Jump to content

Właśnie po raz kolejny podszedłem do tego samolotu i to jest jakiś latający dowcip, ani to zwrotne, ani szybkie, ani tym bardziej wytrzymałe (właśnie zdjął mnie Zero jednym strzałem z odległości ok 1 km). Ja rozumiem, że w rzeczywistości to nie był najlepszy samolot ale był przynajmniej wytrzymały i mógł iść spokojnie na czołówkę z A6M, a w grze jego jedyną rolą jest chyba wypełnianie hangaru, bo do innych celów się nie nadaje. Chyba, że ja jestem taki leszczu i nie potrafię znaleźć jego mocnej strony (jest taka?).

BTW skład na Okinawie też miałem zabawny: A-20G, B-25J-1, jeden P-39, a z samolotów morskich ja na F4F-3 i jeden TBF.

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

był przynajmniej wytrzymały i mógł iść spokojnie na czołówkę z A6M

Żaden myśliwiec z żadnym myśliwcem nie idzie "spokojnie" na czołówkę, żaden nie był do tego tworzony. Można mieć większe lub mniejsze szanse, ale zawsze są one bliskie magicznym 50%. Zabijesz albo nie. Umrzesz albo nie. To taka dygresja.

 

Co do samego Wildcata, żeby zrozumieć ten samolot, trzeba zrozumieć dwie rzeczy - różnice w doktrynach dot. budowy myśliwców Japonii i USA oraz warunki wojny na Pacyfiku. Japońskie myśliwce morskie były lekkie, a dzięki temu bardzo zwrotne. To efekt tego, że Japonia nie kładła większego nacisku na ochronę pilota. Dzięki oszczędności na pancerzu czy samozatykających się zbiornikach paliwa można było bardzo zmniejszyć ciężar samolotu. Doktryna USA z kolei nakazywała ogromny nacisk na ochronę pilotów, dlatego między innymi amerykańskie samoloty z reguły były dużo cięższe od maszyn wroga, a od japońskich w szczególności. To oczywiście wpływało na fakt, że japońskie maszyny były dużo zwrotniejsze, a w porównaniu do F4F również szybsze.

 

Druga sprawa to warunki wojny morskiej. Na lądzie myśliwce amerykańskie to była absolutna czołówka - P40 to legenda, podobnie jak P51 czy P47. Morskie maszyny, chociaż nie były słabe, nie były też aż tak udane. Dlaczego? Samolot morski potrzebuje dość dużej powierzchni skrzydła, by móc bezpiecznie lądować na lotniskowcu. Niestety samoloty z dużymi skrzydłami, choć zwrotne, nie mogą nurkować z dużymi prędkościami i generalnie słabiej zachowują energię, bo skrzydła stawiają większe opory. Amerykanie, projektując samoloty morskie, stali więc między młotem, a kowadłem. Nie mogli zaprojektować typowego samolotu do walki kołowej, bo musieliby poświęcić ochronę pilota na rzecz zmniejszenia ciężaru, a stało to w sprzeczności z ich filozofią. Nie mogli jednocześnie zaprojektować typowego dla wojsk lądowych ciężkiego myśliwca przeznaczonego do walki na wysokich prędkościach, bo nie byłby on w stanie operować z lotniskowca. Musieli lawirować między jednym i drugim, co w pierwszych instancjach kończyło się dość średnio (zarówno F2A jak i F4F nie dorównywały osiągom japońskich przeciwników), ale z czasem, gdy silniki stawały się mocniejsze, a projekty doskonalsze, udało się uzyskać w powietrzu przewagę, a niemały udział w tym miał fakt, że Japonia przez brak należytej ochrony traciła wielu doświadczonych lotników, a USA nawet przy porażkach potrafiło zachować dużą część wyszkolonych pilotów, którzy z każdą bitwą, wygraną czy nie, nabierali umiejętności.

