Sherab86

Member
  • Content count

    199
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

116 Neutral

About Sherab86

  • Rank
    Warrant officer
  • Birthday 04/13/1886

Profile Information

  • Gender
    Male
  • Location
    Poland
  • Interests
    paleontology (Temnospondyli), Herpetology, Entomology (Hymenoptera mostly), Gaming (RPGs mostly).
  1. No więc wreszcie się do niej dorwałem i przyznam, że pierwsze wrażenia podobne, z tym że na BR 3.3. Pominąwszy może działo 50tkę, bo do niej już trochę przywykłem i lubię ją. Poza tym rzeczywiście, przynajmniej bez wymaksowania, to nie zachwyca... Tzn. Jest bardzo zwrotna, dość szybka, ale tylko na twardym podłożu. Tam gdzie robi się trudniejszy teren, z szybkością jednak nie jest dużo lepiej niż w moim kochanym Pz. III, w dodatku zdycha na każdym podjeździe, więc wolę wziąć czołg. Do jakiegoś stopnia, jest to coś, czego trzeba było się chyba spodziewać - w końcu to koła, a nie gąski, w dodatku na stosunkowo wąskich oponach. Mimo to, w moim odczuciu te cechy sprawiają, że Puma ma dość wybiórcze zastosowanie, na stosunkowo płaskich mapach, powiedziałbym że głownie miejskich. Może podrasowanie silnika coś zmieni. Mimo wszystko, jestem zadowolony, że znalazła się w grze.
  2. No toć mówiłem o "drażnieniu", a nie likwidowaniu. :P
  3. Jeszcze nie miałem okazji sam nią pojeździć w bitwie, ale z tego, co widziałem, to ona sobie świetnie radzi na 3.3 No i myślę, że to ten typ pojazdu, którym będzie można "drażnić" wroga i na wyższych BR.
  4. A ja jakoś zacząłem trafiać pelotkami w samoloty. Niezbyt często, ale jednak. Dziwna sprawa. :P Tyle zestrzeleń ile miałem dzisiaj, to chyba od początku mojej gry nie zrobiłem.
  5. Ok. Dzisiaj wczesnym rankiem, więc jeszcze przed Updatem, zrobiłem testy na poligonie. Ustawiłem tego T-34 tak 110 m na przeciwko Pz. III Ausf. M. Nic, co wystrzeliłem w spaced armor nie przeszło do wnętrza czołgu. Natomiast strzały w weak spoty - okienko kierowcy i stanowisko KM spenetrowały, jak trzeba. Wygląda, że wsio działa jak trzeba. Fajnie by było jednak u kogoś ze ślimaczka potwierdzić, tylko nie wiem, gdzie uderzać.
  6. Wow... czyli wszystko zostanie po staremu. To dobrze, bo się bałem, że będę się musiał wszystkiego uczyć od nowa. ;P Mi się dopiero zasysa.... Jedyne co, to tej Pumy jestem tylko ciekaw. Muszę jednak przyznać, że te włoskie samoloty, to wizualnie są bardzo ładne.
  7. Przez "kwiatki" rozumiem "dziwne" zjawiska, które zdają się przeczyć mechanice gry, a które od czasu do czasu się zdarzają zupełnie od czapy (losowo). Tym czasem doświadczyłem tego z kilkoma Pz. III Ausf. M, w przynajmniej dwóch różnych bitwach (może trzech, już nie pamiętam). Trudno mi to więc traktować jako "kwiatek". Dzisiaj miałem długi dzień, jestem bejt, więc już sobie odpuszczę, ale jutro jeszcze sobie to potestuję na poligonie.
  8. No prawdę prawisz... tak sadzę... ;P Muszę to zweryfikować. Chodziło mi też o ten efekt "aksjomatu". Nie wiem, czy to najszczęśliwsze określenie. W każdym razie mimo wszystko mam wrażenie, że jakie by nie było źródło informacji - czy TV, czy internety, to jeśli dodatkowo jest ono wsparte czymś w stylu "Naukowcy z USA odkryli", to jakoś jeszcze łatwiej jest coś takiego łykane w poprzek bez popitki. Ale zgoda - najczęściej "na jednej stronce przeczytałem, że..." jest wystarczające, żeby rozwiać wątpliwości rozmówcy.
  9. Hmmm... No ja myślę, że on sobie radzi całkiem ładnie uptierowany, tylko oczywiście w tej roli "zaczepnej". Ale może nie jestem obiektywny przez sentyment, jaki się we mnie zrodził wobec tego malucha. Sęk w tym, że teraz nie wiem co myśleć - czy Gaijin wciąż pracuje nad rozwiązaniem, czy (przynajmniej prowizoryczne) jakieś już znalazł? :P Do kogo ewentualnie uderzać, żeby się wywiedzieć?
  10. Na takiej zasadzie, to też tak mam.
  11. Jeśli tak, to Ci się to chwali. Ja teoretycznie siedzę w nauce, ale mimo wszystko nie chcę mi się weryfikować każdego newsa. No, chyba, że coś z kręgu moich zainteresowań naukowych - to insza, inszość.
  12. Panowie, jeszcze odnośnie tego problemu z pancerzem warstwowym - czy problem występuje zawsze, czy "się zdarza"? Dzisiaj jeżdżąc T-34 1940 (BR 3.3) trafiłem na parę Pz. III Ausf. M i za nic nie mogłem ich przebić od frontu - jako, że było to parę przypadków w różnych bitwach, raczej nie mogę tego zaliczyć do "kwiatków". Odległości nie były jakieś porażające, więc chyba ten "spaced armor" zadziałał. W razie czego mogę podesłać linki do powtórek, gdybyście potrzebowali do weryfikacji.
  13. Prawda jest taka, że większość ludzi stosuje takie podwójne standardy. Współcześnie ludzie są wstanie kupić wiele rzeczy, jeśli im tylko się powie, że tak stwierdzili naukowcy. Kiedyś to samo się osiągało mówiąc "Bóg tak chce". W niektórych grupach społecznych to ostatnie działa pewnie wciąż. Współcześnie jednak nauka ma dość wysoką pozycję, jeśli idzie o autorytet. Mało kto chyba usłyszawszy jakiegoś naukowego newsa zaczyna szukać oryginalnej publikacji naukowej i porównywać ją z innymi pracami na dany temat. Ludzie przyjmują po prostu, że skoro mówią coś naukowcy, to tak musi być. ;P A to nie do końca tak jest. ;P Z innej beczki. Dzisiaj wieczorem postanowiłem troszkę dla odmiany pojeździć sobie T-34 i kurczaczki, naprawdę nie wiem, w czym jest on niby taki OP. :P Przynajmniej ten model z 1940. Pierwsze kilka ładnych bitew to była dla mnie kompletna porażka. :P Acz, nie powiem, na koniec zdarzyły się dwie, które podniosły trochę moje morale. Przyznam jednak, że przy tych pierwszych moja frustracja była chyba znacznie większa niż grając moimi niemiaszkami. Zapewne po trosze było to spowodowane brakiem obycia z maszyną, ale domniemywam jednak, że chyba na BR 3.3 wraca więcej dobrych graczy Osi, niż Aliantów - bo tym ostatnim się bardziej opłaca dawać łomot niemiaszkom na wyższych BR. Ale tak tylko zgaduję. A ostatnie dwie bitwy, to pewnie już Ci dobrzy gracze Osi poszli spać.
