b7a

Member
  • Content count

    1,120
  • Joined

  • Last visited

medal

Community Reputation

781 Excellent

About b7a

  • Rank
    Squadron leader

Recent Profile Visitors

1,238 profile views
  1. Sowieci mieli w służbie nowsze pancernikie, niż te z czasów carskich, choć wciąż nie tak nowoczesne, jak pancerniki wiodących mocarstw morskich: - trzy w budowie klasy "Sowietskij Sajuz" (a skoro były w budowie to wystarczający argument dla Gaijinu, by je móc dodać) - "Sowiecki Sojuz", Sowiecka Ukraina" i "Sowiecka Rosja" (budowa "Sowieckiej Białorusi" została anulowana); - jeden klasy Revenge (wypożyczony od Brytyjczyków w 1944 roku) - "Archangielsk"; - jeden klasy Conte di Cavour (po wojnie uzyskany jako reparacja wojenna) - "Noworosyjsk".
  2. Wg mnie natomiast okręty większe od obecnych "kajaków" są w WT pewne. Ślimoki chyba się przeliczyły z forsowaniem na siłę właśnie pływadeł w postaci takich łupinek* - ich obecna grywalność nie jest zbyt duża. I prawdopodobnie zdają sobie z tego sprawę, skoro zwlekają z otwartą betą dla "kajaków". Zatem jeśli będą chcieli ożywić rozgrywkę wodną, to chcąc nie chcąc będą musieli spełnić oczekiwania większości graczy co do dużych okrętów. Przy okazji warto zwrócić uwagę na to, jak dobrze zadbali o swoje zyski: gdyby do trybu morskiego od razu wprowadzili np. niszczyciele i krążowniki, prawie nikt nie skusiłby się na zakup "kajaków" premium. Ale skoro te "kajaki" są na chwilę obecną jedynymi pływadłami w WT, to zawsze ktoś się skusi na kupno któregoś z nich. Prawdopodobnie stopniowo będą dodawali większe pływadła wraz z paczkami, bo te większe będą jeszcze bardziej atrakcyjne od "kajaków" i biznes będzie się kręcił. Podobna sytuacja (choć może niezamierzona?) wyszła z paczką z Zerem i XP-38 - dopóki była jedną z niewielu, sprzedawała się, a dziś do WT można kupić znacznie atrakcyjniejsze maszyny za podobne pieniądze. Otwartą pozostaje natomiast kwestia czy nawet duże pływadła będą dla graczy atrakcyjne, inaczej mówiąc czy Gaijin swoim zwyczajem nie spartoli im rozgrywki (np. wrzucając pancerniki do tak klaustrofobicznie małych map). Z jednej strony chciałbym pancerników, lotniskowców i krązowników w WT, a z drugiej strony nie dowierzam Ślimokom czy zapewnią im należytą grywalność. Obawiam się, że te okręty dostałyby taki sam MM, jakiego efekty widać w czołgach: bezkarne rzezie jednej drużyny - bo przecież dla Gaijinu "wszystko jest w porządku", "working as intended". ____________ * - A może to był zabieg zamierzony, by od razu nie robić graczom nadziei na duże okręty w WT, bo to wpłynęłoby na zmniejszenie sprzedaży "kajaków" premium?
  3. Wszystko zależy od punktu widzenia: wg Ciebie to irracjonalne, a dla Gaijdzinu irracjonalnym byłoby wypuszczenie drzewka tylko z jednym Kongo i jego modyfikacjami, bo to skróciłoby grind (a przecież pancerników nie zbudowano aż tyle, by wywalić po 3-4 różne jednostki na każdą erę), więc z tego powodu taki pomysł jest mało realny. Oczywiście jeszcze bardziej "dziwaczne" by było dodanie do drzewka 3 lub 4 Yamato ('42, '43, '44 i '45, bo to ten sam okręt z nieznacznie różniącym się uzbrojeniem), ale Ślimok często ma dziwaczne pomysły.
  4. Z tymi samolotami, to chyba jest tak, jak rok temu w czasie Kronik: nieprzemyślane rozwiązania, w których bardzo często tylko lotnictwo tłukło konserwy, "balans" dopiero wtedy gdy potok cyrylicy zalał forum. Żadnej poprawki przez rok, żadnych zmian czy udoskonaleń... Czyżby za "balans" w WT odpowiadały boty?
  5. Czołg

    Oprócz potencjalnych wyjaśnień takich sytuacji, które napisali koledzy, to dorzucę kolejne, od siebie. Mianowicie może nie był to błąd gry, tylko po prostu zadziałało opóźnienie detonatora, wskutek czego detonacja nastąpiła nie tuż po penetracji pancerza, a wewnątrz wieży w określonej odległości od jarzma i dlatego odłamki mogły bezpośrednio razić załogantów w kadłubie bez przebijania dachu kadłuba? Trudno tu oczywiście spekulować bez dalszych informacji; jaki pocisk spenetrował wieżę, w którym miejscu, jak wieża była obrócona względem kadłuba itd. Screen lub powtórka mogłyby więcej wyjaśnić.
  6. Panzer Elite <3 Przełęcz Kasserine. Gdyby nie ta dziś kłująca w oczy grafika, to pewnie wciąż bym w nią grywał.
  7. Wiem, że Renzany wznoszą się bardzo dobrze. Na HB parę razy wzbiłem się nim na 12 km. Jednak (wtedy) łatwo gubiły skrzydła od przeciążeń i sztywniały od prędkości, więc trudno mi sobie wyobrazić nurkowanie nimi na przeciwników (w sumie nie wiem jak jest teraz, bo dawno nimi nie grałem) - chyba, że opacznie rozumiem etap "Boomowania" z tej taktyki. A co więcej BnZ, a doprowadzenie wrogiego samolotu do przeciągnięcia na niekorzystnej dla niego wysokości, to jak sądzę, różnica. Chyba, ze faktycznie opacznie pojmuję taktykę BnZ.
  8. Teraz to wychodzi, że Ślimak nigdy mnie nie kochał, bo nigdy nie dostałem zniżki 75%! Mało tego, odkąd jest event to nawet SLów "na waciki", "backupów" i rozkazów nie dostaję! Jak żyć?