 

No właśnie, F4F to samolot jeszcze z wcześniejszego okresu walk, gdy USA nie miało przewagi w powietrzu. Niemniej samoloty te potrafiły stawić czoło Zerom, jeśli umiejętnie współpracowały (jeden z miliardów dowodów na to, że liczy się pilot, a nie maszyna). Do tego potrafią nurkować szybciej i lepiej zachowują energię, nawet jeśli nie czynią tego rewelacyjnie na tle konkurencji z tieru 5 (F4F-4 na poziomie 7 to grube nieporozumienie, na tym samym tierze jest dużo lepszy Corsair z tym samym uzbrojeniem). Samolot cierpi z powodu tego, że został zaprojektowany do walki na morzu, a w grze musi mierzyć się z maszynami lądowymi, które nie musiały iść na takie kompromisy, jak Wildcat. Co nie znaczy, że nie da się tym latać. Trzeba jednak cierpliwie się wspinać i atakować z przewagą wysokości. Korzystać z tego, że jest to samolot względnie ciężki i korzysta na nabranej wysokości dużo więcej, niż lżejsze maszyny. Dlatego cierpliwa wspinaczka to reguła w przypadku samolotów amerykańskich, a w przypadku maszyn słabszych, jak Wildcat, wręcz przykazanie. Można wykręcić niektóre samoloty, ale to nie jest główny atut Wildcata, dlatego nie zawsze warto ryzykować walkę kołową.

 

Na dowód mój nie najgorszy wcale wynik latania Wildcatem w HB:

Aq5yA8m.jpg

 

przy czym trzeba odnotować, że nie jestem jakimś rambo, a zaczynałem latać od stocka (ani jednego wylotu w arcade). Jeśli maszyna będzie wymaksowana (moja jeszcze nie jest), to może spokojnie konkurować na swoim poziomie.

 

To tyle, powodzenia! :)

 

PS Na deser wpis kogoś o wiele bardziej doświadczonego ode mnie:

http://ramjbwtacademy.blogspot.com.es/p/plane-review-grumman-f4f3-wildcat.html

  • Upvote 2
medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zauważasz tylko jednej drobnej rzeczy, zanim ja wespnę się na tą odpowiednią wysokość, to albo Japończycy będą dużo wyżej, albo będzie po bitwie. Co do samej taktyki, próbowałem już ataku z przewagi wysokości, ale gdy dolatywałem do bitwy musiałem mierzyć się z przewagą japońskich myśliwców, co oczywiście kończyło się tragicznie. Przyznam szczerze, że nie mam już pomysłu na ten samolot i chyba odstawię go na kołki, następny w kolejce F6F.

  • Upvote 1
medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zauważasz tylko jednej drobnej rzeczy, zanim ja wespnę się na tą odpowiednią wysokość, to albo Japończycy będą dużo wyżej, albo będzie po bitwie. Co do samej taktyki, próbowałem już ataku z przewagi wysokości, ale gdy dolatywałem do bitwy musiałem mierzyć się z przewagą japońskich myśliwców, co oczywiście kończyło się tragicznie. Przyznam szczerze, że nie mam już pomysłu na ten samolot i chyba odstawię go na kołki, następny w kolejce F6F.

 

Wyniki moje i wielu innych graczy pokazują że można. Rada Roberta jest super do każdego samolotu, nie tylko do F4F, ale i solo można coś tym samolotem wylatać. Tylko że on wymaga cierpliwości i świadomości, że lecisz dość słabym samolotem i musisz absolutnie do maksimum wykorzystać jego atuty, a przy tym zaskoczyć przeciwnika. Wspinaczka do boku to w zasadzie święty obowiązek.

 

Powiedziałbym metaforycznie, że to samolot dla koneserów, a nie dla mas. ;)

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, kolejne podejście do tego samolotu i rzuciło mnie na Kretyńsk, i znów mozolne wspinanie, szybki spadek w dół i mozolny pościg za Peszką. IMO ten samolot nie ma żadnych z tych atutów. które miał w rzeczywistości, jest powolny i słaby (ostrzelanie przez tylnego strzelca Peszki poważnie uszkodziło mi kadłub), kompletny nielot.

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zauważasz tylko jednej drobnej rzeczy, zanim ja wespnę się na tą odpowiednią wysokość, to albo Japończycy będą dużo wyżej, albo będzie po bitwie. Co do samej taktyki, próbowałem już ataku z przewagi wysokości, ale gdy dolatywałem do bitwy musiałem mierzyć się z przewagą japońskich myśliwców, co oczywiście kończyło się tragicznie. Przyznam szczerze, że nie mam już pomysłu na ten samolot i chyba odstawię go na kołki, następny w kolejce F6F.

