Jump to content
Up

No tak, w koncu B17 przyjmujacy po 500 pociskow 20mm bez uszkodzen i strzelcy dezintegrujacy cele lecace 700km/h albo podpalajacy z kilometra byli ok.
Koniec noobstwa w bombowcach, tera trzeba nauczyc sie nimi grac, a nie puszczac b17 na alt tabie, zeby zbieral fragi
  • Upvote 7
medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
No tak, w koncu B17 przyjmujacy po 500 pociskow 20mm bez uszkodzen i strzelcy dezintegrujacy cele lecace 700km/h albo podpalajacy z kilometra byli ok. 

 

 

Wybacz ale problem tkwił w tobie, (jeżeli nie dawałeś rady) nie w B-17. 

Pamiętam jak ludzie płakali w kwietniu z powodu tego bombowca i swej nieporadności powołując się na "fakty" z takich wiarygodnych źródeł jak film "Red Tails".

Wówczas nie wiedziałem czy mam się śmiać czy też płakać...

 

Nie miałem wówczas najmniejszych kłopotów w strącaniu B-17. Nie siedziałem w żadnym obwieszonym działkami FW-190, Me-190 K-4 czy innym Jaku-9. Latałem w tym:

 

b15ca33392.jpg

 

 

Jak człowiek nie ma "baterii dział i nieskończonej amunicji" to zaczyna szanować każdy pocisk, uczy się celować i szukać słabych punktów. 2 x 20mm MG 151, 2 x 12,7mm. 300 szt. pocisków do działek. Z prędkością ślimaka i BR 4,7 (wyżej niż Ki-84) wiele do zrobienia nie miałem, nie miałem też specjalnego komfortu w walce z myśliwcami.

 

B-17 był praktycznie jedynym celem, który mogłem przy odrobinie szczęścia dogonić.

 

Następnie atak wykonywałem tak jak się powinno wykonywać na każdy bombowiec. Nurkowanie pod ostrym kątem, przebywanie w strefie ostrzału przez 2-3 sekundy. Namierzamy słabe punkty, a takie B-17 miał przynajmniej dwa: środkowy silnik, ostrzał w tym miejscu powodował ucięcie skrzydła. Osobiście wolałem jeszcze fajniejszy słaby punkt jakim było tylne usterzenie poziome. Czasami wystarczył nawet jeden przelot, samolot dostawał śmiertelny cios, wbity "krytyk" i w tym momencie już był martwy. Nie mógł już korygować skutecznie pułapu, powoli acz nieubłaganie zbliżał się do ziemi.

 

Aby cię strzelcy ubili (w poprzednim patchu):

 

1. Musiałeś mieć pecha i złapać to przypadkowe trafienie w silnik lub kokpit. Rzadkie ale satysfakcjonujące / irytujące.

2. Leciałeś po sznurku kilka sekund. Pod, obok, nad, za... ale po linii prostej. Jeżeli gracz bombowca miał oko to trafiał cię nawet z kilometra, twoja wina pilocie bo się dałeś odstrzelić..

 

Latałem bombowcami i myśliwcami, wiem z własnego doświadczenia. Aby wówczas strzelec raczył odpowiedzieć ogniem bombowiec musiał lecieć prosto, bez żadnych karkołomnych manewrów. Dodatkowo komputer miał problem w nałożeniu odpowiedniej poprawki jeżeli cel leciał zbyt szybko, pod kątem i w strefie ostrzału tkwił krótkie sekundy. Mówię tu o strzelcach, którzy nie mieli jedynie "asa" wbitego. Dlatego komputer najczęściej strącał baranów ustawiających się do "parady".

 

Ogółem strąciłem ok. 20 B-17, sam w atakach zginąłem 3-4 razy (już nie pamiętam). Podkreślam - na niespecjalnie uzbrojonym jak na niemieckie standardy samolocie, niezbyt szybkim, łatwopalnym i pozbawionym pancerza. Niestety częściej niż na B-17 wpadałem na mustangi, XP-50, spity i ruskich...

 

Ale skoro gracze zamiast włożyć nieco wysiłku ze swej strony wolą osłabiać notorycznie bombowce to nie poradzę. Najwyżej zamiast B-17 w powietrzu będzie więcej Bercików...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jezu, jaka sciana tekstu.

tl;dr

historycznie B17 wymagal 15-20 pociskow z mg151 lub max 2-3 z mk108.


wiec byl zbyt wytrzymaly.


jesli przeczytam calego posta to sie odniose do niego


Edit: dobra, mam chwile czasu to odpowiem.

Nie mialem problemow z niszczeniem b17, sztuki tej dokonywalem nawet z broni malokalibrowej. Jednak faktem bylo, ze b17 byl zbyt mocny. historycznie nie wytrzymywal tyle. Dodatkowo historycznie strzelcy nie trafiali w tak szybkie cele ani nie trafiali z dystansu wiekszego niz 400-500m. Dlatego nagly "spawn" pozaru na silniku na nurkujacym samolocie z 0.8km to byl czarny humor.

Btw, niech ktorys z pilotow FRB opisze swoje doswiadczenia z walki przeciwko b17 :D naczytalem sie troche o b17 z 5 fragami czy bombowcami goniacymi mysliwce
:D Edited by Hudler
medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
źrodla ci teraz nie podam, gdyz nie mam dostepu do komputera. wroce do domu, to cos wstawie. (chyba ze ktos mnie wyreczy)

przewijaly sie tutaj na forum jednak materialy mowiace o tym, ile b17 potrzebowal do zejscia.
medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sęk w tym, że ten jak i poprzedni materiał (o wytrzymałości B-17) mogą być zmanipulowane na potrzeby programu danej stacji i teorii dziennikarza. Dość klasyczne jeżeli chodzi o media.

 

Zresztą na materiale RastahMana mamy piękny pokaz fajerwerków, spektakularne chmury dymu po trafieniach ale tak gwałtownych i niszczycielskich skutków w postaci unieszkodliwienia (rozpadnięcia?) maszyny trzema pociskami nie widzę. Na filmie, który zamieściłem powyżej też czegoś takiego nie ma.

 

Każde solidne źródło, materiał mile widziane. Nie będziemy musieli szperać we mgle, nie uprawiajmy "murrikatowości".