  14. @zomeer, O ile dobrze pamiętam, uszkodzenie akurat tego modułu nakłada jakieś kary, ale dopiero zniszczenie go (moduł czarny) uniemożliwia strzelanie. Jest to tutaj na wiki. Zaczerwienienie daje tylko "znaczącą" szansę na detonację. Ale próbować strzelać można.
  15. Na pewno trzeba być bliżej niż w Pz. IV F2. "Sposobem" jest też strzał z boku, tudzież lekko pod kątem w przedni "trójkąt" "nadkola", że tak powiem - może skutkować nawet one-shoot-killem. W realnej walce jest jednak trudny do wykonania. Natomiast o ile nie jest się zbyt daleko, to eliminacja poszczególnych modułów czy załogantów z flanki nie jest aż tak problematyczna. Wróg skupia się często raczej na Pz. IV, więc często da się to zrobić. Dobrej zabawy!
  16. Dodam to zaraz do opisu, żeby ktoś nie miał złudzeń, puki tego nie naprawią. Dzięki, Panowie. Mam dokładnie takie same odczucia - nawet jeśli w nim ginę, to nie daje mi to tego poczucia "Co? Jak to?", a z drugiej strony, nawet jeśli nie nakoszę jakiegoś dobrego wyniku, to i tak się czuję użyteczny, że tak powiem. Pierwsze "trójki" jak dla mnie "zabija" napęd wieży. Ale od wersji J1 są to maszynki warte rozpatrzenia. Jeśli chodzi o wersję M, to mi na pewno sprawia frajdę, tylko trzeba być gotowym na to, że często będzie się łapało asysty, a nie fragi.
  17. Wcześniej niechcący wrzuciło mi tekst, zanim skończyłem pisać. Jest już uzupełniony. Nie zwróciłem na to uwagi przyznam szczerze. Jeśli tak jest, to ślimaczek powinien to naprawić. Nie wiem, czy z punktu widzenia fizyki powinno to działać tak samo, jak 70 mm pancerza jednolitego, czy dwóch ściśle przylegających do siebie płyt, ale na pewno "spaced armor" powinno jakoś zredukować siłę przebicia pocisku. Myślę, że może chodzić o to, że po przebiciu "spaced armor" dalsza droga jest już traktowana jak "szrapnele" i one maja liczone wszystko niezależnie od balistyki pocisku.
  18. Ostatnio pod wpływem pozytywnych emocji odświeżyłem wątek poświęcony min. temu czołgowi w głównej, anglojęzycznej sekcji forum (tam razem w jednym wątku są ujęte wersje J1, L i M). Stwierdziłem więc, że czemu by nie zrobić tego też tutaj, zwłaszcza, że nie zauważyłem wątku poświęconego akurat wersji M - jeśli go przeoczyłem, to przepraszam za dubla. Teraz do rzeczy. Wstęp: W chwili gdy to piszę, jestem jeszcze dość świeżym graczem, mimo tego grającym w zasadzie tylko Bitwy Realistyczne. Udało mi się już dotrzeć w Niemieckim drzewku do BR 5.7, ale że zostałem tam zmasakrowany, powróciłem na BR 3.3 żeby powoli odkuć się "finansowo" (srebrne lewki) po stratach na naprawy tygrysków. Wcześniej grałem na tym BR głównie Pz. IV Ausf. F2 i teraz, początkowo, też tak zrobiłem. W którymś momencie naszła mnie jednak refleksja: "A sprawdźmy, jak to będzie, kiedy to z Pz. III Ausf. M zrobię swój podstawowy czołg?". No i wiecie co? Zakochałem się w tym malcu. Poniższy opis kieruję głównie do ewentualnych nowych graczy, którzy mogą się jeszcze pojawić w tej grze, ale i do przemyślenia dla starszych wyjadaczy. Właściwy opis (uzasadnienie pozytywnej opinii): Jest parę powodów (zalety), z których uważam, że jest to świetny czołg na tym Battle Ratingu. Przede wszystkim, mimo, że wedle statystyk jest zdaje się nawet o ok. tonę cięższy od swojego większego kuzyna, to zdaje się być od niego o wiele bardziej "żwawy". Czołg ten dysponuje całkiem sympatycznym przyspieszeniem - tak do przodu, jak i do tyłu, co ułatwia stosowanie taktyki "wyskocz-strzel-schowaj się". W porównaniu z Pz. IV, znacznie lepiej wypada też prędkość obrotu nadwozia - w miejscu, ale zwrotność w trakcie jazdy też jest lepsza. Jednocześnie, opancerzenie Pz. III Ausf. M jest stosunkowo dobre, jeśli porównamy je z Pz. IV Ausf. F2. Szczególnie dotyczy to przedniego opancerzenia wieży. Statystyki mówią tu o 57 mm, ale na podglądzie pancerza w hangarze widać, że dotyczy to tylko "pierścienia" wokół podstawy mechanizmu elewacji działa. Właściwa powierzchnia przednia wieży ma grubość 50 mm, tak jak u Pz. IV, ale kumuluje się ze "spaced armor" o grubości 20 mm - a to oznacza, że mamy tu do czynienia z 70 mm ekwiwalentu stali konstrukcyjnej do przebicia (patrz jednak uwagę na końcu tekstu). Nie jest to może wartość imponująca, ale na pewno lepsza niż u Pz. IV Ausf. F2. Dodajmy jeszcze efekt "denormalizacji" (występuje przy strzale pod kątem i jest w mniejszym lub większym stopniu redukowany w zależności od konstrukcji danego pocisku) pocisku po przejściu przez "spaced armor". Podobnie wygląda sytuacja z przednią płytą nadwozia na wysokości oczu kierowcy i radiooperatora. Ta cecha jest już obecna w wersji L, natomiast nowością jest wzmocnienie włazu dowódcy do 100 mm, co jest niewątpliwą pomocą przy chowaniu się za górkami i generalnie przy stosowaniu taktyki "hull dawn". Pomimo wspólnego BR, warto wybrać moim zdaniem wersję M zamiast wersji L również z powodu fartuchów bocznych (shurzen). Mimo, że historycznie zostały one zaprojektowane do czegoś innego, to w grze mogą ratować skórę również przed normalnymi pociskami czołgowymi (jeśli uderzają pod kątem), jak i ostrzałem karabinami maszynowymi - czy to wrażego czołgu, czy wozu AA. W moim osobistym przekonaniu charakter map czołgowych w War Thunder mocno faworyzuje czołgi zdolne do walki w zwarciu, na krótkich dystansach, nad czołgami-snajperami. W związku z tym uważam, że mobilność (zwłaszcza prędkości obrotu - tak nadwozia, jak i wieży) i/lub dobry pancerz są ważniejsze niż wielkie działo. Spośród