  9. Zapewne na znaczną skuteczność tych wozów (i IV ery brytyjskiej) wpływa słabość III ery. III era czołgów brytyjskich jest swoistym "sitem": odsiewa graczy, którzy "mają dość" wad brytyjskich czołgów (fatalny wsteczny i amunicja), a do IV i V ery częściej dochodzą ci, którzy nie zrazili się tymi trudnościami i potrafią wykorzystać zalety tych wozów. Dodatkowo właśnie od IV ery pojawiają się bardzo dobre czołgi herbaciarzy. Wsteczny jest okazalszy, więc przestaje być problemem; wieże nie dość, że z reguły są dobrze opancerzone, to jeszcze ich kształt ułatwia rykoszety; do tego dobra depresja działa; realna mobilność wozów (rzeczywiście osiągają i utrzymują w terenie te prędkości z tabel, a nie jak w przypadku np. Leoparda, którego prędkość maksymalną da się wycisnąć chyba tylko w przypadku wykorzystywania "trików" / bugów); wysoka szybkostrzelność dział oraz spora penetracja amunicji. Nie wiem, jak z Centurionami, ale od jakiegoś czasu Caernarvon ma dwupłaszczyznową stabilizację działa, co również wpływa na jego skuteczność. Na WR tych wozów niewątpliwie wpływa też całkiem skuteczne brytyjskie lotnictwo "szturmowe" (np. takie Firefly'e, które w bitwach lotniczych HB są raczej przeciętne, w HB czołgowych ze swoimi 16 rakietami mogą robić rzeź na czołgach, a i Spitfire'y mogą przenosić 6 rakiet, a po pozbyciu się ich znakomicie zwalczają wrogie samoloty szturmowe).
  10. Wg mnie istnieje związek między eventami a sprzedażą premium wehikułów. Tylko ten związek nie jest "bezpośredni": "jeśli rozgrywka tak bardzo <<daje w kość>> przy eventach, to jaki sens jest kupować cokolwiek do tej gry?". I w tym sensie eventy podkopują sprzedaż premium itemów / waluty.
  11. Wrzuciłem te powtórki do folderu w grze, ale nie ma ich na liście. Podobnie z tej listy "zniknęły" poprzednie powtórki, które tam wrzucałem. Podejrzewam, że nie widać ich z powodu nowego mini-patcha.
  12. Odpuściłem sobie Kroniki - wg mnie te konkretne nagrody są nieadekwatne do poniesionego wysiłku i irytacji. Może gdyby Gaijin dał więcej możliwości, np.: "w czasie tego eventu macie szansę zdobyć te 4 wehikuły lub 1-2 z poprzednich eventów", to bym się przemógł i je robił.
  13. Chciałbym zobaczyć BnZ w wykonaniu Renzanów przeciw Bearcatom.
  14. Proszę, nie wypisuj takich rzeczy bo jako odpowiedź pojawi się filmik, screen lub jakiś mem.
  15. Mimo, że sam lubię japońskie samoloty, to jednak zdaję sobie sprawę z ich słabości w realiach WT. Dlatego nie dziwię się, że są pomijane, bo na tle samolotów innych nacji na podobnych BRach wypadają blado. Chyba największą wartość miałyby na symce, gdzie można się "delektować" modelami lotu, a w pozostałych trybach miałyby skromne zastosowanie. W Pacific Fighters / Il-2 Sturmovik 1946 bardzo sobie ceniłem D3A za stabilność (a co za tym idzie celność) w locie nurkowym, tam wolałem je nawet bardziej od Dauntlessów, ale w WT co innego ma znaczenie...
  16. Może faktycznie to pytanie pojawiło się w tym wątku tylko po to, by usprawiedliwić pojawienie się w grze takich maszyn. "Bo gracze chcieli".
  17. Dawano temu, gdy Shinzanów i Renzanów widywało się dużo w bitwach, to 2-3 takie maszyny w drużynie potrafiły zniszczyć wrogie lotniska (lub zatopić lotniskowce). Natomiast gdy dochodziło do wybicia "twardych" celów naziemnych, to zostawały w tyle, bo miały mniej średnich bomb, niż ich przeciwnicy (a do tego japońskie samoloty nadzwyczaj łatwo łapią uszkodzenia). Japońskie bombowce na wszystkich erach mają tę właśnie przypadłość: stosunkowo mało bomb średniej wagi, więc samymi bombowcami trudno wygrać tylko na ziemi / wodzie. Można ewentualnie próbować przechylić wahającą się szalę zwycięstwa, ale te wysiłki nie przyniosą aż tak spektakularnych efektów, jakie udaje się osiągnąć bombowcom (lub szturmowcom) innych nacji. Koszty napraw podskoczyły raczej ze względu na to, że często okazują się bardziej skuteczne w niszczeniu wrogich samolotów, niż celów naziemnych / nawodnych.
  18. Ktokolwiek zadaje takie pytania, chyba nie widział obecnego drzewka sowieckich szturmowców (ewentualnie to jest odpowiedź na pytanie zadane kilka lat temu).
  19. Tak, pominąłeś niesławny "skill" pilotów amerykańskich maszyn w lotniczych HB. Naziemki potrafi kosić większość z nich, ale walczyć w powietrzu już nieliczni.
  20. Z cyklu "wyczytane na czacie WT": Tło akcji: nocna bitwa. - I can't see a "szit"! - That's obvious because Gaijin didn't implement "szit" into the game. Przypadek drugi - komizm sytuacyjny (w innych okolicznościach nie byłoby tak śmiesznie): Gracz bombowca: - Nie strzelajcie! Mam bomby na pokładzie! Odpowiedź drużyny przeciwnej: - Nie negocjujemy z terrorystami!
  21. (Chyba) nie ma bombowca/szturmowca w WT, którym nie dałoby się grać ze względu na wysokie koszty napraw. Kluczem jest oczywiście nie dać się zestrzelić (nie wlatywać w stada przeciwników: obierać okrężne trasy lub opóźniać o kilka minut start). Oczywiście w AB i EC jest to niemal niewykonalne, ale w HB lotniczych już jak najbardziej. U samurajów jest to o tyle łatwiejsze, że z reguły mają skutecznych myśliwców.