Edited by Rex_Power_Colt_

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiedz, gdzie w 1.41 popełniałem błąd:

- nurkuję w Tempeście 700 km/h na B-17

- otwarcie ognia z 800 m, koniec na ok. 400, celowałem w silnik, z reguły podpalałem

- minięcie B-17 i powrót do góry lub ucieczka w poziomie

- 600 m od bombowca trafia mnie pocisk, skrzydło czarne, zostaję podpalony

- w trakcie drogi ku Matce Ziemi widzę jak na B-17 ogień po prostu sobie gaśnie, ot tak.

  • Upvote 5
medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
 600 m od bombowca trafia mnie pocisk, skrzydło czarne, zostaję podpalony

 

 

To właśnie nazywam pechem.  ;)s  Zdarza się (zdarzało się) że przypadkowy pocisk trafi w żywotną część. Mnie też to spotykało. Niezależnie czy to B-17, Dornier, Sb-2. Rachunek prawdopodobieństwa. Zdarza się przecież, że i 10 nawrotów wykonasz ale cię strzelcy nie capną (ja tak miałem gdy pilnowałem aby sprzymierzeńcy mi B-17 nie capli).

 

Problem zaczyna się gdy co drugi twój atak tak się kończy.

 

Jeżeli natomiast wznosiłeś / uciekałeś idealnie po linii prostej (żeby nie tracić energii)... bot może mieć problemy z trafieniem ale gracz postawi ścianę ognia na twej trasie.

 

- w trakcie drogi ku Matce Ziemi widzę jak na B-17 ogień po prostu sobie gaśnie, ot tak.

 

 

Po to samoloty mają gaśnice, a czemuś takiemu jak B-17 powinieneś zlikwidować dwa silniki na jednym skrzydle. Nawet jak przestanie płonąć to niebawem padną i samolot straci na stabilności. Przy takich zadanych uszkodzeniach (silniki na skrzydle / usterzenie poziome) jedyne o co musiałeś się martwić to to czy w dalszej fazie lotu bombowca ktoś ci go krytykiem nie ukradnie bo samolot nie miał szans z tego wyjść. Zwłaszcza nad Pacyfikiem i tam, gdzie lotniska są za małe.

 

 

 

 

 

Edit.

 

Sprawne punktowanie celu polecam też na inne bombowce. Choćby B-25 - samolot, który dla "niemieckich lotników" nie stanowi problemu przy dostępnej sile ognia (na BR 3,3 i wyżej). Namierzasz, wciskasz przycisk i siejesz ołowiem ile fabryka dała. Silnik, kadłub... po dłuższej chwili samolot się rozlatuje w wielkiej kuli ognia.

 

A wystarczy sprzedać pocisk z działka w usterzenie pionowe. Bach, usterzenie pionowe odpada (cała belka), samolot leci do ziemi. Elegancki zgon zadany katanom tudzież rapierem zamiast rąbaniny toporem bojowym.

 

Człowiek uczy się takich rzeczy na niedozbrojonych samolotach jak D.520 i "japończykach" (typu niegdysiejszy Ki-45 "strzelający śmiechem").

Edited by Rex_Power_Colt_

Share this post


Link to post
Share on other sites

B-17 są teraz za słabe, mówię to jako ktoś, kto tego samolotu nie lubi. A może inaczej, nie tyle są za słabe, co myśliwce mają za łatwo, bo instruktor koryguje odrzut z działek, dzięki temu można sobie bezkarnie strzelać z poza zasięgu automatycznych strzelców - point and click, coś a'la Zuma. Przed chwilą przeleciałem się raz i Ki-84 odstrzelił mi skrzydło z 600 m, ćwierćsekundową serią, pewnie nawet pierwszym trafieniem.  Dodatkowo łamią teraz skrzydła przy zakrętach z nurkowaniem (5-10 stopni), już powyżej 350 km/h, bez ŻADNEGO ostrzeżenia. 

 

Gaijin jak zwykle - od ściany do ściany - najlepiej było to zbalansowane w 1.35 albo 1.37 - nie pamiętam już. Prawdopodobnie będzie to dążyć w tamtą stronę, chyba że znów polecą na ścianę. 

medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sęk w tym, że ten jak i poprzedni materiał (o wytrzymałości B-17) mogą być zmanipulowane na potrzeby programu danej stacji i teorii dziennikarza. Dość klasyczne jeżeli chodzi o media.

Zresztą na materiale RastahMana mamy piękny pokaz fajerwerków, spektakularne chmury dymu po trafieniach ale tak gwałtownych i niszczycielskich skutków w postaci unieszkodliwienia (rozpadnięcia?) maszyny trzema pociskami nie widzę. Na filmie, który zamieściłem powyżej też czegoś takiego nie ma.

Każde solidne źródło, materiał mile widziane. Nie będziemy musieli szperać we mgle, nie uprawiajmy "murrikatowości".


B-17 trafiony 30mm pociskiem zapalającym w zbiornik:
uk7qFmW.gif

Tests carried out at Rechlin (where most of the Luftwaffe aircraft and weapons tests were done) showed that with a "M-Shell" with 85 grains of explosive, five hits could destroy a B-17 or B-24 bomber


Źródło

The great strength of the B-17 was its sturdiness. The Germans soon discovered that it was hard to shot down. About 20 hits were needed with 20mm ammunition, and that was more than a fighter pilot of average ability was likely to achieve before his ammunition ran out


The B-17 was stable and easy to fly, and many heavily damaged aircraft returned to England. German experiments revealed that 450g of high explosive were needed to ensure destruction of a B-17, and they commissioned development of a 55mm gun to carry such a load, but it was never put in service. The most effective weapons of the Luftwaffe were the 30mm MK 108 cannon, which could bring down a B-17 with three or four hits, and the R4M folding-fin rocket.


Źródło


Minengeschoss Ausf A miały 85 gramów Nitropenta(PENTA) lub Cyclotrimethylenetrinitramine (RDX czyli de facto z tego co w 91% składa się C4).
  • Upvote 1
medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, właśnie szczególnie drugi cytat mówi wszystko. Piloci Sturmbocków strzelali z 400 m z 20 mm, z 200 z 30 mm, i po zakończonym ataku nie mieli amunicji - zwykle jeden pilot zużywał całą na jeden samolot, który strącał (albo i nie). 

medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ok, juz Rastaman wyreczyl mnie we wstawianiu zrodel.