Wspinaj sie bokiem map i poluj na jakieś samotne samoloty, jak ci nie wyjdzie z normalnymi samolotami możesz zawsze polować na boty sam samolot jest średniakiem w realu choć był lubiany przez pilotów to jednak był gorszy od zera pod każdym względem jak interesują cie amerykańskie myśliwce morskie to kup f4u1 niby znerfiony to jednak nadal fajnie lata, dobrze trzyma prędkość i może przy odpowiedniej prędkości wykręcić kogoś na klapach bojowych. A peszka to ufo wczoraj corsairem nie mogłem go dogonić w lini prostej  :crazy: . 

p.s f6 hellcat też jakiś wspaniały nie jest strasznie wolny taki p47 dla ubogich.

Edited by Kombajnista
medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

F4F po wymaksowaniu staje się bardzo dobrym samolotem, może nie jest zbyt zwrotny i mocny, ale ma bardzo mocne działka, przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie, sekunda strzelania i już samolot zniszczony

Share this post


Link to post
Share on other sites

p.s f6 hellcat też jakiś wspaniały nie jest strasznie wolny taki p47 dla ubogich.

 

Nie bluźnij, P47 to wspaniała maszyna, można nią bez problemu ograć FW190A5, od Mustanga na 13 tierze różni się tylko mniejszą retencją energii (choć wciąż bardzo dobrą) i niższą prędkością maksymalną - poza tym to identyczny samolot z dodatkowymi 2 karabinami!

 

Hellcat to przy nim złom. Niemniej ma ciut lepszą zwrotność.

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wspinaj sie bokiem map i poluj na jakieś samotne samoloty, jak ci nie wyjdzie z normalnymi samolotami (...)

 

Wspiąłem się na odpowiednią wysokość, wyżej były tylko Bf-y, do nich nawet się nie zbliżałem. Co do samej walki, to myśliwcami staram się grać drużynowo i jeśli drużyna ma problemy, to idę na pomoc (czytaj: rzucam się w największy kocioł), wiem, nie sportowo (mniej expa), ale IMO WT to gra drużynowa.

 

jak interesują cie amerykańskie myśliwce morskie to kup f4u1 niby znerfiony to jednak nadal fajnie lata, dobrze trzyma prędkość i może przy odpowiedniej prędkości wykręcić kogoś na klapach bojowych.

 

Mam, czeka aż wreszcie wymaksuje F4F i F6F, czyli nieprędko :)s

 

A peszka to ufo wczoraj corsairem nie mogłem go dogonić w lini prostej  :crazy: . 

 

UFO ufem ale przy długim, prawie pionowym nurku ta cegła F4F powinna nabrać takie prędkości żeby Peszka nie mogła uciec. BTW pościg za Ju-88 też mi zajął dłuższą chwilę, tu także leciałem z przewagi wysokości.

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • 3 weeks later...

Ja F4F gram tylkow  eventach, głównie Guadalcanal, i mam problem z A6M2 - toto się wspina za szybko chyba, bo jeśli robię zoom nie w poziomie, po minucie jestem dogoniony przez A6M. Rozumiem że F4F było wolniejsze i cięższe ale poważnie tak kijowym BnZ samolotem jest? W sumie jedyne co pozostaje to latanie H2H i liczenie, że przeciwnik nie ogarnia, bo jeśli ogarnia to postrzelany silnikw  tym samolocie zepsuje się prędzej niż później.

 

Z drugiej strony jest wytrzymały jeśli chodzi o poszycie. Unikając, nie dając przeciwnikowi przycelować, można spokojnie brać na łeb spore ilości ołowiu jeśli nie ma się pecha i nie spadnie od pierwszych pocisków. Martwi mnie tylko wytrzymałość silnika, bo chyba w historii były mocniejsze.

 

Zazwyczaj mam więcej strąceń w TBF niż F4F na Guadalcanal (LOL)

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

F4F wytrzymały? To papier. Jakaś zabłąkana kula w skrzydło i trudno go utrzymać w poziomie  w locie prostym. Jak nurkowaliśmy to możemy tylko wyskoczyć bo przy próbie wyjścia z nurka wpadniemy w ruch wirowy. Jednak nie jest zły. Jeżeli nie wdajemy się w walki kołowe to jak najbardziej jest to przyjemna maszyna, zwłaszcza jak mamy przewagę wysokości (a można takową uzyskać, wystarczy poczekać gdzieś z tyłu na 3 kilosach i pomagać TBFom i tym drugim na S).

medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

SBD Dauntless

 

Problem w tym, żeby się w skrzydło nie dać trafić grubszym kamieniem, 7.7 nie robi różnicy, dopiero 20mm robi problem. Na szczęście dla dzikusa Reiseny są strasznie ospałe jeśli chodzi o zmiany kierunku lotu i szubsze 'bujanie' samolotem to niemal immunitet na trafienia, szczególnie w skrzydła.