  22. Również mam wątpliwości czy całkowite usunięcie lotnictwa z bitew czołgowych byłoby dobre. Natomiast jakieś sensowne limitowanie ilości tych samolotów już tak. Np. przez podniesienie kosztów odrodzeń samolotem w bitwach HB, start z lotniska, takie zmodyfikowanie killcamu, by nie było widać pozycji strzelającego (wiem, nie widać tego zbyt dokładnie przy strzałach z większej odległości, ale jeśli dobrze zna się mapy i ich charakterystyczne miejsca, można dojść do tego gdzie był napastnik), a jedynie jak pocisk trafia w pancerz. Inna opcją mogłoby być pozostawienie obecnych możliwości odrodzeń, za to dać możliwość wjazdu czołgiem na wrogie lotnisko (lub zaparkowania p.lotką przy wrogim pasie startowym - uwaga zaraz się pojawi w tym temacie LuftMaus). Pretensje do zajmowania 3 "kółek pośrodku niczego" również były, choć niekoniecznie w tym temacie. A Z MasteremBLB trudno się nie zgadzać (strach przed jego Raidenem jest zbyt duży - to oczywiście żart ).
  23. Do tytułu całego wydarzenia "Kroniki II WŚ". W każdej (lub w większości) historycznych operacji odtwarzanych w tym evencie każda ze stron miała więcej czołgów, niż samolotów. W WT często bywa odwrotnie. Właśnie z powodu wielu uproszczeń w mechanice gry (ze względu na grywalność) gracze mają prawo oczekiwać "balansu". Wiele z tych eventów przypomina popularne ostatnimi czasy w telewizji paradokumenty "oparte na prawdziwych wydarzeniach" / "oparte na faktach": mało w nich faktów i prawdziwych wydarzeń, a więcej fantazji scenarzystów. Kwestia raportów i sugestii: wg mnie wielu graczy nie pisze ich, bo nie wierzy, że to ma sens. Nawet nie chodzi tu o myślenie w stylu "napisałem sugestię/raport, a Gaijin ma to w nosie", tylko o myślenie w stylu "tylu graczy wkłada sporo wysiłku w pisanie sugestii/raportów, a Gaijin opinie graczy najczęściej ma w nosie".
  24. Zbyt duże uproszczenie w tym, co napisałeś. Owszem, Blitzkrieg bywał (i wciąż jest, choć z modyfikacjami) skuteczny, gdy lotnictwo i czołgi (oraz inne rodzaje broni) współpracowały ze sobą na polu walki, tylko, że tam również były (są) niezbędne proporcje maszyn/sił (a szczególnie ich skuteczności). Jeśli jednych bywało za dużo a drugich za mało, ta taktyka mogła okazać się niewystarczająca. I dotyczyło to nie tylko Wehrmachtu, ale również wojsk Aliantów. Zatem odwoływanie się do historyczności czy realiów wojennych, jest w takich warunkach rozgrywki w WT nieporozumieniem.
  25. Odnośnie kosztów napraw: czołgiści (HB), warto zapoznać się również ze zmianami kosztów napraw samolotów, bo pojawiają się one w bitwach czołgowych. O ile chyba większość z Was ucieszy się z podwyżki kosztów napraw bombowców, o tyle naprawy niektórych myśliwców również poszły ostro w górę (nawet do 50%). Więc z jednej strony może część graczy zastanowi się czy warto polować na czołgi bombowcem, a z drugiej strony część pilotów myśliwców również zastanowi się czy warto myśliwcem osłaniać własne jednostki naziemne.
  26. Wybacz, że sprowadzę Cię na ziemię z tych marzeń. Nie licz na to, że Gaijin przemyśli coś jeszcze raz. Póki kasa płynie, to nie muszą się zastanawiać nad jakimkolwiek balansem. Niemieckie wozy również na wyższych erach (Tygrysy I i II) nie wybaczają wielu błędów gracza, za to reprezentanci siermiężnej sowieckiej myśli technicznej w WT wybaczają ich sporo. Uogólniając: jeśli chcesz grać wielkiej bez frustracji, wybierz sowieckie czołgi, a jeśli lubisz wyzwania, graj niemieckimi, brytyjskimi lub japońskimi czołgami (czołgi USA chyba są gdzieś po środku tej "skali trudności").
  27. Czyli znów wracamy do kwestii niewielkiej ilości pomysłów Ślimoka na rozwój rozgrywki w WT.
  28. A więc to jest ten sposób na dostanie zniżki 75%?
  29. Cytat z war thunder wiki Ten opis był dostępny w samej grze, dopóki nie odechciało im się zabawy z tłumaczeniami i nie wrzucili wszystkiego w wiki. Komu jak komu, ale chyba sobie Gaijin powinien wierzyć? Pytanie ode mnie: czy lot testowy w warunkach "bitew realistycznych" jest w pełni miarodajny, jeśli chodzi o urywanie skrzydeł przy przeciążeniach? Czy jeśli nie urwę skrzydeł w tym locie, to w zwykłej bitwie (przy takich samych warunkach) również nie?
  30. MasterBLB, pokusiłbyś się o nagranie na YT walk (energetycznych?) odrzutowców (szczególnie biorąc pod uwagę ich specyfikę, czyli głównie mniejsze przyspieszenie, niż w samolotach z napędem śmigłowym)? Z tego co widzę w RB, odrzutowiec z przeciwnikiem na ogonie jest niemalże bezbronny i wybawić z opresji może go przede wszystkim sojusznik. Nie wiem, czy bardziej wynika to z umiejętności pilotów (którzy praktycznie poza nożycami niewiele więcej robią, by się obronić), czy może bardziej z samej specyfiki odrzutowców (trudniej odzyskać w nich energię); w każdym razie chętnie bym obejrzał walkę bardzo dobrego pilota (Ciebie) za sterami odrzutowca.