Bedzie mowa "ze przeciez w realu nie bylo takiej celnosci" - prawda, ale w realu strzelcy tez nie mieli takiej celnosci, wiec jest po rowno.
  • Upvote 1
medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Sprawne punktowanie celu polecam też na inne bombowce. Choćby B-25 - samolot, który dla "niemieckich lotników" nie stanowi problemu przy dostępnej sile ognia (na BR 3,3 i wyżej). Namierzasz, wciskasz przycisk i siejesz ołowiem ile fabryka dała. Silnik, kadłub... po dłuższej chwili samolot się rozlatuje w wielkiej kuli ognia.

 

A wystarczy sprzedać pocisk z działka w usterzenie pionowe. Bach, usterzenie pionowe odpada (cała belka), samolot leci do ziemi. Elegancki zgon zadany katanom tudzież rapierem zamiast rąbaniny toporem bojowym.

 

Człowiek uczy się takich rzeczy na niedozbrojonych samolotach jak D.520 i "japończykach" (typu niegdysiejszy Ki-45 "strzelający śmiechem").

 

Nie ucz ojca dzieci robić: pierwszą rozwiniętą przeze mnie nacją były właśnie Japońce i myślę, że nie najgorzej strzelam. Co do reszty od B-17 zawsze jak uciekałem to manewrowałem - nic nie pomagało, w 1/3 przypadków kończyło się zgonem, a jeden przelot nie wystarczał chyba nigdy

  • Upvote 2
medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
About 20 hits were needed with 20mm ammunition,

 

 

Tutaj możemy obejrzeć dwuminutową sekwencje ataku Me-110 G-2 na B-17.

 

https://www.youtube.com/watch?v=iyJAlsJAbZw

 

Bardzo dużo pocisków, bardzo dużo widowiskowych trafień... i niezbyt spektakularne efekty.

 

Te same informacje pojawiają się w "Fw 190 Sturmbocke vs B-17 Flying Fortress".

Ale wątek zostaje rozwinięty.

 

Tak jak pisałem 20 da radę jak się trafi w odpowiedni punkt. Tutaj trzeba zadać sobie pytanie jaką taktykę stosowali Niemcy.

Od 1942 stosowano taką:

 

https://lh6.googleusercontent.com/-NTK5ltfpBTU/VFqfjkGKBoI/AAAAAAAABDA/iqSAJxwH68k/w460-h570-no/2014-11-05_214724.jpg

 

 

Ataki czołowe. B-17 wersji E i część F miały marne uzbrojenie obronne na dziobie. Dobry lotnik mógł zatem wytłuc pilotów.

O tym problemie w książce Markowskiego "Boeing B-17 Flying Fortress" - pancerz, który miał chronić przed odłamkami z plotek nie zapewniał wystarczającej ochrony załodze.

 

Hauptman Mayer's, III/JG 2, FW-190.

 

The attack provided Mayer with the perfect opportunity to test a new tactic that had been the subject of discussion among German fighter commanders for several weeks. Forming into Ketten of three aircraft, the Fw 190s went into the attack from dead-ahead, and at speed, before firing a no-deflection burst and breaking away in a climb or half-roll beneath the bombers. Mayer believed that a frontal pass, as opposed to the customary rearward attack, offered the best chance of hitting the bombers' vulnerable cockpit area. Even more importantly, the B-l7s frontal arc of defensive fire was the weakest. Four bombers went down following the attack for the loss of only one Fw 190. "From that moment", one historian recorded, "the B-l7 was obsolete as a self-defending bomber."

 

Instrukcja Gallanda dla pilotów.

 

"A.) The attack from the rear against a four-engined bomber formation promises little success and almost always brings losses. If an attack from the rear must be carried through, it should be done from above or below, and the fuel tanks and engines should be the aiming points.
"B.) The attack from the side can be effective, but it requires thorough training and good gunnery.
"C.) The attack from the front, front high or front low, all with low speed, is the most effective of all. Flying ability, good aiming and closing up to the shortest possible range are the prerequisites for success. Basically, the strongest weapon is the massed and repeated attack by an entire fighter formation. In such cases, the defensive fire can be weakened and the bomber formation broken up."
 
 
Wraz ze spadkiem wyszkolenia piloci mniej doświadczeni atakowali od tyłu:
 
 
Tutaj mamy 35 minut z fotoaparatu, akcji jest chyba ponad setka. Dominują ataki Me-110 i FW-190 na B-17 choć pojawia się kilka myśliwców amerykańskich i samolotów radzieckich. Możemy się przyjrzeć skuteczności ataków i ostrzału. Głównie ataki od tyłu... w końcu to 1944.
Pociski 20 i 30mm.
 
Warto odszukać DB-3 aby zobaczyć jak się miała sprawa z 20mm działkami. ;)
 
Mamy ogólnie rzecz biorąc trafienia, mamy eksplozje pocisków, ogień wybuchów, dużo dymu, fragmenty poszycia... i tyle. W jednej sytuacji mamy nawet ładne płomienie, w dwóch innych małe języczki ognia, reszta to darcie blachy i to też niezbyt obfite.
 
B-17 trafiony 30mm pociskiem zapalającym w zbiornik:

 

 
Konkretnie widzimy dość szczęśliwy traf - ten pocisk nie tyle trafił w sam zbiornik co wybuchł, a od eksplozji zajęła się wyciekająca strużka benzyny. Mamy efektowną eksplozje. 
 
Tutaj ktoś opisał amunicję prosto, własnymi słowami.
 