czołgów niemieckich na omawianym BR, Pz. III M jest prawdopodobnie najbliższy takiemu "czołgowi walczącemu w zwarciu". I tak po prawdzie, to nie dostrzegam tego typu maszyn na wyższych BR. Pz. III Ausf. M ma też oczywiście wady. Na BR 3.3, przy regularnym uptierowaniu niemieckiej nacji w MM, działo 50 mm, w które wyposażony jest czołg na pewno nie dysponuje taką siłą i przebicia, i niszczenia, jak 75 mm działo Pz. IV Ausf. F2. Z pewnością nie będzie to dobry czołg dla graczy bardzo głodnych fragów. Wciąż jednak jest to świetna maszyna "zaczepna" i "wspierająca" własną drużynę. Można na niej nabić całkiem sporo asyst. Fragi oczywiście są też jak najbardziej do zdobycia, acz w przypadku niektórych przeciwników będzie to co najmniej trudne, a zdjęcie przeciwnika jednym strzałem dużo rzadsze. O ile napisałem, że Pz. III Ausf. M jest najbliższy koncepcji "czołgu do walki w zwarciu", należy mieć na uwadze, że w porównaniu z wieloma maszynami, jakimi dysponuje strona aliancka, nie jest on aż tak mobilny, ani zwrotny, a często i jego pancerz jest mniej imponujący. Występuje też stosunkowo długi efekt bujania, po zatrzymaniu czołgu. Dlatego wspomnianą rolę model M może wykonywać tylko połowicznie. Naszą szybkość i mobilność powinniśmy raczej wykorzystywać do sprawnego zajmowania dobrych, stacjonarnych pozycji strzeleckich na krótkim i średnim dystansie. Szybkie kapowanie stref i śmiałe wyjeżdżanie za róg może się za bardzo nie sprawdzić w tym czołgu (acz raz udało mi się pokonać T-34 w walce "manewrowej", po natknięciu się na niego za rogiem). Jeśli idzie o kątowanie, to tak, może ono pomagać, ale nie powinniśmy tego robić o tradycyjne 45 stopni. Nasz boczny pancerz - tak nadwozia, jak i wieży, jest bardzo słaby i nie powinniśmy go eksponować więcej, niż to konieczne. Kątować można tylko trochę, żeby odrobinę zwiększyć efektywność naszego przedniego opancerzenia, ale jak najmniej odsłaniać nasze boki. Opis ważny dla wersji gry: 1.69.1.33. UWAGA: Na chwilę obecną występują problemy techniczne z wszelakiej maści pancerzami warstwowymi, w tym "spaced armor", które sprawiają, że nie działa on jak należy - jest niejako pomijany. Stąd też przewaga Pz. III Ausf. M nad Pz. IV F2 pod względem opancerzenia jest na tą chwilę zredukowana. Gaijin o tym wie i pracuje nad rozwiązaniem tego problemu. UWAGA 2: Z osobiście przeprowadzonych prób wynika, że nawet jeśli problem wciąż istnieje, musi być sporadyczny. W każdej przeprowadzonej przeze mnie próbie, "spaced armor" zachowywał się bowiem jak należy. zapobiegając penetracji pocisków o sile przebicia niższej niż 70 mm.
  19. No to i ja podkreślałem, że zapewne można niemiaszkami grać i agresywnie, tylko według mnie wymaga to o wiele więcej finezji i mitycznego skilla. Jeśli popatrzeć na to, co się zwykle dzieje, większość chyba go jednak nima. Włącznie ze mną, ma się rozumieć. Das ist richtig, Herr LuftMaus.
  20. Kowan, ja Cię stary nie rozumiem. :P Ok, sam mogę ponarzekać trochę na BR, na rozmiar map itp. itd. Ale z niemieckimi czołgami jest wszystko w porządku. To dobre maszyny, tylko silnie wyspecjalizowane. W warunkach, jakie mamy do dyspozycji, gra się nimi trudno i wymagają więcej skilla oraz myślenia. Nie można w nich bezmyślnie kopiować "rozwiązań" jakie się opatentowało np. na czołgi radzieckie. Ale to nie czyni ich "gorszymi". Zrobiłem sobie już jakiś czas temu research paru maszyn i tu muszę ślimaczkowi oddać honor - one naprawdę odpowiadają dość dobrze pierwowzorom historycznym. Więc czołgi są, jakie są. Mogę się z Tobą zgodzić, że może BR nie są najlepiej poustawiane. Ale nie czepiaj się moich ukochanych czołgów, no! :P No i nie bardzo też wiem, jaka jest idea za twoimi wypowiedziami. Czy dzielnie występujesz w imieniu pokrzywdzonych graczy jeżdżących niemieckimi czołgami, czy jednak w swoim własnym. Bo w tym drugim przypadku, to przecież masz kilka nacji do wyboru - wybierz taką, która najlepiej pasuje do twojego playstyle'u i hulaj dusza! Natomiast jeśli jest to bardziej ten pierwszy przypadek, to nie wiem, czy obwinianie samych maszyn jest najlepszym podejściem. Myślę, że ich nie powinno się zmieniać - przynajmniej one same są wciąż jeszcze w miarę historycznie poprawne w tej grze. Myślę, że nie można też za bardzo oczekiwać, że ślimaczek zacznie robić większe, bardziej otwarte mapy i po części kupuję jego argumenty. Pozostaje grzebanie przy BR, jak sądzę, ale to też niełatwa sprawa. Bo czy naprawdę np. taki Pz. IV Ausf. F2 powinien znaleźć się jeszcze niżej niż jest? No, chyba, że to raczej radzieckie czołgi powinno się podnieść wyżej - to chyba prędzej wykonalne, bo one powinny sobie z tym wyzwaniem lepiej poradzić. Aaaa... Żeby nie było wątpliwości, mówię oczywiście tylko z perspektywy własnych doświadczeń, czyli głównie do BR 3.7, z liźnięciem BR 5.7.
  21. Wiesz, myślę, że gra defensywna może się opłacić każdej ze stron, ale jeśli chodzi o "rushing" na spawny przeciwnika, to alianci - zwłaszcza mix ZSRR + USA mają tu przewagę, więc jeśli robią to obydwa teamy - i osi i aliancki, to przewaga jest po stronie aliantów. EDIT: Powiedziałbym też, że o ile w moim przekonaniu gra defensywna wciąż jest lepszym rozwiązaniem, to rushing po stronie alianckiej wcale nie musi być poczytywany za głupotę, tylko właśnie za wykorzystanie przewagi swoich maszyn w warunkach, jakie istnieją w grze. To raczej rushujących Niemieckich graczy posądzam o głupotę, że tak pozwolę sobie ostro się wyrazić.