  31. Myślę, że trudno Ci zrozumieć zachowania takie, jak moje, bo masz swoje oczekiwania względem rozgrywki, które różnią się od oczekiwań innych graczy (m.in. moich). Tylko pozornie wszyscy, którzy wchodzą do bitwy mają jeden cel: wygrać. Część osób w grach MMO liczy na grę zespołową, część na fragi, jeszcze inna część na granie z kimś, z kim się świetnie dogaduje (np. w dywizjonie), jeszcze ktoś wchodzi do bitwy, by trollować innych graczy, kolejny gracz może chcieć grać swoją ulubioną maszyną (i żadną inną), inna osoba może grać tak, by nie stracić żadnej maszyny (nawet kosztem wyniku bitwy), jeszcze ktoś inny może uwielbiać honorowe pojedynki 1 na 1 (choć to raczej jest domeną bitew lotniczych WT)... i tych przykładów można by dalej wymieniać. W niektórych bitwach te różne cele graczy udaje się spełnić, a w innych nie. Oczekiwanie, że dla wszystkich graczy zawsze celem będzie wygrana, jest równie mało realne do spełnienia co oczekiwanie, by ludzie nosili buty tylko jednej marki - bo dla różnych ludzi te buty spełniają różne cele, a nie tylko ten "podstawowy", jakim jest ochrona stóp.
  32. Uprzejmie uprasza się forumowiczów o niedrażnienie Talbota! Bo jak się zamknie w sobie, to nie będzie komu pisać tych fajnych postów z wieloma wyszperanymi szczegółami dotyczącymi konkretnych maszyn... a wtedy spośród "forumowych rozrywek" zostanie nam tylko temat "denerwująca gra". ...lub drażnienie modów.
  33. Nie tylko Polacy potrafią się tak zachowywać. Tylko, że bardziej nam, Polakom się to rzuca w oczy, gdy w nicku tego gracza jest owe "PL".
  34. A z martwym celowniczym? Wtedy stabilizator nie działa?
  35. Ze względu na warunki gry grywalność p.lotek i czołgów lekkich jest spłycona. W p.lotkach brak celowników odpowiednich do walki z samolotami powoduje, że bardziej strzela się "na czuja" z TPP, niż z widoku celowniczego. Oprócz tego same parametry niektórych wozów decydują o ich niskiej skuteczności. Jeśli do tego dodać jeszcze brak w WT piechoty i artylerii p.panc, to zrozumiałe jest dlaczego częściej p.lotki polują na czołgi na pierwszej linii, niż strzelają do samolotów. Z czołgami lekkimi w WT jest podobnie: z jednej strony Gaijin nie wymyślił jakiegoś szczególnego stylu gry dla nich (co by nie mówić o Wargamingu, to w rozgrywce WoT znaleźli zastosowanie dla każdego typu wozu), a z drugiej strony, niemal "bezkarnie" mogą przeniknąć na flanki lub tyły (znów: brak piechoty i artylerii p.panc.), bo jakie inne opcje mają?
  36. Możesz rozwinąć tę myśl? Dlaczego niekiedy warto wyłączać stabilizację?
  37. Mam podobne wnioski, jak te, które wyłaniają się z tej dyskusji: patriotyzm zbyt często mylony jest z nacjonalizmem czy ksenofobią. "Miłość do ojczyzny" nie oznacza (lub raczej nie musi oznaczać) "moja nacja jest najlepsza" / "nienawidzę innych nacji". Gdy widzę w bitwie graczy z "PL" w nicku, to najczęściej nie przyznaję się do tego, że jestem Polakiem, bo niestety zbyt często wstyd mi było, gdy tacy gracze "robili wiochę" w bitwie (m.in. rzucając bluzgami na prawo i lewo lub po straceniu wozu czy samolotu trąbiąc na cały czat, że skoro zostali pokonani, to na pewno przez cheaterów itd.). Jednocześnie byłoby niesprawiedliwym twierdzenie, że wszyscy z "PL" w nicku tacy są. Tak samo fałszywym byłoby stwierdzenie, że tylko nasi rodacy tak się zachowują - inne narody też mają takich graczy, tylko z oczywistych względów nam rzuca się w oczy w pierwszej kolejności gracz z "PL". Na szczęście trafiają się też tacy "PL-owcy", których zachowanie i sposób bycia autentycznie promują nasz kraj.
  38. Z racji tego, że grywam tylko HB, to nie wiem, czy moje uwagi mogą być dużo warte. W każdym razie na HB Peszkami również ląduje się trudniej, niż innymi bombowcami. Peszki mają stosunkowo wysoką prędkość minimalną, a do tego klapy do lądowania wytwarzają sporą siłę nośną, więc wielokrotnie roztrzaskałem Peszki o płytę lotniska, za bardzo wytraciłem prędkość i Peszka zaczęła przepadać, podwozie wybijało ją mocno w górę, a kolejny upadek łamał podwozie i po zawodach. Może pomogłoby lądowanie bez użycia klap lub bez ustawiania ich w pozycji do lądowania? Co do startu nie wiem co Ci poradzić, bo w HB nie ma efektu żyroskopowego silnika (nie pamiętam, czy czasem śmigła Peszek nie obracają się w tym samym kierunku i stąd przepadanie na jedno skrzydło?).