 
Więc to nie "kopa" tym pociskom brakowało. Chodzi generalnie o ustawienie zapalnika. W lotniczych pociskach wybuchowych tradycyjnie dążyło się do tego, by pocisk walnął w trakcie przebijania przeszkody, zagłębiony w niej np. do połowy. Powodowało to powstanie wielkiej dziury w kadłubie czy płacie, dosyć zabójczej w przypadku konstrukcji skorupowej czy półskorupowej bo to się od razu odbijało na wytrzymałości, a nawet przy klasycznej konstrukcji metalowej nie było bez znaczenia (wspomniane zrywanie poszycia). Ale w przypadku zbiorników paliwa w skrzydle B-17 no to na dwoje babka wróżyła. One były tak powiedzmy w środku płata, a pocisk generalnie nadlatywał od tyłu. Jeśli uderzył w konstrukcję za zbiornikiem, no to już faktycznie nie miał wielkich szans do niego dolecieć. Ale z kolei jakiś przeciwpancerny też by tu wiele nie pomógł, bo najprawdopodobniej przebiłby całe skrzydło i poleciał w tzw. siną dal. 
Można by dać ociupinkę większą zwłokę, kilka milisekund, tak by pocisk cały wniknął w konstrukcję i wywalił dopiero w środku. Ale to z kolei odebrałoby dużą część skuteczności pociskom trafiającym w kadłub (albo nawet i skrzydła tylko pod większym kątem). Wybuchając w trakcie przebijania w opisany wcześniej sposób pocisk osłabiał strukturę kadłuba, zrywał poszycie i miał też szanse uszkodzić jakieś przewody czy np. linki od sterów, biegnące zwykle przy ścianach właśnie. Wybuchając w przestrzeni wewnątrz kadłuba pocisk małokalibrowy no już niekoniecznie musiał coś zwojować. W takich małych pociskach nie ma za wiele materiału wybuchowego i nie ma z czego zrobić zbyt wielu odłamków więc choćby się człowiek ze... ze wszystkich sił starał to jakiejś potwornej eksplozji z tego nie będzie. Jak pocisk wywalił w pobliżu kogoś z załogi to mógł go oczywiście zranić albo zabić. A jak nie w pobliżu - no to w zasadzie kończyło się na paru dziurkach w kadłubie. 
 
Zatem wymyślono pociski wybuchające w cieczy, z którymi też nie było tak prosto i bombowo jakbyśmy chcieli.
 
 
Rodzina 30mm pocisków, można podejrzeć, porównać z taśmami w samolotach i skorygować.
 
Trzeba zerwać/przebić poszycie, następnie przebić zbiornik paliwa, mieć nadzieje iż się nie zdąży samouszczelnić (B-17 późniejszych wersji miały w standardzie) i jeżeli dopisze nam szczęście to zapalimy strużkę benzyny.
 
Piloci Sturmbocków strzelali z 400 m z 20 mm, z 200 z 30 mm, i po zakończonym ataku nie mieli amunicji - zwykle jeden pilot zużywał całą na jeden samolot, który strącał (albo i nie). 

 

 
No właśnie.
 
In a gunnery instruction document dealing with rear-mounted attacks on bombers of July 1944, German fighter pilots were instructed as follows:
"Your aircraft is your weapon. You must thoroughly master its capabilities. Not only your flying capability and correct tactical action, but also your mastery of the principles of gunnery and their practical application are vital to success.
"You must fire your weapons only at the ranges for which they were designed. Normally, you should not fire at ranges greater than 400m, as beyond this distance the trajectory quickly falls away. This also applies to larger weapons such as the MK 108. It is a common fallacy to believe that it must be possible to
fire larger-caliber weapons at greater ranges, and that the aiming of these need not be as precise as for small-caliber weapons. The opposite is true! You have little ammunition! Use it sparingly. With the MK 108 you have only 60 rounds, so reduce range, aim carefully, fire accurately.
"Commence firing at a maximum range of 400m. Experience has shown that combat ranges are being greatly underestimated. The distances given in combat reports are almost never correct. When, for example, a combat range of 50-100 m is reported, it actually varies from between 200 and 400m, as established by analysis of combat films. Frequently, range estimation errors are even greater. In attacks against bombers, many fighters open fire at 2,500-3,000m. This is a senseless waste of ammunition!
"A four-engined bomber has a wingspan of about 30m. If it appears as large as the diameter of the deflection circle, it is at 300m range. For a four-engined bomber, the estimated value corresponding to a span of 30m is multiplied by three. Therefore, a four- engined bomber with 30m span fits in the circle one time - 1 x 3 = 300m; fits in the circle 2 times -2x 3 = 600m; fits in the circle 3 times -3 x3 = 900m.
"Learn this thoroughly and practice range estimation at every opportunity, then during combat you will no longer make gross errors
 
Zdawano sobie sprawę, że 30mm MK 108 nie jest bronią idealną. 
 
Odnośnie strat (choć nie idealna).
 
 
 
 
 Z ataku na formacje 338 bombowców.
 
One of the German units to engage the bombers was Hauptmann Walther Dahl's III./JG 3 with 25 Bf 109G-6s. As the Messerschmitts - some of them carrying mortars - turned south towards Stuttgart, the bombers were sighted and the fighters went in to attack. Within 30 minutes, the Gruppe had claimed four B-l7s shot down and eight cut out of formation,
 
Teraz trzeba to przełożyć na czas gry. 
 
Ogółem rzecz biorąc stracone Fortece to nie tyle maszyny strącone gwałtownie w kilkusekundowym ataku co maszyny, które odniosły tak duże uszkodzenia iż rozbiły się w takcie wielogodzinnej drogi powrotnej / wypadły z formacji i zostały dobite po długim i wyczerpującym pościgu. Samoloty lądowały awaryjnie lub też dezerterowały do krajów neutralnych jak Szwajcaria. W jednej wypraw z 340 uszkodzonych bombowców do bazy powróciło aż 280.
 
Warto zajrzeć do pierwszej publikacji, gdzie mamy opisane perypetie 01' Dog (za dużo aby tu wklejać).

 

Nie ucz ojca dzieci robić: pierwszą rozwiniętą przeze mnie nacją były właśnie Japońce i myślę, że nie najgorzej strzelam.

 

 

 

Wybacz ale w takim razie jak te twoje "dzieci wyglądają" skoro miałeś problemy z B-17?  ;)s

Poza tym preferowałeś głównie zwrotnego jak diabli A6M z 120-200 pociskami w dwóch 20mm działkach czy Ki-45 z (chyba) 30-stoma słabymi pociskami w pseudocelnym Ki-45?

 

A tamta wypowiedź była skierowana do ogółu. Wiem, że sporo ludzi potrafi celnie strzelać, zwłaszcza na IV tierze ale ci z niższych bywają pod tym względem różni. Poza tym jak się ma wagon amunicji to można sobie pofolgować...

 

 

Nie mialem problemow z niszczeniem b17, sztuki tej dokonywalem nawet z broni malokalibrowej.

 

 

O właśnie.

 

 

Aha.

 

b17damaged05.png

 

Ciekawostka związana z tym zdjęciem.

 

http://www.samoloty.pl//artykuly-lotnicze/11544-bombowiec-b-17-niezniszczalna-forteca.html

Edited by Rex_Power_Colt_
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każda ze stron znajdzie jakiś minus i będzie bronić tego za wszelką cenę by coś zmienić.