  22. Sądząc po wypowiedzi poprzedzającej, chyba mu czymś podpadłeś? Tak sobie myślę, że zawsze możesz spróbować, ale nie sądzę, żeby ślimaczek się tym przejął. Ale będąc wciąż jeszcze dość świeży, nie miałem okazji jeszcze niczego raportować, więc w sumie to nie wiem, co przechodzi, a co nie u ślimaczka.
  23. Nie wiem, bo mam zbyt małe porównanie - czy to praktyczne, czy to teoretyczne. Na pewno nie są to czołgi złe, tylko (poza może tymi wczesnymi) wyspecjalizwane w walce na dystans, więc na obecnych mapkach mają pod górkę. Odwracając kota ogonem, nie uważam, żeby czołgi radzieckie były w jakiś sposób OP, tylko łatwiej się odnajdują w realiach gry. Co nie zmienia faktu, że się teraz (wróciwszy na BR 3.3) zakochałem w Pz. III Ausf. M i nie omieszkałem o tym napisać w anglojęzycznej części forum.
  24. Hi there! I'm still new player, but I play almost exclusevily RB now. However I've managed to get to BR 5.7, I was wrecked there. So I've got back to BR 3.3. Previously I was using mainly Pz. IV Ausf. F2 on this BR, and I did it at the beginning now also. But at some point I thought: "Lets find out, how this will work if I use Pz. III Ausf. M as my main tank?". And you know what, I fell in love with that small fellow. There are several things that I like about this tank. Compared to its larger brother it's much more nimble. It has good accleration in both directions, nice hull traverse speed (also in bad terrain). A the same time it is relatively well armored (again, compared to its alternative - Pz. IV, especially the turret front). I really think, that devs depicted tanks in this game quite accurately. Problem is, that at the same time they gave as "arcade" style maps (and I have nothing against them alone) with ( in my opinion), favor browlers over snipers. That's why I think that good speeds, especially traversing (both, hull and turret) plus good armor are more important, than big guns. And Pz. III M is in my opinion closest to browler in Germany roster at this BR than anything else (actualy, later on Germans don't have any browrel-like mashines I think). Ofcourse it has it flaws too. At this BR, with frequent uptiering in MM, its 50 mm gun don't provide such a punch as 75 mm cannon of Pz. IV. This is for sure not good vehicle for players very hungry for frags. Still, it is great harrassing, supportive tank and you can have many assists with it. You can certainly score frags too, but in case of some enemies it will be difficult, and one-hit-kills are less propable. It repays by quick fire-rate, and by the fact (in my opinion) that it forgives more mistakes than the Pz IV. Nontheless, It is still less nimble then many contemparts in Allies ranks, and have less armor than some of them too. Also, it tends to baunce for quite a while after stop. So it should be rather considered "semi-browler". You should use its speed rather too pick good shooting positions and fire stationary, than to cap zones and fight enemies face-to-face (however I've managed ones to defeat T-34 in more browler-like situation, by circling around it). While it has same BR as Pz. III Ausf. L, I still prefer M variant because of reinforced commanders cuppolla and shurzen. Even if they were designed for something else, in game they can save your skin also against regular tank ammunition if fired at angle, and agains machineguns of AA vehicles. NOTE: This gous for 1.67.2.198 version of the game.
  25. To prawda, ale jeśli popatrzysz na takie właściwe jego gameplay'e, to się okaże, że nie trzyma się jednego miejsca aż tak bardzo. I o ile preferuje defensywny styl, to jeśli mapa/sytuacja/pojazd tego wymagają, potrafi być elastyczny i bardziej agresywny. Wiem, że Thunderskill jest może marnym źródłem danych, to jednak jak się luknie na jego statsy, to widać, że jest dobry w tym co robi. No i jak filmik, filmikiem, który jest tłem, tak z komentarza można odczytać, że chodzi tu raczej o odparowanie wszystkiego co jedzie na ciebie, a potem właśnie skok na nową, defensywną pozycję, w czasie kiedy wróg się respawnuje. No to już kwestia, co kogo bawi. Ja tego tak nie odczuwam. Z moich skromnych doświadczeń wynika, że przeciwnik rzadko kiedy ma na tyle cierpliwości (jako team), żeby bronić kapów, tylko właśnie szarżuje na spawny. A ja nie mam nic przeciwko defensywnej grze - mnie to nie nudzi. Inna rzecz, że Niemieckie zespoły zwykle robią dokładnie to samo, co alianci, tylko, że mierząc się z o wiele bardziej mobilnym przeciwnikiem, często z lepszym opancerzeniem, giną jak muchy. A wtedy zostaje się na swojej pozycji samemu przeciwko światu. Rozmawiałem o tym z tym gościem i orzekł On, że ewentualną alternatywą, jaką On widzi, jest też przez niego tam wspomniany "buddy system" - znaleźć sobie zaraz na początku gracza, któremu będzie się towarzyszyło. Kowan, jeśli tak odbierasz rozgrywkę Niemcami, to po prostu nimi nie graj. Po co się męczyć. Dla mnie jest to rodzaj wyzwania i jeśli udaje mi się jakiś meczyk rozegrać lepiej, zgarnąć parę fragów, to daje mi to o wiele większą satysfakcję niż osiągnięcie tego samego np. w T-34. EDIT: A - no i jak wspomniałem, nie uważam takiego sposobu za jedyny słuszny. Ale jednocześnie wydaje mi się, że aby grać Niemcami agresywnie, trzeba być już naprawdę dobrym.
  26. Zdrowy sceptycyzm jest oczywiście wskazany i jak najbardziej uzasadniony. Chodzi raczej o to, że jak sam miałeś okazję naocznie zaobserwować, takie "kwiatki" się zdarzają. Czy rzeczywiście miały one miejsce w każdym przytaczanym przypadku, to inna sprawa. Czasami pewnie "zgłaszający" zapomina o niektórych prawidłach mechaniki tej gry. Niemniej część tych zgłoszeń, to zapewne rzeczywiście "kwiatki". W prawdzie wiem, o co Ci chodzi, ale ująłbym to inaczej. Bo generalnie to, jak powinieneś grać, dyktują warunki gry, twój ulubiony playstyle itd. Czyli generalnie, jeśli chce się być w miarę dobrym, to samemu trzeba dostosować swoje "metody działania", do warunków, w których przychodzi nam walczyć. Oczywiście to gra, więc jako odbiorcy możemy oczekiwać pewnych rozwiązań od developera. Przyrównując jednak sytuację do realu, nie można przecież oczekiwać, że to pole walki się dla nas zmieni, bo nam ono nie odpowiada, nie? Można ewentualnie odmawiać przeciwnikowi spotkania na danym gruncie i zręcznie się wycofywać, czy przeprowadzać inne manewry mające na celu doprowadzenie do konfrontacji w sprzyjającym dla nas terenie. W warunkach gry sprowadzałoby się to zapewne do niezbyt honorowego opuszczenia bitwy zaraz po załadowaniu. Natomiast to o czym piszesz określiłbym raczej jako trudność/niemożność pełnego wykorzystania możliwości danej maszyny, w danych warunkach pola walki (czy jak kto woli, pola gry ). No i niemieckie czołgi zawsze będą miały tu (w warunkach gry) bardziej pod górkę, niż maszyny alianckie, mimo że zostały ocenione na podobnym poziomie BR. Tak przy okazji, może wiecie, że śledzę kanał tego gościa na YT. Ostatnio zgłosiłem się do niego z zapytaniem o Niemiaszków i to jego video-odpowiedź. Ja nie twierdzę (i On o ile wiem, też nie), że takie podejście, jakie On proponuje jest jedynym słusznym. Bambo jeździ przecież niemiaszkami dość agresywnie i też odnosi sukcesy, ale może gdyby rzeczywiście więcej ludzi grało Niemcami bardziej defensywnie i udawało się utworzyć taką przesuwającą się "linię frontu", to może by się nagle okazało, że jednak tymi maszynami da się nie tylko grać, ale i regularniej wygrywać.