  39. Porównywanie różnych dział może być niemiarodajne. Jeśli się nie mylę, to IS-6 i T29 miały automaty ładujące. Stąd takie czasy ładowania. Tygrys 10,5 cm też zgodnie z opisem powinien mieć automat ładujący (i stabilizator, który może kiedyś zostanie dodany), tylko jakoś tego nie daje się odczuć w grze. Wg mnie więcej do myślenia daje porównanie takich samych dział (kaliber i długość lufy) w działach samobieżnych i czołgach tej samej nacji, np.: - sowieckich 122 mm (i 85 mm); - niemieckich 75 mm (i 88 mm oraz 128 mm); - brytyjskich 17 funtówek. Przykład 1: 17 funtówki na Fireflyach, Challengerze, Avengerzee, Archerze, Achillesie, Centurionie Mk. 1, Thunderbolcie mają różne czasy ładowania. I to wydaje się być realne, w końcu to samo działo w różnych wozach (z różnym rozmieszczeniem amunicji). Przykład 2: sowieckie D-25S/T 122mm w ISU-122, ISach-2, 3, 4 , Su-122P - również różnią się czasami przeładowania. Za to 85 mm D-5T/S na Su-85, KW-85 i IS-1 tak samo długo ładują, a w T-34/85 (D-5T) już inaczej. Przykład 3: niemieckie 75 mm L/24 (i L/48 oraz L/70) zamontowane na niszczycielach czołgów i na czołgach maja takie same czasy przeładowania. Oczywiście nie chodzi mi o porównywanie działa 75 mm L/24 z działem 75 mm L/48, tylko o porównanie analogicznych dział na rożnych podwoziach: L/24 na wczesnych Pz IV i wczesnym StuGu IIIA, podobnie z "dłuższymi" 75 mm. Przykład 4: długie 88 mm na Tygrysach II P, H, Jagdpanterach, Panterze II oraz Ferdynandzie - w zasadzie ten sam czas przeładowania, z jednym wyjątkiem: dodanie drugiego ładowniczego zmniejszyło czas przeładowania w Ferdynandzie o zaledwie 0,3 s. Jak to się ma do zmniejszenia czasu przeładowania sowieckich D-25S/T, gdzie te różnice wynoszą 7,4 s lub 5,4 s zależnie od podwozi? Przykład 5: 128 mm na Mausie (i chyba też E-100) i Jagtigerze - ten sam czas przeładowania niezależnie od wozu [wszystkie (?) te wozy mają po 2 ładowniczych]. Pewnie podobne przykłady na niekonsekwencję implementacji parametrów wozów znalazło by się również w drzewku USA. Fizycznie jest to praktycznie niemożliwe, by te same działa miały taką samą szybkostrzelność w różnych podwoziach (może z wyjątkiem podwozi z identycznymi automatami ładującymi). Z czego więc wynikają takie "cuda", gdzie wg danych WT w jednej nacji różne podwozia wpływały na czas przeładowania tego samego działa, a w innej w ogóle? Niedbałość programistów, brak dokumentów historycznych?
  40. 1. Amunicja podkalibrowa słabiej się sprawuje przeciw skątowanym pancerzom. Amunicja podkalibrowa nie ma wkładki wybuchowej, więc wymaga precyzyjnych trafień w załogę lub kluczowe elementy wozu przeciwnika, by go obezwładnić lub zniszczyć. Dlatego częściej skuteczniejsza w niszczeniu czołgów przeciwnika jest amunicja z wkładką wybuchową "Pz.Gr. 39". 2. Pakowanie się dosyć delikatnym wozem, jakim jest Pz.Kpfw. IV, w sam kocioł walki kończy się dobrze w zasadzie tylko w wypadku, gdy to Ty oddasz pierwszy niszczący lub obezwładniający strzał. T-34 pod tym względem wybaczają znacznie więcej błędów gracza. 3. Jak wspomnieli przedmówcy, dla większej skuteczności warto zapoznać się rozmieszczeniem "wekaspotów" pancerza i modułów, które są za nim, by wiedzieć gdzie celować (Np. od boku T-34 to niemalże jeden wielki zbiornik paliwa, który zazwyczaj zapala lub wysadza ten czołg, więc niespecjalnie trzeba precyzyjnie celować).
  41. Możliwe, że miał ją zniszczoną. Tylko czy to automatycznie oznacza, że zniszczony wizjer powinien "zniknąć" z tego wozu i przestać być przeszkodą dla jakichkolwiek pocisków?
  42. Ogniem kmu zabiłem kierowcę w StuHu 42. Tak więc, tego ten.. jak to było? "Realizm i historyczność"?
  43. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby to mieszanie wynikało z chęci "wykazania się" "słabawych" programistów przed szefostwem. W końcu łatwiej usunąć/"poprawić" bugi/błędy, które się samemu stworzyło, niż szukać przyczyn błędów, które są bardziej dokuczliwe dla graczy. A później zawsze można powiedzieć "norma wykonana - w tym miesiącu dokonaliśmy x poprawek / <<usprawnień>>".
  44. Takie sytuacje, w których "kiedyś było super, a teraz nie jest" nie dotyczą tylko drużyn niemieckich. Kiedyś M18 na swoim BR "rządziły", a dziś nieraz są wycinane w pień, podobnie sowieckie T-34 na swoich BRach - nadal są groźne we wprawnych rękach, ale nie brak również bezmyślnych graczy nimi grających.
  45. "Mleko już dawno się rozlało": już mamy w grze papierowe pojazdy czy samoloty. Czy jeden dodatkowy, który miałby szansę "poprawić" sytuację byłby aż takim ciosem do "historyczności" czy "realizmu" WT? Z jakiego powodu niby gracze jednej nacji są bardziej bezmyślni, niż grający innymi nacjami? Sytuacja jest jaka jest, bo jedne czołgi wybaczają więcej błędów niż inne i dlatego, że warunki rozgrywki się zmieniły (m.in. jedni mają sporo wozów z powojenna amunicją, inni mniej, a wymieniać można by dalej te zmiany).
  46. Więc bardziej sensowne by było, gdyby "zwykły" E-100 z działem 128 mm trafił do drzewka, a E-100 z działem 150 mm jako OP byłby limitowany. Ale Failjin wie lepiej.
  47. Jakich "waszych argumentów" i jakich "wam"? Nie głosiłem takich argumentów. Sturer Emilem?
  48. Talbot, może Gaijin na razie nic Ci nie daje, ale jak już rzuci Ci talizman np. na Tu-4, to wiesz co Cię czeka? "Wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy..."