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reiseny mają mocno zawyżone wspinanie - zresztą mnóstwo samolotów ma. Osobiście nie wyobrażam sobie, by Wildcat był w stanie wygrać z A6M2 w walce 1v1, o ile nie ma mocno korzystnej sytuacji. Lepszy nurek nic nie daje, bo Zero może spokojnie poczekać na górze, a nawet jeśli wytraci wysokość za Wildcatem, to bez problemu ją odzyska. Również walka na wysokości nie jest dobrym rozwiązaniem, choć teoretycznie Zera powinny tam latać słabo - oczywiście w grze tak nie jest, więc F4F jest gorszy na każdej wysokości.

 

No ale Wildcat jest na tierze 5, a Zero na 7. F4F-4 to tierowe nieporozumienie. Ma identyczne uzbrojenie jak F6F, przy czym dużo mniej amunicji, a poza tym powinien mieć słabsze osiągi zarówno do F4F-3 jak i od Hellcata - chociaż nie takie cuda są w tej grze.

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • 9 months later...

Jako, że mamy tydzień USA vs. ZSRR, zostałem zmuszony do "robienia" drzewka ameryckiego i walki z ruskimi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy mój opancerzony F4F otrzymał dwa trafienia od I-15 z czego jedno wyrwało potężną dziurę w skrzydle rujnując aerodynamikę a drugie rozwaliło chłodnicę zachlapujc owiewkę kabiny olejem. Oczywiście chwilę później silnik zgasł a moja próba zwrócenia kulawego, dzikiego kota w stronę lotniska zakończyła się niekontrolowanym korkociągiem i radosną glebą. Innym razem zostałem opadnięty przez 4 boty w I-15 na 3000 metrów, wiedziałem, że ich nie wymanewruję, więc zanurkowałem rozpędzając się do ponad 600 km/h, poleciałem tak przez chwilę i będąc pewnym, że leciwe dwupłaty zostały daleko w tyle otworzyłem klapy i zacząłem zwrotw w ich kierunku - dosłownie skundę później dostałem serię od jednego z nich (jakim cudem I-15 dogania nurkującego Wildcata??!!). Zakończenie standardowe - kompletna utrata aerodynamiki i najmniejszy ruch drążka powoduje przepadnięcie samolotu na skrzydło i glebę. Teraz śmigam Hellcatem i wygląa to dużo lepiej, ale z Wild'em coś jest mocno nie tak.

Pomijam notoryczne demolowanie tego samolotu jednym strzałem przez tylnego strzelca z Pe2 (obserwation plane).

 

No cóż... WT to nie Sturmovik... a w SB mógłby nim być :(

medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • 5 months later...

A nie wiecie, o co chodzi ze "spadaniem na płasko" w F4F? Bo ja mam tak, że jak coś mnie trafi w kadłub, to to zaczyna spadać w dół, ale nie nurkując, tylko w ten sposób, że skrzydła są równolegle do ziemi pomimo kręcenia myszką i wepa na silniku

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • 8 months later...

Polatałem dzisiaj oboma Dzikimi Kotami z kumplem i co? Na Norwegii obaj po 3 fragi, na Krymsku po 4 (nasze dzielne drużyny ograniczyły się do roli widzów w teatrze). Maszynki generalnie mocno poniżej przeciętnej, jedyna zaleta to uzbrojenie, na upartego to jeszcze kręcą się jako tako, ale szału nie ma. Idealne do napadania wroginów ok. 10-12 minuty bitwy, gdy nikogo nie ma już na pułapie (same wspinają się koszmarnie)  :Ds

medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • 2 years later...