  27. Łoj, łoj, po co tak pesymistycznie? Fakt, że na ten temat wywiązała się nieco dłuższa dyskusja, ale z mojej strony było to tylko pobożne życzenie wyrażone przy okazji ogólnej sytuacji Niemieckich czołgów w tej grze. Ale zdaję sobie sprawę, że to gra i nie może być w 100% realistyczna. Jeśli idzie o historyczny MM, to tak naprawdę w mojej wizji, stawiałby on tylko jedną barierę - koniec wojny. Do końca wojny nie było niczym niezwykłym to, że czołgi nowszej generacji spotykały się na polu bitwy z czołgami starszymi. I tak po prawdzie, po wojnie też mogłoby się zdarzyć spotkanie czołgu przedwojennego, bo niektóre modele pozostały w służbie niektórych krajów bodaj do lat dziewięćdziesiątych. Ale raczej nie były to czołowe nacje, obecne w grze. No i właściwie cała dyskusja, która się wywiązała dotyczyła maszyn samego schyłku wojny. Co do twojej uwagi, że takim Mausem nie można by w ogóle jeździć, to ja nie miałbym nic przeciwko. ;P Jak dla mnie gra mogłaby równie dobrze obejmować jedynie okres WW II, co według mnie byłoby dość logiczne. Ale, że najwidoczniej polityka rozwoju gry wedle ślimaczka polega głównie na oferowaniu nowych modeli i nacji, wojna mogłaby okazać się za ciasna. Do pewnego stopnia to kupuję. Ale raczej w tym sensie, że według mnie w bitwie powinna być jakaś sensowna reprezentacja różnych typów maszyn od początku rozgrywki. Mówiłbym więc raczej o realistyczności w tym kontekście, a nie koniecznie o historyczności. Ale oznaczałoby to, że chcąc jeździć np. czołgami ciężkimi czekałoby się znacznie dłużej na rozgrywkę. Więc odpada. ślimaczek coś wspominał, w którymś ze swoich filmików, że widzą mu się tego typu rozwiązania. Np., żeby czas ładowania pocisków zmieniał się wraz z pozycją dostępnej amunicji. Najpierw, jak szła by ta najbardziej pod ręką, to przeładowywałoby się szybciej, ale potem, jak trzeba gdzieś na drugi koniec czołgu sięgać, miałaby zwalniać. Była tam też mowa o zmęczeniu załogi itp. Fajna koncepcja, nie wiem jednak, czy się doczekamy. Co do lotnictwa od początku - zwłaszcza w połączeniu z realistycznym zasięgiem bomb - zgoda, ale nie na tych mapach, które są. Generalnie mogą sobie być od początku, tylko wtedy niech mają jednego spawna i jak ktoś ich zestrzeli, to kuniec. Nie mogą potem wziąć czołgu. Ale i czołgiści nie powinni mieć możliwości wskoczyć pośmiertnie w samolot.
  28. Rozumiem. Brzmi lepiej. Acz zastanawiam się, czy nie okazałoby się, że niemal każdy czołg ma swoje nemezis i nie wyszłoby na jedno z tym, co opisałem. Ale kumam. Też fajny pomysł.
  29. @GamiV Ok, to nie jest tak, że Cię nie rozumiem, czy nie zgadzam w zupełności. Przyznam, że instynktownie myśląc o tygrysach, widzę oczyma wyobraźni Tygrysy I. Tygrysy II prawie nie widziały wojny, do tego trafiały np. w teren górzysty i tam sobie nie radziły. Być może Tygrys II rzeczywiście byłby za dużym wyzwaniem. Trudno mi ocenić. No, ale powiedziałbym, że historyczny MM jest właśnie formą MM wybiórczego. Poza tym moja wizja nie usuwa BR, tylko dodaje warunek "historyczności". Z wybiórczym systemem, tak jak go opisałeś wcześniej (o ile dobrze zrozumiałem), jest ten problem, że limitowałby ilość różnych czołgów w danym momencie w grze - a to oznacza, że jeśli np. uznano by, że taki np. Tygrys II może być tylko jeden w danym meczu, to okres oczekiwania na rozgrywkę takim tygryskiem wydłuża się niemiłosiernie, co mi z kolei wyrzucano przy propozycji wprowadzenia do MM "skilla" gracza. I to prawda, nawiasem mówiąc. Nagrodą byłby fakt, że wchodzisz najpotężniejszym czołgiem końca wojny, ale nie wiem, czy ludziom starczyłoby cierpliwości.
  30. Tak, tygrysek jest względnie mobilny, jak na czołg ciężki, ale nie tak mobilny jak czołgi średnie przeciwników. Pantera ma beznadziejną prędkość obrotu wierzy, z tego co wiem, a dobry pancerz ma tylko z przodu. Cały czas się rozchodzi o to, że Niemieckie czołgi budowały swoją przewagę na tym, że mogły zniszczyć wroga z większej odległości, niż on mógł zniszczyć je. W otwartym terenie, ciężko było też takiego delikwenta podejść niezauważonym. W grze masz niemal na dzień dobry dużo mniejsze dystanse i przeważnie jest się gdzie po drodze schować. Jak się już podjedzie dość blisko, to nawet od frontu (czego bym nie zalecał) da się Tygrysy przebić. Ok, ale chodziło mi o to, że jednak jakoś niszczono te Tygrysy, czyli się dało. Problemem było podjechać wystarczająco blisko. W grze na dzień dobry jesteś już całkiem blisko, a podjechanie jeszcze bliżej, zanim się znajdzie w polu widzenia przeciwnika zwykle jest możliwe.
  31. Cała ta "późna" rodzinka bazowała na dystansie. Większość nie posiadała też mobilności przeciwnika. Jagtiger jest jeszcze podatniejszy na flankowanie z oczywistych względów. I tylko on i tygrysek były naprawdę dobrze opancerzone. Myślę, że na zurbanizowanych mapach szanse byłyby przynajmniej równe. Na tych bardziej otwartych trochę mniej, to prawda. Alianci musieliby się bardziej nakombinować. Naprawdę? A co rozumiesz przez wszystko? Bo owszem, przy dużych stratach własnych, ale jakoś w realu niszczyły te tygryski. Tylko nie bardzo widzę, jak można by to osiągnąć.