1. Piloci B17 - maszyny rozpadają się po celnej serii a skrzydła odpadają jakby z kartonu były.
2. Atakujący piloci z FW, Bf etc. - strzelcy co trafiają z 1.5km.

ad.1 Wkurza mnie to, że się łamią jakby z zapałek były, mogłyby być odrobinę mocniejsze, ale bez przesady. Jako częsty pilot Dor uwielbiam atakować bombowce, i czasem lubie się "poznęcać" nad taką B17.
ad.2. ale cholera mnie bierze jak koleś sypie do mnie z 1.5km.

Krótko mówiąc, znaleźć kompromis to najlepsze rozwiązanie, tak by każda ze stron była zadowolona.
 - Trochę mocniejsze B17 i historyczna celność Browninga, tak by nie opłacało się strzelać z odległości większych niż 400m.

Większość szkoleń i nauk zarówno strzelców jak i pilotów wskazywała na strzelanie z Brownigów 12.7mm na odległość nie więcej jak 300m.



Pozdrawiam,
pilot RB

medal medal medal medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Snip

 

Pamiętaj, że bombowce latały w setkach/tysiącach więc takie przypadki(z których nie róbmy standardu) mogły się zdarzać(po drugie są zdjęcia ciężko uszkodzonych innych bombowców czy to znaczy, że też powinny być latającymi czołgami?), po drugie te zdjęcia nie przedstawiają ile razy zostały trafione mógł to być 1 pocisk 30mm, 10 pocisków 20mm lub przeciwlotniczy pocisk nie wiadomo osobiście równie dobrze można wklejać 100 innych zdjęć innych samolotów i twierdzić, że są mega wytrzymałe, po drugie zobacz jakie straty ponosiły bombowce bez osłony. Po drugie można w takiej chwili użyć kontrargumentu o strzelcach, którzy tak skuteczni nie byli jak w WT(obracanie ciężką wieżyczką i kierowanie go na myśliwiec lecący z prędkością 500 km/h to raczej nie jest prosta sprawa), w chwili wprowadzenia Me-262 wieżyczką po prostu nie dało się nadążyć za atakującym Me-262 gdyż były tak szybkie ale przejdźmy do meritum rzeczy. Zgodzę się w grze czasem zachowują się dość dziwnie(krótka seria z 4x20mm ucina ogon to dość zabawne), można je trochę wzmocnić no ale nie aż tak bardzo jak w 1.41 gdzie nawet staranowane latały jakby nic się nie stało(w Arado 2 razy staranowałem jednego B-17 i gość dalej leciał, lub Ki-84 wleciałem w kokpit i mnie na pół przecięło a B-17 leciał dalej), celność strzelców też jest sporo za dobra(błagam trafienia z 1.5 km to jest kpina). 

 

Jak kolega wspomniał powyżej lepszy jest kompromis niż takie jałowe dyskusje.

Edited by RastahMan
medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj wspomnę, że  nie latałem i nie latam B-17, jedynie do nich strzelałem więc jestem z grupy polujących. ;) Latałem głównie natomiast na bombowcach japońskich, i amerykańskich (B-25 i A-20).

 

Strzelcami już nie musicie się martwić. Moi otwierali ogień z 600 m (a byli na poziomie weterana). Teraz z 300m nie mogą zestrzelić lecącego prosto A6M. Co więcej odnoszę wrażenie, że i same karabiny zostały osłabione – dwa tygodnie temu mimo licznych trafień strzelcem z SB-2 nie potrafiłem strącić Ki-10. Moi strzelcy 12,7mm nie mają dość siły ognia aby roznieść papierowe samolociki, a jeżeli ktoś ma wątpliwości to zapraszam na „bitwy pojedyncze” i wlećcie Hurricanem I w formacje kilkunastu He-111. Umrzecie ale z nudów mimo otrzymywanych trafień.

 

W B-25, poprzedni patch - 50 zgonów na 48 zestrzeleń samolotów. Dominują głupki w E-3 i I-16 ustawiające się idealnie na ogonie. Takiemu po skrzydle serią...

 

Najdalsze zestrzelenie manualne w mym przypadku? Na G8N, wzbiłem się na 10k metrów, rosyjskie samoloty na tej wysokości zdychają. Mimo to uparty Yak-15 próbował, ustawił się 1km za mną, ciut niżej. Nie zbliżał się (pamiętajcie, że gdy atakujecie od tyłu to wasza prędkość minus prędkość bombowca daje właściwy obraz sytuacji, tego co widzi strzelec i czas reakcji). 30 sekund z działek 20mm, postawiłem ścianę ognia i urwałem przeciwnikowi skrzydło. Rachunek prawdopodobieństwa - gdy wystrzelisz kilkaset pocisków w cel, któryś pewnie trafi. 

Ci świadomi niebezpieczeństwa "bomberzy" ustawiają się do myśliwców tyłem gdy je tylko spostrzegą. To skraca czas reakcji strzelców.

 

Aktualna wytrzymałość B-17 jest na poziomie C-47 (można sprawdzić na bitwach pojedynczych).

 

To właśnie przez te kompromisy „w imię poprawy balansu” gra staje się coraz bardziej abstrakcyjna. Tam się coś ulepszy, tu rzuci się F6F na Br.3.0, osłabi się najtrudniejszego przeciwnika. Pomyślcie co będzie (właściwie już jest) gdy zaczną stosować „kompromisy” na waszych samolotach – Me-109 K-4 stawia opór F8F? Ciach. FW-190 lata za dobrze? Poprawiamy to „bo mój dziadek Iwan mówił, że w Po-2 strącił dwadzieścia bombami!” (razy 100 takich głosów). Sprawa jest prostsza – to nie starcia Tie-fighterów tylko gra mająca ambicje być zgodna z historią i rzeczywistością. Gdyby zbierano dane i próbowano odtworzyć historię cześć problemów by znikła. Zamiast dziwnych maszyny premium wsadźmy… samoloty faktycznie używane bojowo, maszyny asów i te niskoseryjne. Zastąpmy Yaka-1 rumuńskim Iarem-81 itd. "Kompromisy" nie promują kształcenia skilla lecz lenistwo i degenerację, już teraz goście w Yakach-9 (pewnie na technikę radziecką nic się poradzić nie da) nie radzą sobie z He-112, więc co następne? Nerf Heinkla czy Yak-3 z Br. 2.7?