  49. Z tego, co widuję E-100 w bitwach, to różnica mobilności względem Mausa robi zauważalną różnicę (do tego jeszcze dochodzi trochę lepsze opancerzenie kadłuba). Fakt, że to nie to samo, co T-10M, ale Niemcom akurat brakuje dobrze opancerzonego w miarę mobilnego czołgu ciężkiego na V erze. Nie wiem tylko jakie parametry miałoby to działo 150 mm. Warto też pamiętać o tym, że topowe czołgi przeciwników nie zawsze mają odkrytą amunicję, która zawsze sobie poradzi z pancerzem Mausa czy E-100. A samo wprowadzenie E-100 w ilości tak bardzo limitowanej, jest wg mnie przejawem hipokryzji Failjinu. Niby ograniczyli jego ilość, bo "zbyt OP", ale jakoś nie ograniczali ilości znacznie mocniejszych czołgów, gdy wrzucali je do drzewek aliantów.
  50. Racja, użyłem niefortunnego sformułowania z tym +2. Miałem na myśli to, że nie zawsze duże różnice w BRach pojazdów własnych a BRach drużyny są dla mnie przeszkodą i nieraz trafia mi się grać na własne życzenie pojazdami i samolotami znacznie undertierowanymi. Co do osłabiania drużyny wychodzeniem: jakiś czas temu przy okazji dyskusji wokół WR graczy i wozów przekonywałeś, że gracz nie ma wielkiego wpływu na wygraną. A teraz sugerujesz coś przeciwnego? Zmieniłeś zdanie (co samo w sobie "grzechem" nie jest) czy ten argument w tamtej dyskusji był "niewygodny", a w tej już "wygodny" jest? A jak widać po wynikach bitwy, drużyna nie potrzebowała mnie do wygrania, również moja obecność w gang-bangach / "rzeziach" nie zmieni wyniku bitwy - więc argument o osłabianiu drużyny jest niezbyt trafny w realiach WT. Ponadto dyskusyjnym jest co byłoby większym "osłabieniem drużyny": wyjechanie do bitwy wozem, który na danej mapie ma znikome szanse na sukces czy wyjście z bitwy zanim własny (niemal nieunikniony) zgon dałby dodatkowe punkty odrodzeń przeciwnikom? A co w tym dziwnego, że dwie osoby w pewnych kwestiach mogą mieć takie same poglądy, a w innych odmienne? To nie pierwszy raz (i pewnie nie ostatni), gdy Kowan i ja mamy różne poglądy. Nie wiem, "jak to jest być zrównanym z ziemią przez Kowana" - pewnie bym się dowiedział, gdyby mi się to przytrafiło.
  51. Ale nie wyszedłem z bitwy ze względu na BR - wyszedłem, bo ta mapa mi nie odpowiada. Gdy mapa mi odpowiada, to gram na niej niezależnie od tego czy rzuci mnie +1 czy +2 (np. ISami-2 na BR 8.0) bez względu na wynik takiej bitwy. Z pewnością jest to nie fair wobec drużyny, ale tylko w taki sposób oszczędzam sobie zbędnej irytacji. A o nią byłoby łatwiej, gdybym musiał grać na mapach, których nie znoszę. Gratuluję wyrównanej walki. Szkoda, że nie trafiła się na mapie, która mi odpowiada.
  52. Dokładnie tak. Dane w tabelkach WT są bardzo zwodnicze... i w dużej mierze niepełne. Nie wiem czy ktokolwiek prowadzi taką bazę danych broni WT. Pewnie wynika to z faktu, że niemal co patch coś się zmienia, więc co rusz trzeba by to aktualizować. Jedynym remedium wydają się różne fora, na których gracze zechcą opisać jak dana maszyna / broń się zachowuje "obecnie".
  53. Ostatnio dostałem (nie wiem już który) talizman na latającą rezerwę Cesarstwa. Gdybym dostał ten talizman na Ha-Go, to by mi się przydał przy pełznięciu do lepszych japońskich tanków, ale po co mi talizman na latającą rezerwę, skoro mam odkrytych większość samolotów? Wychodzi na to, że z talizmanami i innymi "bonusami" od Gaijinu jest jak z prezentami na święta - ucieszą tylko wtedy, gdy są trafione, a irytują gdy są zbyteczne.
  54. Racja, mój błąd.
  55. Wg mnie kwestia "balansu" jest o wiele bardziej skomplikowana. Oprócz parametrów samych wozów w grę wchodzą jeszcze inne czynniki. Do w/w czynników dochodzi odporność danego wozu na uszkodzenia: a szczególnie szansa na wybuch paliwa czy amunicji (lub np. niesławny "zapłon przekładni") - wg moich obserwacji one nie są takie same dla wszystkich nacji. Ponadto, długości napraw: nie dość, że czas "wyklepania" lufy wzięty jest kompletnie z sufitu (z powodu grywalności), to jeszcze często widać, że różne nacje mają te czasy różne mimo wyszkolenia załóg na podobnym poziomie. Kolejną rzeczą jest "zdolność bojowa" danego wozu po utracie członków załogi - prym chyba tutaj wiodą "mutanty" USA T29, T32 czy T34, które są wciąż bardzo groźne z zaledwie dwoma członkami załogi; dla porównania: powodzenia w walce, gdy pozostało dwóch członków załogi w którymś z Tygrysów lub ISów (o ile oczywiście przetrwa "aż tylu" po trafieniu - a to nie zdarza się często).
  56. "Dawno temu", któryś z forumowiczów (RastahMan ?) pisał, że słabość japońskich (i włoskich) 12,7 mm wynika z tego, ze w WT słabo jest odwzorowane działanie lotniczych pocisków chemicznych (które przede wszystkim podpalają, a nie "dziurawią"). W rzeczywistości były to jedne z bardziej skutecznych broni lotniczych tego kalibru, a w WT dorobiły się przydomka "ryżomiotów" lub "wyrzutni pepperoni".
  57. Gdy zobaczyłem tytuł tego tematu pomyślałem: "<<Cień Mordoru>> tutaj, w WT"? Nie będzie zbyt odkrywczym stwierdzenie, że chęć zemsty (w tej samej bitwie) jest możliwa przede wszystkim w wypadku trybów, w których istnieje możliwość ponownego odrodzenia. Głównie gram HB, więc doświadczam często tych vendett (czy jak to inaczej odmienić?) w bitwach czołgowych. Tyle, że staram się to wykorzystać - wiem, gdzie najprawdopodobniej będzie mnie szukał przeciwnik, którego ubiłem, więc mam szansę się przygotować. Nie zawsze mi się to udaje, ale jak to mówił Kargul "lepszy swój wróg, niż obcy".