  32. Gra nie musi dobierać Ci czołgu. Ale może tak dobierać drużyny, żeby np. Tygrysy były tylko dwa. To oczywiście też jest kontrowersyjne - i to bardzo. :P Porzucając więc takie rozwiązania, jeśli liczba tygrysków nie byłaby limitowana, aliantom na pewno byłoby trudniej, niż jest obecnie, ale wciąż mięliby by spore szanse. Tygrys był "nie do ruszenia" tylko na dystansie powyżej 500 metrów. W grze niejednokrotnie walczy się na dużo mniejszych dystansach. Mimo że dość żwawy, jak na czołg ciężki, Tygrysek ma też niewątpliwie problem z mierzeniem się z kilkoma przeciwnikami na raz i z odpieraniem flankowania - które na wielu mapach zurbanizowanych byłoby dość częstym zjawiskiem. Mimo wszystko trudno jest pilnować wszystkich tych uliczek. Tja... Tylko, że alianci nie potrzebują nawet tych 75 mm, żeby zniszczyć Pz. IV. ;P Mięliby może problem, gdyby rzeczywiście musieliby się z nim mierzyć na dystansie około 1200 m. W grze to jednak rzadkie zjawisko, więc mają takie same (jeśli nie większe) szanse zniszczyć jego, jak on ich. :P
  33. Czyli gracze zainteresowani sowieckimi top czołgami przemęczą się w grindzie do "nagrody głównej", a gracze lubiący Tygrysy i Pantery mogliby sobie trochę bardziej poszaleć. Hmmm... Tylko czy przy tym historycznym MM wciąż zakładamy tutaj zmianę charakteru map? Bo wydaje mi się, że nawet "historycznie", to Niemcy w tych warunkach, jakie mamy, nie byliby znowu tacy lepsi. Ich wczesne czołgi były gorsze od Alianckich - wygrywali tylko dzięki wyszkoleniu załóg, taktyce i koordynacji. Potem trafili na T-34 i KW i dostali po D. Potem postawili na "dystans", którego obecnie w grze brakuje i jest mnóstwo sposobów, żeby ich objechać. Więc ich ostatnie czołgi były bardzo dobre, ale było ich bardzo mało i swoją przewagę budowali na dystansie, którego w grze tak dużo nie ma.
  34. Wiesz, mi się nie rozchodzi o czysto historyczny MM. Uważam rozwiązanie z BR dość dobrym pomysłem, acz w moim przekonaniu niektóre pojazdy mają nieadekwatne wartości, jak i widełki mogłyby być węższe. Pewną wadą BR jest dla mnie może to, że (porównując trochę do gier RPG) wraz z rozwojem drzewka za bardzo nie czujesz, że stajesz się mocniejszy. Tak samo wsiadając w czołg ciężki, nie czujesz, że Ci się to aż tak opłaca, bo i tak dość łatwo Cię przebić, a za to jesteś bardzo ociężały. Ok, nie zawsze to tak działa do końca - KW i IS'y pewnie dają trochę więcej poczucia pewności, niż Tygrysek, ale nie możesz za bardzo liczyć na to, że pancerz cię obroni. Nie twierdzę, że to coś obiektywnie złego, ale po prostu brakuje tego poczucia "progresu". Przynajmniej mi go trochę brakuje. Ale poza tym obiekcji do systemu opartego na BR nie mam. W każdym razie, albo by trzeba było rzucać Niemców przeciwko słabszym pojazdom alianckim, niż ma to miejsce obecnie (co zapewne by wywołało oburzenie po stronie alianckiej), albo zmienić mapy tak, żeby Niemcy byli bardziej u siebie, co też nie koniecznie byłoby mile widziane.
  35. Do tego też się odnosiłem pisząc o "przyzwyczajeniach ze zwykłych trybów"
  36. Nigdzie, ale fakt że na "historycznym" evencie alianci dostawali pod D zdajesz się uważać za "nie w porządku". Zatem jak rozumiem, to, że Niemcy zazwyczaj przegrywają już w porządku jest? To tylko jakaś koncepcja, ale myślę, że mogliby ją wypracować (przewagę liczebną). Nie jestem też absolutnie pewien, czy do flankowania na obecnych mapach jest ona niezbędna.
  37. No, a tak na co dzień możesz pograć Niemcami przeciwko Ruskim, i też będziesz miał wyzwanie. Ale mimo to, że można to tak potraktować, to ludzie mówią o "Russian Bias" (również w kontekście czołgowym, nie tylko lotniczym), "stallinium" i takie tam.
  38. Nie byłem, nie widziałem. Mogli, a czy flankowali? ;P Być może to była kwestia "przyzwyczajeń" ze zwykłych trybów? Nie wiem. Pamiętajmy też, że w realu, jak już wspomniałem, alianci mięli przewagę liczebną. "Gracze" nie byli też randomowi i zależnie od nacji, istniała mniejsza lub większa koordynacja działań. Znowu, teraz jak się obserwuje bitwy RB (nie-eventowe), to jest z kolei odwrotnie niż mówisz - Niemcy zazwyczaj dostają po D. Acz ostatnio miałem przyjemność brać udział w paru zwycięskich. bitwach - acz nie twierdzę, żebym się do tego jakoś specjalnie przyłożył, bo to nie. ;P
  39. Oj tam, bez przesady. Zauważ, że ja nie postuluje aż tak bardzo zmiany map. Na tych, które mamy, nawet przy zachowaniu poprawności historycznej, Niemców stosunkowo łatwo byłoby objechać i zdjąć. Natomiast gdyby rzeczywiście wprowadzać bardzo duże i realistyczne mapy, to jak wspomniałem, na jeden czołg Niemiecki musiałoby przypadać kilka czołgów alianckich - albo inaczej - Niemcy mięliby jednego respowna, a alianci 3 dajmy na to. EDIT: z kolei w tej chwili (podobno) notuje się odpływ grających Niemcami, bo istnieje rzekomy "Russian Bias". Ale jakoś da się grać, nie? Tak samo w wersji "historycznej" znaleźliby się masochiści grający aliantami.