 

Najprzykrzejsze jest to, że wytrzymałość tego czterosilnikowca pod ogniem myśliwców była zgodna z historią w poprzednim patchu. To de facto był cholerny twardziel, do tego przyjemny w pilotażu (jak na bombowiec oczywiście). Choćby casus maszyny "666" ale i piloci uczyli się manewrów obronnych.

 

Jeżeli chodzi o twe tarany Rastahmanie.

 

W poprzednim poście "zacytowałem" wcześniej zamieszczone zdjęcie. Widoczny na nim B-17 został nad Tunezją staranowany przez FW-190... po czym kontynuował misje, zrzucił bomby i wrócił do bazy (wszystko jest w linku). "Przypadek"...

 

Tylko, że mamy całą serię takich przypadków i to z jednej wyprawy bombowej. 7 kwietnia 1945, pierwsza i ostatnia akcja niemieckiej samobójczej jednostki "Elba" na formacje bombową B-17 i B-24. 23 samoloty docierają do celu i taranują bombowce. Efekt: 8 samolotów spada i aż 15 chodź uszkodzonych leci dalej. Ataki wykonywano z lotu nurkowego na ogon, kokpit i skrzydło (zbiorniki paliwa). Osobiście polecam ustawić skrzydło swego bombera prostopadle do skrzydła wroga. Sprawdzone. ;)

 

Dlatego też Japończycy taranujący B-29 wypracowali specjalną taktykę ale mniejsza z tym...

 

po drugie są zdjęcia ciężko uszkodzonych innych bombowców czy to znaczy, że też powinny być latającymi czołgami?)

 

 

 

 

To zależy od konstrukcji. Np. Przedstawiony wyżej Wellington:

 

Płatowiec zbudowano w oparciu o nietypową dla samolotów konstrukcję geodetyczną, opracowaną przez Wallisa. Wykorzystywała ona kratownicę przestrzenną z giętych rur, łączących się pod kątem zbliżonym do prostego i tworzących rodzaj siatki, pokrytą płótnem. Jej zaletą była duża wytrzymałość przy niewielkiej masie, co zostało udowodnione dużą odpornością samolotów na uszkodzenia.

 

To też widzimy na zdjęciu - płótno z kadłuba uległo spaleniu ale sama konstrukcja nie uległa zniszczeniu. Taki jest też Wellington w grze. O ile nie lecisz na FW-190 A-4 to możesz dostrzec iż prędzej zabijesz załogę niż rozniesiesz tą konstrukcje w strzępy (moje doświadczenia z D.520 gdy niemieckie Wellingtony były częściej spotykane).

 

Musimy też brać pod uwagę ile zdjęć takiego bombowca mamy i dane odnośnie uszkodzonych egzemplarzy na jedną wyprawę bombową. ;)

Mimo wszystko ja się poprzednio nie tyle powoływałem na "martwe" zdjęcia co materiał filmowy. Tam możesz nawet policzyć eksplozje pocisków z działek jakie trafiły w cel, masz też podany samolot zatem także jego uzbrojenie.

 

Aby nastąpiła rzeź formacji bombowców to niemieccy piloci musieli być w przewadze liczebnej i atakować z głową (dlatego nie mamy wiele przykładów takich masakr) czyli zespołowo, w szyku (formacji klina( na czoło samolotu (mimo wszystko na zdjęciach bombelasa możemy dostrzec dwa B-17, które prawdopodobnie tak zaatakowano ale najwidoczniej piloci przeżyli). Tak jak Hurricane w Bitwie o Anglie atakowały nieopancerzony dziób He-111 próbując wybić załogę. Piloci japońscy też doszli do tego samego wniosku i B-17E atakowali od czoła.

 

 

 

Przykładowo sytuacja z 21 listopada 1944. Od wyprawy bombowej oddziela się 491 BG, zostaje w tyle. Staje się zatem obiektem ataku FW-190A z JG 301. Niemcom udaje się strącić 15 bombowców ale strzelcy pokładowi i "kawaleria" strącają 40 z nich. Do pojawienia się Me-262 z rakietami R4M myśliwce nie zadawały spektakularnych strat i tylko ci najbardziej utalentowani i inteligentni jak Hauptman Mayer ("wynalazca sposobu atakowania ciężkich bombowców") przy sporej dawce szczęścia, atakując najwrażliwszy punkt B-17 potrafili zestrzelić kilka maszyn. Jak pisałem ja walcząc sposobem problemów nie miałem i czerpałem z tego sporą satysfakcję widząc do tego głupków okładających "gdzie popadnie".

 

Poprzednie dane o zniszczonych / uszkodzonych tyczą się 6 marca 1944. Konkretnie 53 samoloty nie wróciły do bazy, 293 zostały uszkodzone - z tego 5 skreślono ze stanu.

 

24 kwietnia 1944 nalot na południowe Niemcy wykonany przez 700 bombowców. 40 nie wraca do bazy...

 

Z tych maszyn aż 14-ście dolatuje do Szwajcarii. Sławny przypadek, w ciągu 115 min. większość ląduje na lotnisku Dubendorf w Zurichu (tutaj  sobie o tym trochę przeczytacie, mamy listę uszkodzeń części maszyn). Ogółem w Szwajcarii podczas wojny internowano ok. 190 alianckich maszyn.

 

 

 

 

 

Poniżej bardzo fajny wykaz maszyn USAAF jakie internowano w Szwajcarii.

 

http://swissinternees.tripod.com/aircraft.html

 

 

 

 

 

Większe straty niż myśliwce bombowcom zadawał ogień przeciwlotniczy w postaci Flaków 88mm, 105mm i 128mm. 

 

Choćby operacja Tidal Wave, 1 sierpnia 1943, nalot Liberatorów (samoloty mniej wytrzymałe i zwrotne niż B-17 ale szybsze i posiadające większy zasięg). Taki przykład operacji gdy wszystko w decydującym momencie trafia szlag, zapanowuje chaos i każdy działa na własną rękę poza formacją.

 

Do nalotu przygotowano 178 maszyn.

Do celu dociera 165 samolotów, 2 rozbijają się w trakcie podróży, 12-ście ma awarię silnika i wraca do bazy.

Z nich 33(31) zostaje zestrzelonych przez artylerię plot.

13(10) dopadają niemieckie, rumuńskie i bułgarskie myśliwce.

23 trafiają do Turcji, gdzie zostają internowane (więc wliczone do strat).

 

Skoro o tym mowa.

