Jan Zumbach: As, afrykański awanturnik

image

Jan Zumbach, właściwie Jan Eugeniusz Ludwik Zumbach, urodził się w 1915 roku w Ursynowie – wówczas podwarszawskiej wiosce. Po dziadku – szwajcarskim kupcu osiadłym w Polsce - odziedziczył nie tylko nietypowe jak na Polaka nazwisko, ale także obywatelstwo tego alpejskiego państwa. Był najstarszym z pięciorga rodzeństwa, prócz siostry miał jeszcze 3 braci. Wczesne dzieciństwo spędził w majątku w Bobrowie pod Brodnicą. Zauroczony jako nastolatek pokazem samolotów zafascynował się lotnictwem – wówczas nową gałęzią techniki. Postanowił wtedy w przyszłości zostać pilotem. Ujawnił się wówczas jego zawadiacki charakter – mimo perswazji ze strony rodziny dopiął swego: w 1936 r. dzięki zastosowaniu niewielkiego fortelu dostał się do szkoły lotniczej w Dęblinie. Podstęp ów polegał na przedstawieniu podczas rekrutacji dokumentu tożsamości zaświadczającego tylko o obywatelstwie polskim, gdyż przed wojną służyć w Wojsku Polskim mogli tylko obywatele II RP. Po trudnym i wyczerpującym szkoleniu w 1938 r. otrzymał promocję oficerską na podporucznika pilota oraz przydział do służby w 111 eskadrze myśliwskiej. W maju 1939 Jan Zumbach podczas lądowania zawadził podwoziem swego PZL P.11 o ciężarówkę, przez co rozbił samolot, sam zaś doznał poważnych obrażeń. Skutkiem tego wybuch II wojny światowej zastał go w sanatorium. Podjęta na własną rękę próba dotarcia do jednostki nie powiodła się, nie wziął więc udziału we wrześniowych walkach. Na rozkaz dowództwa 17 września przeleciał samolotem do Rumunii, a następnie przedostał się drogą morską do Francji. Tam w czasie niemieckiego najazdu, pomimo odbycia kilku lotów, nie odniósł sukcesów.

Jego kariera myśliwska rozkwitła po ewakuacji na brytyjską ziemię. Z początkiem sierpnia 1940 został przydzielony do 303 dywizjonu myśliwskiego, stacjonującego w Northolt i latającego wówczas na Hawker Hurricane Mk I. Pierwsze zwycięstwo Zumbach odniósł 7 września 1940, strącając dwa bombowce Dornier Do 17. W toku bitwy o Anglię do 27 września, latając na Hurricane, dodatkowo zestrzelił na pewno 5 myśliwców Bf 109 oraz 1 prawdopodobnie, a także strącił bombowiec He 111. W 1942 został dowódcą jednej z eskadr, a wkrótce potem dowódcą dywizjonu 303. Po 1943 r. dowodził już 3, a potem 133 Polskim Skrzydłem Myśliwskim. Pod sam koniec konfliktu, w kwietniu 1945 roku został zestrzelony i na krótko wzięty do niewoli. Wojnę zakończył z bilansem 13 zestrzeleń pewnych oraz 5 prawdopodobnych.

image

Od lewej: Mirosław Ferić, Bogdan Grzeszczak, Jan Zumbach, Zdzisław Henneberg i John Kent


Po wojnie do Polski nie wrócił – wykorzystał szwajcarskie obywatelstwo i zamieszkał w tym kraju, ale nie na długo. W 1947 roku założył firmę trudniącą się czarterowymi „taksówkowymi” lotami pasażerskimi, która w gruncie rzeczy stanowiła przykrywkę dla działalności przemytniczej. Były as myśliwski szmuglował złoto, zegarki czy papierosy, ale nie zbił fortuny na szemranych interesach. Próbował sił także w innych branżach: był dyrektorem fabryki tekstyliów oraz został właścicielem dyskoteki w Paryżu.

W latach 60. XX wieku roku Zumbach wyjechał do Afryki, gdzie jako najemnik podjął się roli twórcy lokalnych sił lotniczych, w których jako pilotów i mechaników zatrudniał często Polaków – znajomych z czasów służby w RAF. Wziął udział w dwóch lokalnych konfliktach: secesji prowincji Katanga, która chciała odłączyć się od świeżo powstałego państwa Kongo, oraz późniejszej secesji Biafry – prowincji Nigerii. W obu konfliktach wykorzystał często uzbrojone prowizorycznie, zdemobilizowane samoloty tłokowe: w Katandze głównie szkolno-bojowe T-6 Texan, w Biafrze – A-26 Invader. Sam także wykonywał loty bojowe.

W międzyczasie zawarł związek małżeński, którego owocem był syn – Hubert. Po niemal dekadzie afrykańskich przygód powrócił do poprzedniego stylu życia: właściciela paryskiej dyskoteki oraz niezbyt legalnych interesów. Po zmianie władz PRL w 1956 r. przyjeżdżał do Polski, odwiedzając swe rodzinne strony oraz kolegów z okresu II wojny.

Zmarł w Paryżu w 1986 roku, jego prochy przewieziono do Polski i złożono na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. W okresie II wojny używał pseudonimu „Kaczor Donald”, a w czasach afrykańskich przygód - „John Brown”.


Pod koniec września odbędzie się wydarzenie upamiętniające polskich lotników, którzy walczyli w Bitwie o Anglię. Najlepsi z was zostaną uhonorowani wyjątkowymi nagrodami związanymi z historią polskiego lotnictwa.

8 Likes

Wyjątkową nagrodą było by dodanie polskiego drzewka. I tak w grze mamy już wystarczająco dużo historii alternatywnej. A jak komuś nie pasuje, to niech nie robi. Mnie Chiny nie interesują i nie robię ich drzewek.

Ale z tym upamiętnieniem polskich lotników to świetny pomysł. Nie mogę się doczekać ;)

4 Likes

Oprócz malowań czy może jakieś ekstra premium nowe maszynki to fajnie by było dodać avatary z Polskimi Asami Lotnictwa :)

3 Likes