  58. Zgodziłbym się z tym argumentem, gdyby te BRy były ustawiane w zależności od faktycznej "wartości bojowej" tych wozów / samolotów, a nie "z czapy". Przykładowo: Jpz 4-5 na HB ma BR 7,7, Leopardy 8,0 - więc z tego mogłoby wynikać, że Leopardy są tylko nieznacznie lepsze od Jpz 4-5? A jeśli zestawić tego samego Jpz 4-5 z Mausem lub E-100, to sądząc po ich BRach niby mają taką samą wartość bojową? Sądząc po tym, jak często widać te wozy w bitwach, to różnice między ich "wartością bojową" są o wiele większe, niż wynikałoby to z BRów.
  59. Spróbowałem, w 1 godzinę zirytowałem się na tyle, że podziękowałem. Jeśli sporo graczy ma podobne doświadczenia, to zapewne znów po Kronikach serwery opustoszeją, bo gracze będą chcieli odpocząć od gry i od takich "wydarzeń".
  60. Wątpię, czy zmniejszenie widełek do +- 0,7 BR na dłuższą metę przyniosłoby pożądane efekty (czyli bardziej "zbalansowane" bitwy i mniej frustracji graczy). Bo niestety, BRy zostały nadane niektórym wozom / samolotom w myśl zasady "by na prawie każdym szczebelku drabiny BRów coś było"... a to czy ten wehikuł sobie radzi na tym BR lub czy jest op, czy up względem innych, to kwestia drugo- lub trzeciorzędna. Jak to po co gra? Przecież by pisać na forum, trzeba grać.
  61. Chyba nikt tego nie lubi. Niestety takie mamy czasy, że dema gier już praktycznie zniknęły z rynku (podobno powodowały spadek sprzedaży pełnych wersji o 50%). Obecnie coraz częściej kupuje się kota w worku. Wg statystyk Steama gracze przechodzą co 3 zakupioną grę (i to nie na 100%). Oczywiście świadczy to nie tylko o jakości gier, ale tez o skuteczności marketingowców Steama, którzy potrafią "wcisnąć" graczom gry, nawet te, których gracze nie zawsze chcieliby kupić (np. w pakietach).
  62. Jak dla mnie mało atrakcyjne nagrody. Te czołgi mnie nie interesują, ale Stg44 już tak , więc czy zrobienie pierwszych 3 zadań czołgowych gwarantuje ten karabinek, czy jest to przyznawane losowo?
  63. Dzięki Twojemu wpisowi dowiedziałem się o możliwości darmowego przetestowania TESO. Fakt, że grałem może ze 2-3 godziny, ale na dłużej mnie gra nie wciągnęła. Nie czułem za bardzo, że jestem w uniwersum prastarych zwojów - równie dobrze ta gra mogłaby się nazywać inaczej. Niby jest sporo eksploracji, ale lokacje są na tyle blisko siebie, że znika wrażenie podróżowania i odkrywania nieznanych krain. Trochę też mi nie pasowała przekoloryzowana i mało realistyczna grafika - nie umywa się do względnie realistycznego wyglądu Skyrima. Sam fakt, że jest to MMORPG i wokół biegają inni gracze psuje też trochę klimat - bo i jak tu ratować zagrożony Tamriel i odkrywać jakieś tajemnice, skoro z grobowca (do którego niby nikt nie zaglądał od jakiegoś czasu) wybiega kilkoro graczy, zanim tam dojdziemy? Sam system walki również jest "ubogi" - sprowadza się do siepania bronią lub ciskania czarami, nie zauważyłem, by jacyś przeciwnicy byli odporni na jakieś bronie czy czary, a podatni na inne (zapewne wynika to z tego, by każda klas bohatera była w stanie pokonać każdego przeciwnika). Sam fakt, że na starcie ilość naszego życia, staminy i many jest liczbą czterocyfrową, a podstawowe bronie zadają po 1k obrażeń oraz to, że poziom przeciwników skaluje się do poziomu gracza, to pozwala przypuszczać, że rozwój postaci będzie się sprowadzał do zdobywania coraz mocniejszych broni/czarów, by zjadać coraz dłuższe paski życia przeciwników. Zdobywane umiejętności nie za bardzo zmieniają to wrażenie. Gdybym miał wydać na tę grę pieniądze, plułbym sobie w brodę. Całe szczęście, że była możliwość darmowego przetestowania. Może grałem zbyt krótko, by ferować daleko idące wnioski, ale te 2-3 godziny rozgrywki pozwalają mi ocenić TESO jest co najwyżej "przeciętne", a na dłuższe przykucie mnie do grania TESO okazało się "za słabe".
  64. https://wiki.warthunder.com/index.php?title=Main_Page Wystarczy kliknąć ikonkę "ground forces" lub "aviation", a dalej nację, ery, klasy itd.
  65. Warto robić taki spis, skoro wyszczególnienie wszystkich maszyn podarunkowych i premium można znaleźć na War Thunder Wiki?
  66. Już jest temat o tym bombowcu (co prawda starawy, ale w jakimś stopniu wciąż aktualny): https://forum.warthunder.com/index.php?/topic/194993-focke-wulf-fw-200/
  67. To chyba najlepszy temat, by wkleić ten link: Domysły na temat Kronik 2WŚ 2017
  68. Jak dotąd chyba nie było jeszcze patcha "poprawiającego stabilność klienta", po którym na forum nie mnożyły by się tematy o zmianach w zachowaniu wozów, samolotów, pocisków itd. Odnoszę wrażenie, że ten termin "poprawiono stabilność klienta" oznacza brak wiedzy u programistów Gaijinu odnośnie tego, co zmienili lub nie chcą napisać prawdy o dokonanych zmianach, by na forum nie wrzało po każdym patchu.