Takie pytanie do weteranów SB - co powoduje, że wolny i dość klockowaty Wildcat  ma w tym trybie BR 3.0? Przecież to materiał najwyżej na 2.0 jak tak popatrzeć na staty. Na serio ktoś pomyślał - "hej dajmy mu BR 3.0 przecież jest odpowiednikiem (a nawet jest dużo lepszy) Bf 109 E, C205 serie 1, Bf 109 F-2, Yak-7B, MiG 3" itd. Kompletnie BR z dupy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 hours ago, Dupxo7 said:

Takie pytanie do weteranów SB - co powoduje, że wolny i dość klockowaty Wildcat  ma w tym trybie BR 3.0? Przecież to materiał najwyżej na 2.0 jak tak popatrzeć na staty. Na serio ktoś pomyślał - "hej dajmy mu BR 3.0 przecież jest odpowiednikiem (a nawet jest dużo lepszy) Bf 109 E, C205 serie 1, Bf 109 F-2, Yak-7B, MiG 3" itd. Kompletnie BR z dupy...

Są dwa F4F pierwszy jest lżejszy i słabiej uzbrojony. Co do pierwszego to nie jest jakoś specjalnie szybki ale dosyć zwrotny. Uzbrojenie 4x12,7mm zazwyczaj załatwia sprawę bez problemu. Opancerzenie jest słabsze niż w drugiej wersji ale nie ma to aż takiego znaczenia. Co do drugiej wersji to dodatkowe 2x12,7mm i pancerz nie robią już wystarczająco dużej różnicy żeby kosztem zwrotności z nich korzystać.

Osobiście korzystałem z niego gdy miał BR 2.7, koszt użycia maszyny 3.0 jest zbyt duży w porównaniu do wydajności F4F.

Jeśli jesteś ciekaw to na amerykańskim EC2 mam taki układ: Ki-61 (Premium), A-36, P-40E, P-40F, B-34 i B-18

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • 8 months later...

SB

polatałem dziś oboma wariantami w EC3 (3.7-4.7) i generalnie może tam robić za troll-wagen. NIemcy mają bardoz silną tendencję kręcenia się z czymkolwiek a F4F wykręca praktycznie wszystko co mają na tym poziomie (wliczając całe trofiejne łajno typu Jak-1B)

F4F-3 wiadomo kręci się lepiej i jest moim zdaniem generalnie lepszy ale F4F-4 też potrafi podziałać i jak ktoś woli większe zagęszczenie ognia kosztem krótszego "czasu pracy" to śmiało.

Oczywiście to, że ten samolot daje dość skutecznie rade na EC3 to wina niemców a nie jakiś wielkich zalet tej maszyny ale o jednej rzeczy złego słowa nie mogę powiedzieć: jest bardzo odporny.

Nie jestem w stanie zliczyć ile razy F4F czy Martlet (którego też posiadam) przywlókł mnie do bazy po otrzymaniu paru serii w tym z niemieckich MG151. Bywały też przypadki, że po paru trafieniach z niemieckich 20mm byłem w stanie wykręcić rzeczonego 109 (z dużą pomocą głupoty bo jego stronie), ubić i po wszystkim wrócić do bazy

  • Like 1
medal medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam wszystkie trzy, to znaczy obydwa Żbiki amerykańskie i Martleta.

Amerykańskimi jakoś nie chce mi się latać Na RB, bo wolę P-40 F na tym br, albo Corsair'a. Jednak Martletem lubię polatać.

Dziwny trochę samolot - niby słaby i to pod każdym niemal względem. Buja się śmiesznie na boki przy ostrych zwrotach. Króciutkie skrzydła śmiesznie zamontowane, bo to w sumie średniopłat. Wspina się słabo. Wytrzymałość....jest, nawet spora. Podwozie...:facepalm:działa...

Wygląda i lata jak upośledzony Hellcat. Dosłownie beczka na piwo, z przymocowanymi po bokach, dwiema sztachetami wyrwanymi z płotu:016:

Amerykański/brytyjski dowód na to, że nawet aparatura do pędzenia bimbru może latać i nawet wystartować z lotniskowca.

 

I jakby dla kontrastu - co wylot, to dwa, trzy fragi, raz nawet cztery.

Nie wiem, może ludzie nie ogarniają, co to w ogóle jest, bo nazywa się inaczej i kamo inne(ładniejsze od samolotu), skutkiem czego nie wiedzą jak z tym walczyć.

Edited by Kedorlaomer
medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...