozpisałem się, więc będę już kończył, ale może warto wspomnieć te dwie pozycje: Erich Topp, “Pochodnie nad Atlantykiem” oraz Wolfgang Hirschfeld, “Ostatni U-boot” - obie wydane w Gdańsku w 2007 roku.
Na zakończenie dodam jeszcze coś z Pacyfiku: kmdr Tameichi Hara, “Dowódca Niszczyciela”, Gdańsk 2003. To warto po prostu mieć na półce - czyta się ją naprawdę błyskawicznie.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
*Grossdeutschland
**Bundesrepublik Deutschland

PS polecam również dwie książki, których już nie posiadam (przeprowadzić się dwa razy, to jak raz spalić…) “W pościgu za „Bismarckiem”” Eryka Sopoćki - absolutnie konieczna pozycja w marynistycznej biblioteczce oraz warta chociaż przeczytania “Krążownik Kormoran” Theodora Detmersa.

4 Likes

Dziękuję, doceniam i jeszcze raz dziękuję za podrzucone tytuły. Posty takie jak Twój, użytkownicy tacy jak Ty przywołują u mnie wspomnienie starych, dobrych czasów kiedy na forach internetowych było jeszcze merytorycznie, ciekawie i inspirująco. Od zawsze pomijałem ten tryb gry - “statki” od kilku dni pływam sobie, ot odskocznia od samolotów, eventów i spiny. Jest inaczej, pozornie spokojniej, przy każdej salwie która wchodzi we wrogi okręt - zastrzyk endorfin. Jednak jest jeszcze coś, tło tego wszystkiego, historia, maszyny, ludzie. Dzięki Twojej polecajce będę mógł wejść w klimat jeszcze bardziej. Duuuże piwo Ci wiszę!

2 Likes

Dziękuję za słowa uznania i cieszę się, że mogłem pomóc. Jestem z czasów, gdy mikrokomputery miały membranowe klawiatury i jeden kilobajt RAMu jeszcze nie będąc “kompatybilnymi z IBM-PC”, a “wiedzę” wojenną czerpało się z kieszonkowych “Żółtych Tygrysów”. Na szczęście w pobliżu była biblioteka szczebla wojewódzkigo i znajomości w dziale naukowym ;)
Dzięki za piwo! :D

To jesteśmy chyba z podobnych czasów, bo ja swoją wiedzę czerpałem z serii Miniatury Morskie, Burzy nad Pacyfikiem, Bitwy na Morzu Jawajskim oraz takiej kieszonkowej serii w skład której wchodziły m.in. Zatopienie Scharnhosta i Tirpitza czy Od Morza Koralowego po Midway - pewnie też pamiętasz tą serię.
Co do książek, które podał kolega to jest jeszcze taka pozycja jak PQ17 - Gedfrey Winn, napisana przez dziennikarza, który płynął w tym konwoju na pomocniczym krążowniku przeciwlotniczym Pozarica. Akurat jest w trakcie czytania, przez pierwszy rozdział ledwo przebrnąłem, ale dalej rozkręciło się i to mocno, także polecam.