  40. Ależ ja tego nie neguję. Swoją drogą, też lubię poprawność historyczną i realizm.Mi osobiście, takie mapy, jak na załączonych obrazkach by tak bardzo nie przeszkadzały (zwłaszcza, że właśnie Niemiaszkami głównie gram ). Niemniej twórcy mają na uwadze głównie "causalowego" gracza i muszą dbać o grywalność w tym kontekście. No o ile takie mapy nie przeszkadzałyby mi "tak bardzo", to jednak nawet dla mnie, podejrzewam, z czasem stałyby się pewnie nudne. Tak btw. wprowadzając takie mapy, a zostawiając te same zasady MM pojawiłby się pewnie "German Bias" Musieliby zmienić MM tak, żeby na jeden czołg niemiecki przypadało kilka alianckich. Tu nie widzę problemu - nadal wybierasz sobie czołg sam - przeciwnik robi to sam, a MM losuje Was tak, żeby spotkały się maszyny, które miały szanse spotkać się ze sobą w rzeczywistości. Jest tylko jedne problem... W takim RB wchodzisz do gry całym zestawem, a MM rozpatruje tylko BR najlepszego... To w sumie nie jest aż takie "be", bo rzeczywiście maszyny "starsze" często, gęsto można było spotkać na polu bitwy. Minusem dla mnie jest jednak to, że nie ma tego ograniczenia "historycznego" i np. takie Tygrysy muszą walczyć z pojazdami powojennymi.
  41. No właśnie, "representing", nie "being" . Tylko tak mi się wydaje, że te mapy w WT są jednak tworzone przy założeniu jednak dość arkadowej rozgrywki. Oglądając jeden z leciwszych "Shooting Range", w części, w której devsi odpowiadają na pytania, usłyszałem, że generalnie nie chcą robić większych map, bo gra jest tworzona przy założeniu, że mecze trwają parę, paręnaście minut, i każdy gracz powinien mieć szansę na swój wkład w wydarzenia. No i ja to trochę rozumiem. Tzn. I tak uważam, że mapy powinny być większe. przynajmniej gdzieś o 1/3 tak średnio. Jednak rozumiem, dlaczego są tak mocno zurbanizowane, zalesione, "zajeziorkowane", górzyste itd. itp. Mają oferować różnorodne możliwości różnym graczom. Gdyby mapy wyglądały jak w realu, z pewnością byłoby realistycznie, ale nie wiem, czy bardzo ciekawie. Podjeżdżamy pod pierwszy pagórek i gramy w "kto pierwszy poprawnie oceni odległość" W AB nie pykam, w SB raz mnie chłopaki z oddziału namówili, więc mogę się wypowiadać tylko z perspektywy RB. Nie powiedziałbym, żeby czołgi były niegrywalne. Z resztą powiedzcie coś takiego Bambo. Powiedziałbym, że generalnie fajnie się nimi bawi (pomijając przytaczane już przeze mnie "kwiatki"). Problem dostrzegam trochę w czym innym - pewnym dualizmie, o którym wspominał chyba @b7a (poprawcie, jeśli się mylę). W bieżącym kontekście - mapy są arkadowe, "szybkie", "ciekawe", ale czołgi z kolei są odzwierciedlone dość poprawnie historycznie - ok, w AB dostają niezłego boost'a do prędkości, czy obrotu wieży itd. Ale już w trybie realistycznym zachowują się niemal "autentycznie" (nie wspominając o SB, które chyba jednak mają trochę inne mapy). Mimo tego dualizmu, wciąż uważam, że wiele czołgów jest jak najbardziej grywalnych. O ile można powiedzieć, że wszystkie walczą w "nienaturalnym" dla siebie środowisku, to część z nich ma bardzo uniwersalne cechy. Weźmy takiego T-34, czy nawet Shermany (w przypadku tych ostatnich zgaduję z obserwacji "z drugiej strony"). To są takie maszyny do wszystkiego - "ewolucyjni" oportuniści. Problem pojawia się, kiedy chcemy grać specjalistami. I myślę, że jeśli już dochodziło do specjalizacji, rzadko ona polegała na specjalizacji do walki na bardzo krótkich dystansach, w obszarze zabudowanym. Częściej szło to w odwrotnym kierunku. Na szczęście, większość nacji ma jakiś tam mix pojazdów i można sobie wyszukać taki, który będzie sobie radził najlepiej. Najbardziej przerypane mają jednak Niemcy, bo w którymś momencie całkowicie postawili na "big-guns", poświęcając szybkość, zwrotność i opancerzenie. Te maszyny były budowane do walki na dystans, włącznie z całkiem solidnie opancerzonym (na swoje czasy) Tygrysem. Niemcy natomiast właściwie nie posiadali czołgów, które radziłyby sobie porównywalnie do wielu maszyn w posiadaniu innych nacji w środowisku, jakie oferuje gra (szczerze mówiąc, nie wiem, jak z Japonią). Takimi pojazdami Niemcy dysponują tylko na bardzo niskich BR (i może na bardzo wysokich? Nie wiem, bo nie doświadczyłem jeszcze). Zaliczyłbym tu też Pumę, która ma się pojawić - acz to już właściwie nie jest czołg.
  42. Hmmm... dlaczego jeszcze nie pojawił się Master z rozkładem normalnym i nie wytłumaczył, że wszystko jest w porządku. Spokojnie, tylko drobna prowokacja, taka półżartem. O ile sam też mam wrażenie, że niemal zawsze mnie uptieruje, to chociażby dla tych gości, którzy są po przeciwnej stronie jest downtier. Więc chyba nie można mówić "zawsze" w tym kontekście. Natomiast rzeczywiście uważam, że mogliby po zawężać widełki i/lub przemyśleć BR wielu maszyn. Przeciwko urozmaiceniu mechanizmu MM też bym nic nie miał. Np. dodać algorytm, który starałby się dać mniej-więcej zrównoważony skład w dostępnym zakresie BR obydwu drużynom. Ale wiem, wiem... dłużej by się czekało na grę... :P No może, może... ale ja nie potrafię go tak używać, więc jednak wolę Pz IV F2/G traktowany jak TD - zaszyć się gdzieś i zesnajpić wroga z większego dystansu. Tylko, że, jak @b7a pisze, zdarzają się dziwne kwiatki. Tak po prawdzie, to owe "kwiatki" są jedynym elementem gry, który mnie wciąż realnie drażni, bo jak już gdzieś tu wcześniej wspominałem, na takie bardziej regularne mankamenty, jak działanie MM, charakter map itp., to chyba się już trochę znieczuliłem. Ale to, że czasami nie wchodzą strzały, które ewidentnie powinny wejść, rzeczywiście jest irytujące. Nie wiem, jak jest z mechanizmem penetracji. Same statsy wydają się być w porządku - przynajmniej te przy strzałach pod kątem prostym. Co do spadku wartości penetracji przy wzrastającym koncie, to być może ma to jakieś uzasadnienie fizyczne (bo musimy już przy uderzeniu rozłożyć "siłę" uderzenia na dwa wektory, a przynajmniej ja to tak rozumiem), ale nie wiem, czy nie jest to przerysowane. Powiedzmy jednak, że tu są przynajmniej jakieś twarde prawidła, których gra powinna się trzymać. A czasami jednak dzieją się rzeczy dziwne. Osobną kwestią są rykoszety, które mają procentową szansę się trafić i to rzeczywiście jest już trochę ruletka przy niektórych kątach. Jeszcze jedną rzeczą, która tmnie mierzi jest to że sidescraping takim Pz IV, który normalnie mógłby mu trochę ratować skórę (i z tego, co gdzieś wyczytałem, ta metoda rzeczywiście była często przez Niemców stosowana) jest właściwie nieskuteczny, bo nawet strzały pod znacznym (wydawałoby się) kątem często w nasz czołg wchodzą. EDIT: Skąd się wziął spadek wartości penetracji wraz ze wzrostem kąta ślimaczek wyjaśnił tutaj i zdaje się, że opierał się na danych eksperymentalnych, więc może są one ok. Co nie zmienia faktu, że czasami strzały bliskie 0* (90 stopni do pancerza) małych odległości też potrafią nie wchodzić. Acz może to tylko subiektywne wrażenie... sam już nie wiem... :P