 

1288111266_b-24.jpg

 

To B-24H-15-DT(42-28853) z 738rd BS, 456th BG, 15th AF. Nalot na zakłady chemiczne w Blechhammer (Blachownia Śląska) dnia 20 listopada 1944. Samolot pilotował pułkownik Clarence J. Lakker, nominalny dowódca 781st BS. 5 lotników przeżyło. Na zdjęciu widzimy efekt bezpośredniego trafienia pociskiem artylerii plot.

 

W grze mamy jedynie 1h do dyspozycji więc to potęguje wrażenie ich mocy. Z drugiej strony my mamy lotnisko pod nosem, możemy łatwo maluchem wylądować i szybko zreperować samolot, przeładować amunicję i raczej nie wspinamy się na 7-8km.

 

Samoloty były tracone podczas startu, w wyniku usterek technicznych, błędy nawigacyjne, balony zaporowe, kolizje w powietrzu (gdzie jedna zestrzelona maszyna wpadała na drugą w formacji), dezercje itd. Warto o tym pamiętać gdy patrzymy na straty.

Edited by Rex_Power_Colt_
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do wytrzymałości B-17 w WT: Ja, znany hejter bombowców i Murrici w szczególności mówię, że teraz to jakaś kpina. Lecę sobie wczoraj na Hokkaido, gość w Fortecy ustawia się tyłem do mojego Tempesta Mk. II. Zrezygnowany puszczam tylko krótką serię (jakieś 80 pocisków) z ok. 800 m, po czym widzę, jak B-17 odpadają jednocześnie oba skrzydła  :?s. 

 

A co do tej dyskusji: Jeden poda 10 przykładów na to, że B-17 dolatywało do bazy mając jakieś 50% stanu początkowego, inny wrzuci film jak pada po kilku trafieniach - to wszystko są jednak PRZYPADKI. Tak, no bo ile B-17 wróciło w tak opłakanym stanie: 200-300? A ile zostało strąconych? Popatrzmy na to całościowo, zresztą myślę, ze najdzie się wiele zdjęć albo wspomnień a tym  jak to inne samoloty wracały nie gorzej pokiereszowane, ale miały akurat farta, że nie zostały zniszczone żadne witalne systemy. Na wojnie człowiek strzela, a los kule nosi.

medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
Strzelcami już nie musicie się martwić. Moi otwierali ogień z 600 m (a byli na poziomie weterana). Teraz z 300m nie mogą zestrzelić lecącego prosto A6M.

 

Inna sprawa gdy strzelcy strzelają sami a co innego gdy strzela gracz. Z Browningów 12,7 to nie jest problem zestrzelić samolot co zbliża się z 1.5km, nawet gdy jest wysoko. I o tym tu mowa, bo karabiny Browninga na 600m miały na tyle duży rozrzut, że "prawdopodobieństwo" trafienia przeciwnika z 1.5km było równe trafieniu kaczki na tym samym dystansie ze śrutówki. Tymczasem w Wt pociski z Browninga M2 lecą jak po sznurku. Gajin nerfi pociski, by zadawały mniejsze obrażenia co nie ma sensu, wystarczy dać rozrzut jak tu:

Odległość podana w stopach, temu piloci strzelali na dystansie do 300m, a teraz co się dzieje gdy strzelec ma tylko  2 Browningi i strzela długą serią do celu oddalonego o 1.5km i bez problemu odrywa skrzydło krótką serią?

P-47_gun_harmonization_-_two_types.jpg
PS. Dlatego jak wcześniej wspomniałem, lepiej zrobić kompromis. Wzmocnić trochę ale bez przesady konstrukcję B17 i przede wszystkim dać historyczny rozrzut M2 Browning.

Edited by Agrrregat
  • Upvote 2
medal medal medal medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeden poda 10 przykładów na to, że B-17 dolatywało do bazy mając jakieś 50% stanu początkowego,

 

 

 

To będą prawdopodobnie sytuacje, gdzie użyto pojedynczych sztuk jak pierwsze naloty brytyjskich B-17 (w wersjach słabych i ciągle nieprzygotowanych do wojny) na Norwegię lub eskapady nad Pacyfikiem i stąd taki bilans. ;) Tylko, że wówczas i to nie wystarczy bo samoloty nie wracały z różnych powodów, a ich podróż trwała wiele godzin więc to co nie jest aż tak groźne w War Thunder (utrata 1-2 silników) mogło zbierać żniwo na trasie. Samolot tracił prędkość, wysokość... lądował awaryjnie albo wpadały w korkociąg nawet nad Anglią.

 

 

inny wrzuci film jak pada po kilku trafieniach 

 

 

Wtedy poprosi się o kolejne filmy i będzie można analizować zebrany materiał i sytuacje. Na ile był to przypadek, a nie wprawne oko i słabość konstrukcji. Zwłaszcza jeżeli znajdziemy wiele wspomnień dotyczących jednego typu samolotu. Bardzo prosta logika. Wiele "przypadków" wyklucza "przypadek" (patrz choćby wyżej na kwestię taranowania).

 

Los kule nosi.

Piloci osi nie liczyli jednak na los ani na cudowne wybuchy tudzież odrąbanie skrzydła (ci doświadczeni). Jak pisałem - atakowali od czoła. Niemcy, Japończycy... Bułgarzy (pierwsze zestrzelenie Liberatora przez Stojanowa na Me-109 G-2. Przy okazji jego atak nie skutkował natychmiastowym strąceniem samolotu, uszkodzenia zmusiły załogę do lądowania awaryjnego).

 

Wytrzymałość konstrukcji B-17 i B-24 była wizytówką tych samolotów. Pewnie, znajdą się wyjątki z takimi G4M (taki co znam i mogę przytoczyć), gdzie samolot wrócił cudem ze zmasakrowaną załogą ale to wydarzenie nie zostało nawet jakoś specjalnie odnotowane w wizerunku tejże maszyny. Inaczej było z amerykańskimi bomberami i zapewne mógłbym przytaczać tytuły sporej ilości książek (gdzie ktoś za mnie przeanalizował konstrukcje i bój maszyn)... gdybym miał więcej czasu (nie pasjonuje się od dawna lotnictwem i II wojną choć gdy trafi się coś ciekawego to czytam... ale raczej morze).

 

 

Inna sprawa gdy strzelcy strzelają sami a co innego gdy strzela gracz

 

 

Zapraszam do B-25. Jak pisałem ja obecnie nie mogę trafić i co gorsza zestrzelić obiektu będącego 300m za mną, prując z 4 browingów przez kilkadziesiąt sekund.