  69. T28: bardzo wolny, fatalnie skręca, niska sylwetka, dosyć dobrze opancerzony (ma weakspoty, ale nie zawsze przeciwnicy wiedzą, gdzie one są), mała depresja działa (więc pakowanie się na górki przy jego mobilności może być ryzykowne), wkm ma spory zakres obrotu, spore wychylenie działa na boki, solidne działo. Generalnie wóz sytuacyjny: jeśli ma kto chronić flanki, a przeciwnicy sami pakują się pod lufę, to można nim namieszać w bitwach. BTD-1: oprócz tego, co napisał Pirx, to kiedyś ten samolot miał bardzo wrażliwy na uszkodzenia ogon - nie wiem, czy to poprawili. No i "amerykańskie" drużyny często zbierają baty (na lotniczych HB), więc granie tym samolotem może być z tego powodu frustrujące; a tam, gdzie mógłby "zabłysnąć" (na HB czołgowych), samoloty zdobywają mniej "żarówek". Nie wiem za to jak jest z czasem przeładowania bomb w locie na AB, bo może tam tym samolotem można by skutecznie pogrindować? SU-100Y: trochę bardziej mobilny i zwrotny, niż T28, słabo opancerzony i ogromny cel, działo ma potężnego kopa i "teoretycznie" można nim zniszczyć większość wozów od frontu (czego nie przebije APCBC, powinno zostać zniszczone pociskiem HE zdetonowanym na górnym pancerzu/jarzmie działa), całkiem spore wychylenie działa na boki, typowo sowiecka, mała depresja działa. Podsumowując SU-100Y: jest to bardziej wóz kolekcjonerski lub do trollowania graczy, niż realne wsparcie grindu. Największymi jego wadami jest słabe opancerzenie i wielkość wozu - przez to jest bardzo podatny na trafienia z niemal każdego działa, a szczególnie na ataki lotnictwa (przy tak słabym pancerzu nie trzeba perfekcyjnych trafień bombami, by odesłać go do garażu). T-34-100: dobra mobilność, mocne działo, nie najlepszy czas przeładowania (porównując z innymi średnimi), fatalna depresja działa, obrotowa wieża, pancerz słaby jak na ten BR, ale czasem coś odbije. Zasadniczą zaletą tego wozu jest jego mobilność wraz z solidnym uderzeniem, a te cechy wozów w WT są najbardziej cenne. Więc spośród wszystkich sowieckich premek czołgowych na IV erze (za wrony), T-34-100 wypada chyba najlepiej. Jeśli chodzi o wóz do grindowania tanków USA, to wg mnie bardzo dobrym wyborem jest Super Hellcat. Świetna mobilność i zwrotność, mocne działo, obrotowa wieża, bardzo dobra depresja działa kosztem symbolicznego pancerza, otwartej wieży i niezbyt szybkiego przeładowania. Na AB słabiej się sprawdza, ale na HB czy SB potrafi mocno dać się we znaki przeciwnikom, gdy atakuje z zaskoczenia z flanki - kluczem jest oczywiście nie dać się trafić, więc walka frontalna raczej odpada. Jeśli ktoś lubi styl gry "na partyzanta", to warto. Przy tego typu wyborach duże znaczenie ma to, gdzie tymi wehikułami chce się walczyć (AB, HB czy SB) i jaki styl gry najbardziej pasuje danemu graczowi.
  70. Czego tu nie rozumiesz? Wszystko jest właśnie takie proste (przynajmniej w opinii niektórych): "<<zdrowy>> ekosystem na forum WT to ten, w którym następuje poklepywanie się po plecach" / gdy istnieje "towarzystwo wzajemnej adoracji". "Kto ma inne zdanie, niż Bambus czy LPG jest <<zły>>, <<gupi>>, <<ni umi grać>>, <<jest tępy na argumenty>> itd." - przecież to takie "oczywiste", a kto tego nie rozumie... to wiadomo jaki jest.
  71. Mam zupełnie odwrotne doświadczenia. W lotniczych (sur)realistykach na szturmowcach mam lepsze wyniki i większą przeżywalność, niż w czołgowych. I to właśnie w lotniczych mam większy wpływ na wynik bitwy w szturmowcu, niż w czołgowych. Wg mnie sprowadza się to do stylu gry - szturmowce i bombowce w warunkach WT nie są dla "napaleńców", którzy wyrywają prosto na cele (a niestety lub "stety" większość graczy w WT taka jest: "minuta bez nabijania żarówek, to minuta stracona", więc wyrywają do przodu). W szturmowcu i bombowcu trzeba się nakombinować kiedy i co zaatakować, by nie dać się zestrzelić. Pod tym względem może są nawet bardziej wymagające od myśliwców, bo myśliwcem trzeba się odpowiednio "ustawić" względem wrogiego samolotu, w szturmowcach i bombowcach dodatkowo trzeba się odpowiednio "upozycjonować" względem celów. Ponoć najgorzej z nich się kręci i wznosi. Więc jeśli nie zależy Ci na tym, by latać koniecznie nim, to lepszym wyborem na czołgowe mogą być wczesne Dzbanki (tańsze w naprawie i o lepszych właściwościach lotnych). By moje odkrywanie czołgunów japońskich było bardziej pozyteczne dla drużyny z BR 4.3, to Ha-Go zamieniłem na pierwszą p.lotkę. Nieco zajęło mi opanowanie celowania tą "pif-pafką" do samolotów. A gdy już je opanowałem, to obserwowałem obłoczki trafień na wrogich samolotach i nawet jeśli po tych trafieniach samolot spotkał się z ziemią, to nie zaliczało zestrzeleń. Niestety, ale póki co Ha-Go jest na tym BR bardziej użyteczne niż p.lotka trafiająca samoloty. Również macie tak fatalne doświadczenia z japońskimi działkami p.lot 20 mm?
  72. Na początku bitwy był cały, tylko później powietrzni złomiarze wzięli się za robotę.
  73. Żółwim tempem zbliżam się do odkrywania 5 ery w czołgach sowieckich. I pojawi się u mnie wątpliwość, który z w/w wozów lepiej się sprawuje w obecnych bitwach HB? Wolniejszy i "teoretycznie" lepiej opancerzony IS-3 czy może słabo opancerzone, za to bardziej mobilne i z lepszym działem SU-122-54?