  43. Hmmm... Czyli te zakłady, to nie do końca zakłady... ;P Ale ok, to może zacznę ich używać. Thx.
  44. Dzięki. Akurat na tych dźwiękach mniej mi zależy, bo te które są, są raczej ok dla mnie. Jedynie co, to mam wrażenie, że mało zróżnicowane pomiędzy różnymi pojazdami. Więc może kiedy przetestuje ten BSM.
  45. Takich giga boostów, to ja jeszcze nie doświadczyłem, ale z tych mniejszych, to ja wolę te mniejsze. Z tej prostej przyczyny, że utrzymują się przez 20 bitew, a nie znikają po jednej. Najbardziej mnie drażni, jak jako dzienną nagrodę wylosuje mi jazdę próbną, albo jakiś zakład... :P Btw. Jak rozumiem, jak nazwa wskazuje, jeśli zakład się przegra, to się traci? ;P Stąd zakłady są dla mnie bezużyteczne (jeśli dobrze je rozumiem), bo ja zwykle mam większą szansę takowy przegrać, niż wygrać. Tak samo nie używam tych wszystkich "rozkazów".
  46. Dzięki, Panowie. To jak byście jeszcze mogli podpowiedzieć nazwę najlepszego (jeśli jest ich kilka; zdaję się, że jest taki poprawny historycznie) moda dźwiękowego do czołgunów, bo zdaję się, że coś takiego jest dostępne? To już sobie sam wyszukam może, tylko żebym wiedział jak rozpoznać właściwy mod.
  47. Być może nie wykazałem się wystarczającą skwapliwością przeszukiwania forum,tudzież innych oficjalnych stron ślimaczka, ale jeśli możecie, poratujcie - gdzie znaleźć legalne "mody", typu strzelnica czołgowa i inne?
  48. No też to opatentowałem. Z tym tylko, że brak mi jednak wyczucia i/lub mam trochę pecha. Zwykle, kiedy gościu już się na to złapie, zaczyna na mnie lecieć, zbliża się, otiweram ogień i, i.. i... koniec amunicji. ;P Trza przeładować. Jaki jest tego efekt łatwo się domyśleć.
  49. Chociażby taki t-34 ma te 45 mm i z boku, jeszcze skątowane, więc jak się naprawdę blisko nie podjedzie, to jakoś tego nie widzę. A zbytnia bliskość z wrogiem mi jakoś nie leży. Ale, że i tak nie mam czym zapchać tego slota, to niech sobie tam będzie na razie... może w końcu zacznę ekspić niszczyciele czołgów. PS. O ile podtrzymuję, że w porównaniu z Pz IV, tygrysek wybacza relatywnie więcej, to jeśli na BR 3.7 gracze po przeciwnej stronie (acz swoi pewnie też) mięli lasery w oczach, to teraz nie wiem co mają... Jakaś obca technologia. ;P
  50. Od paru ładnych dni mam w zestawie Wirbelwinda i szczerze mówiąc, to nadal nie widzę sensu. Tzn. ok, jestem pewien, że we wprawnych rękach to fajna zabawka, ale mi on służy jedynie o tyle, że mogę go jeszcze ewentualnie wziąć i jeszcze trochę pojeździć, jak mi coś przedwcześnie padło. Może ze dwa, trzy razy udało mi się trafić we wraży samolot - trafić - nie koniecznie zestrzelić. A co do koszenia wrażych mediumów, to chyba trzeba wroga wręcz pocałować, bo nie wiem jak z tą penetracją Wy załatwiacie coś poza lolkami i innymi pelotami... Raz chyba matyldę ustrzeliłem, sam do końca nie wiem jak. :P No więc sobie ten wróbel jest, ale jakoś specjalnie bardziej użyteczny od dwupłata dla mnie nie jest. ;P Tygrysek na razie robi pozytywne wrażenie w tym sensie, że mimo mocnych przeciwników, na jakich trafia, wybacza jednak więcej niż Pz IV (acz poważnie rozważam zostawienie tego ostatniego w zestawie, mimo dostępu do Pantery).
  51. Jak tak, to inna inszość. Bo z tych wcześniejszych postów odniosłem wrażenie, że to tylko do modułów się ogranicza. Hmmm... Fakt, że brak narzędzi i gaśnicy w domyśle trochę mierzi, ale mimo wszystko, jak do tej pory, to ekspienie akurat "modułów" szło raczej szybko i bez talizmanów. Może się to zmienia "wyżej". Natomiast fajnie mieć tego dodatkowego ekspa do rozwijania drzewka... Acz po prawdzie, to tu też mi się aż tak nie śpieszy. Zwłaszcza, że dzisiaj wreszcie odblokowałem Tygryska E, acz za mało jeszcze nim pojeździłem, żeby dołączać się do dyskusji "Tygrysy przereklamowane vs. nie umiesz grać" W sumie mam już niemal cały set odblokowany na 5.7, tylko nie stać mnie jeszcze na zakup całego. :P Puki co są Tygryski H1 i E, Pz IV G i Wirbelwind. Szczerze mówiąc nie wiem, czy chcę wymieniać Pz IV na Panterę... :P No a teoretycznie Wirbelwinda zastąpi Ostwind, który się teraz ekspi. "Wyższe" pojazdy w drzewku Niemieckim mnie jakoś tak bardzo nie interesują, więc mi się nie śpieszy. Ja wciąż jeszcze raczkuję, więc może to dlatego, ale mnie chyba akurat gra coraz mniej wkurza. ;P Tzn. owszem, zdarzają się czasem dziwne kwiatki, które wpieniają, ale na takie "standardowe" przypadłości gry chyba się już trochę zobojętniłem i zacząłem akceptować, jako jej integralną część.
  52. Hmmm.... czyli jak rozumiem, talizman daje premię tylko do ekspienia modułów? To lipka. A ja naiwnie sądziłem, że daje też premię do rozwoju drzewka... :/ To w sumie bezużyteczny ten talizman.
  53. A mi, mój drogi, na średnich wychodzi średnio 28,5 fps na czołgowym benchmarku, a 20 chyba było minimum. Zdaje się, że mój sprzęt kwalifikuje się do ziemnioków, @LuftMaus? A to osobiście zwracam honor. Bo jest też sporo luda, którzy uważają graczy ULQ za cheaterów.