Jeżeli zestrzelisz teraz kilka samolotów z 1,5km krótką serią, w krótkim okresie czasu to zrób zdjęcia, wrzuć tutaj i będę ci bił brawo. Ja już karabinom odpuszczam, przyzwyczaiłem się do powolnego ich osłabiania, problem został rozwiązany - zrobiło się bardziej historycznie (a wręcz poszło w drugą stronę). Może to zachęci graczy do skupiania się w formacje obronne. Jedynie wytrzymałości konstrukcyjnej mi szkoda bo skoro nie jest ona zbliżona do rzeczywistości to nikt tym latać nie będzie. Nie będzie fajnej zabawy z bombowcem... pewnie pojawią się kolejne Berciki...

Edited by Rex_Power_Colt_

Share this post


Link to post
Share on other sites

         Nie zrobiło się bardziej historycznie, bo gadziny nerfią od tyłka strony. Przelatałem setki godzin w sturmoviku z ludźmi i zestrzelenie formacji kilkunastu B17 to było spore wyzwanie, Atakowanie pojedyńczej sztuki, która oderwała się z bombboxa też było pewnym wyzwaniem bo człowiek nie bał się podlecieć na te 300-400m czy po dłuzszej zabawie z wybijaniem strzelców podlecieć na 100m i strzelać po silnikach. Cały błąd gadzin polega na tym, że browningi nie mają rozrzutu (tak, wiem powtarzam się) i zamiast tego nerfią amunicję bo to kwestia zmiany cyferek w pliku.
         Wracając do konstrukcji B17, najlepiej gdyby dali coś pomiędzy tym co jest teraz a tym co było pół roku temu. Wilk syty i owca cała.

medal medal medal medal medal medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

         Nie zrobiło się bardziej historycznie, bo gadziny nerfią od tyłka strony. Przelatałem setki godzin w sturmoviku z ludźmi i zestrzelenie formacji kilkunastu B17 to było spore wyzwanie, Atakowanie pojedyńczej sztuki, która oderwała się z bombboxa też było pewnym wyzwaniem bo człowiek nie bał się podlecieć na te 300-400m czy po dłuzszej zabawie z wybijaniem strzelców podlecieć na 100m i strzelać po silnikach. Cały błąd gadzin polega na tym, że browningi nie mają rozrzutu (tak, wiem powtarzam się) i zamiast tego nerfią amunicję bo to kwestia zmiany cyferek w pliku.
         Wracając do konstrukcji B17, najlepiej gdyby dali coś pomiędzy tym co jest teraz a tym co było pół roku temu. Wilk syty i owca cała.

Lecąc Me 262 od czoła z prędkością około 700 albo już więcej przelatując nad formacją na evencie zawsze jesteś postrzelany, dajmy na to, że boty lecą z 350 km/h, czyli prędkość względna ponad 1000, oni trafiają, pozdrawiam. Druga opcja: atak z nurka o jak największym kącie, moment przelotu przez formację też coś koło tego albo więcej nawet, ciśniesz w dół po ataku dalej, też trafią coś na różowo, czerwono, czasami mocno. Fajnie, nie? Wyobrażacie sobie strzelanie do celu poruszającego się tak szybko, często z dziwnego kąta? 
Poza racjonalnymi argumentami hejt na bombowce! Hejtuję je, bo najczęściej latają nimi ameby, które nie umieją trafić bunkra nawet, chowają się później gdzieś po chmurach. Na RB ciężkie/dalekiego zasięgu bombowce nie powinny mieć racji bytu, po prostu. To bardziej ma "symulować" starcia nad frontem, więc średnie bombowce i szturmowce wspierające bezpośrednio siły naziemne tak, ciężkie nie. Powinni zrobić dla nich jakieś eventy, gdzie się bombarduje coś realistycznego a nie kamienne namioty. To jest tylko Guardian Angel, gdzie dodatkowo są właśnie bombowce które wypaczają ten event - wystarczy ze parę zejdzie nad ziemię i dupa, w dwóch miejscach naraz Niemcy nie mogą być i przegrają bankowo.

Edited by B_Gladych
medal medal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pragnę zauważyć dwie rzeczy.

 

1. Ciężkie bombowce w RB mają niszczyć przede wszystkim bazy i cele obszarowe. Wińcie gajin, że uszkodzenia bazy są tak nisko nagradzane toteż B-17 podejmują samobójcze bombardowanie kolumn czołgów lotem koszącym zamiast zespołowo tłuc lotnisko. Poza tym na Pacyfiku niczym dziwnym było bombardowanie okrętów, konwojów przez bombowce ciężkie.

 

2. Ja chowałem, chowam i będę się chować po chmurach (i 10k metrach)  jeżeli jeszcze kiedyś przyjdzie mi zagrać Ki-49 /  G8N. Chodź w ostateczności. W sierpniu gry z inteligentnymi graczami w Japonii na III i IV tierze należały do rzadkości, a jeszcze gorzej iż wróg ma przewagę technologiczną. Muszę także wspomnieć o katastrofalnej wręcz wytrzymałości mego bombowca.

 

Nie ma nic radośniejszego niż ameby w takich A6M nie próbujące się nawet wznieść na więcej niż 1000m i jedynie czekające aż "amerykańce" zrobią im B&Z. Osłona myśliwska to abstrakcja. Dlatego się chowam w chmury nie chcąc płacić za naprawę. Ta taktyka przynosi sukcesy bo czas jest twoim sprzymierzeńcem - część wrogów rozbija się przy lądowaniu, część z nudów leci bombardować AA (ginąc), a jeżeli masz odrobinę szczęścia to ich myśliwce zaczną gwałtownie zdychać na dużych wysokościach ("ruskie") stając się dobrą tarczą strzelniczą. Nie zapominajmy iż boty w takich czołgach cały czas do siebie strzelają. Bitwę zdarzyło mi się wiele razy tak wygrać.

 

Wiem, jak ta strategia jest irytująca (bo przecież sam latam też w myśliwcach i padam jej ofiarą) ale skoro skuteczna skrupułów mieć nie zamierzam.

 

3. Mogą być. Ja byłem - polowanie Me-410 na obniżające lot i odpadające od szyku B-17 (ogromne srebrne samoloty bardzo dobrze widać z daleka) jest przyjemniejsze niż wystawianie pleców na ostrzał P-51. Prędzej alianci wszystkiego nie upilnują. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...